Trwa ładowanie...

Dzięki hazardowi mieli ogromne pieniądze. W więzieniu grają o papierosy i konserwy

Aż 70 proc. więźniów przyznaje, że co najmniej raz miała styczność z hazardem - wynika z badań przeprowadzonych przez dr Lelonek-Kuletę z KUL. Mówią, że nałóg zniszczył im życie i zmusił do popełniania przestępstw, za które po części trafili za kratki. Kilkanaście procent przyznaje, że mimo to gra do dziś.

Share
