WP

Internauci odnaleźli zdjęcie Jarosława Kaczyńskiego i Pawła Rabieja. Znamy jego historię

Wiceprezydent Warszawy, wcześniej rzecznik Nowoczesnej Paweł Rabiej ma długą polityczną przeszłość, o czym mało kto pamięta. W latach 90. był związany z Porozumieniem Centrum Jarosława Kaczyńskiego. Przypomnieli o tym internauci, odkrywając pewne archiwalne zdjęcie. Jego historia również jest bardzo ciekawa.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Odnalezione przez internautów zdjęcie sprzed lat. Po prawej - Paweł Rabiej, w środku Jarosław Kaczyński, po lewej - Michał Bichniewicz
Odnalezione przez internautów zdjęcie sprzed lat. Po prawej - Paweł Rabiej, w środku Jarosław Kaczyński, po lewej - Michał Bichniewicz (Agencja Gazeta, Fot: Sławomir Kamiński)
WP

Internauta kryjący się pod nickiem HokusSmokus opublikował na swoim profilu zdjęcie sprzed lat. Opatrzył je komentarzem: "Wspomnień czar. Co ten Paweł Rabiej zrobił Jarozbawowi, że ten go teraz tak nie lubi?".

Autorem zdjęcia, o czym autor posta nie wspomina, był fotoreporter "Gazety Wyborczej" Sławomir Kamiński. Zostało zrobione 8 sierpnia 1993 roku, na konferencji prasowej Jarosława Kaczyńskiego, po powrocie z pogrążonego w wojnie domowej Sarajewa. Obok obecnego prezesa PiS siedzi jasnowłosy młodzieniec w okularach - to młody Paweł Rabiej, który wówczas pracował przy kampanii wyborczej Porozumienia Centrum.

WP

Skąd znajomość Rabieja z Kaczyńskim? Obecny wiceprezydent Warszawy, na początku lat 90., jeszcze jako dziennikarz, współpracował z Lechem i Jarosławem Kaczyńskim przy pisaniu książek o Mieczysławie Wachowskim i Annie Walentynowicz. Obecny prezes PiS był, jako były szef kancelarii Lecha Wałęsy, jednym z głównych źródeł informacji przy książce o Wachowskim.

Zobacz także: Paweł Rabiej: Najpierw związki partnerskie, a potem adopcja dzieci

Wróćmy jednak do roku 1993, gdy powstało odnalezione przez internautów zdjęcie. To wówczas Janina Ochojska, która kierowała polskim oddziałem francuskiego EquiLibre (Polska Akcja Humanitarna powstanie dopiero rok później) postanowiła wysłać pomoc dla ofiar wojny w byłej Jugosławii.

Ochojska organizuje konwój do Sarajewa

WP

Najpierw w "Gazecie Wyborczej" pojawił się apel podpisany przez Czesława Miłosza (autora wiersza "Sarajewo"), Andrzeja Wajdę i Tadeusza Mazowieckiego. Do apelu dołączona jest propozycja dla "świadków": chodziło o to, by zgromadzić jak największą liczbę osób, nie tylko o znanych nazwiskach, które przyjadą do Sarajewa. "Wyobrażaliśmy sobie, że jeżeli w Sarajewie pojawi się nagle sto tysięcy osób z różnych krajów naszego kontynentu - w tym politycy, dziennikarze, wybitne jednostki - snajperzy będą musieli zaprzestać ostrzału i terroryzowania mieszkańców miasta" - wspominała to wydarzenie Ochojska w książce "Niebo to inni".

Zobacz także: Paweł Rabiej: Lech Kaczyński powinien mieć swój pomnik w Warszawie

- Wysłaliśmy zaproszenia do wszystkich klubów parlamentarnych, jednak odpowiedzieli tylko członkowie Unii Demokratycznej - opowiadała z żalem "Rzeczpospolitej" Ochojska. Do Sarajewa pojechał ówczesny minister pracy i polityki socjalnej Jacek Kuroń oraz posłowie Zbigniew Bujak i Henryk Wujec, szef "Gazety Wyborczej" Adam Michnik, ówczesny prezydent Warszawy Stanisław Wyganowski, przywódca powstania w getcie warszawskim Marek Edelman oraz kilku innych prominentów.

Kaczyński: właściwie nie bardzo wiem, dlaczego tam pojechałem

Na wyjazd do Sarajewa zdecydował się także Jarosław Kaczyński, ale - jak wspominała Ochojska - nie poinformował o tym organizatorów wyprawy. - Nikt z jego ekipy nie zgłosił się do nas i nie informował o udziale. Dowiedziałam się o tym dopiero w Chorwacji, gdy wyprzedził nas samochód na polskich numerach, co wcale nie było łatwe - a raczej ryzykowne - ze względu na długość konwoju i wąską drogę - opowiadała "Rzeczpospolitej" Ochojska.

WP

"Właściwie nie bardzo wiem, dlaczego tam pojechałem. Trochę z chęci przygody, trochę dlatego, by unici nie chwalili się później, że tylko oni są tak pełni empatii i poświęcenia dla innych" - wspominał później swoją wyprawę w książce "Porozumienie przeciw monowładzy" sam Kaczyński, który wówczas był szefem Porozumienia Centrum i posłem na Sejm.

Zobacz także: Robert Biedroń insynuuje homoseksualizm Jarosława Kaczyńskiego. I jak poprzednicy, powinien przeprosić

Zielony opel. W nim Kaczyński, Stasiak, Bichniewicz i Rabiej

W zielonym oplu Fundacji Prasowej Solidarność oprócz Jarosława Kaczyńskiego pojechali wówczas do Sarajewa Władysław Stasiak, Michał Bichniewicz (wówczas dziennikarz, społeczny współpracownik sztabu wyborczego PC. W 1992 roku pracował w zespole w gabinecie szefa MSW Antoniego Macierewicza, który przygotowywał akcję lustracyjną. Rok później wydał wywiad rzekę z Jarosławem Kaczyńskim pod tytułem "Czas na zmiany". Prywatnie - były mąż posłanki Joanny Lichockiej - przyp. red.) oraz Paweł Rabiej.

"Jak wkręcił się Paweł Rabiej, młodzieniec bardzo inteligentny, (...) tego nie wiem. Miałem do niego znacznie większy dystans niż do jego starszych kolegów, ale nie widziałem powodu, by oponować" - wspominał Rabieja w książce Kaczyński.

Konwój do Sarajewa nie dotarł. Jako jedyny z tych, które organizowała Janina Ochojska. Walki w Sarajewie nasiliły się, co zagrażało bezpieczeństwu uczestników akcji. Część konwoju z pomocą humanitarną trafiła do magazynów w Metković, reszta - także medykamenty, które wiózł Kaczyński - do obozów dla uchodźców w Splicie, gdzie zakończyła się wyprawa.

Kaczyński skrytykował wyprawę

WP

Uczestnicy konwoju są rozgoryczeni i źli. "Oliwy do ognia dolał Jarosław Kaczyński, który nie jechał z nami w konwoju, nocował w hotelu i tylko na krótko pojawił się na placu w Splicie, ale po powrocie do kraju opowiadał o nas niestworzone rzeczy. Wyglądało to tak, jakby uczestnicy konwoju pojechali w nim tylko po to, żeby pić alkohol. Nie interesowano się tym, w jak trudnych warunkach oczekiwaliśmy na decyzję, nie doceniono poświęcenia tych ludzi. Zrobiono im w ten sposób wielką krzywdę" - wspomina w książce Ochojska.

Cóż takiego na konferencji prasowej, skąd pochodzi znalezione przez internautów zdjęcie, powiedział Jarosław Kaczyński? Stwierdził, że akcja była porażką, bo organizatorzy nie liczyli się z realiami, Mówił o tym, że część żywności popsuła się w upale i nikt nawet nie podjął próby zawiezienia jej bliżej Sarajewa. Jego zdaniem dary można było rozdać gdzie indziej. Opowiada o tym, że w czasie podróży do Mostaru przejeżdżali przez miejsca, gdzie brakowało chleba. Tymczasem w Splicie część polityków leżała na plaży i piła alkohol! - stwierdził Kaczyński. Dopytywany, kto konkretnie, nie odpowiedział.

Źródło: Archiwum "Gazety Wyborczej" i "Rzeczpospolitej"

Polub WP Wiadomości
WP
WP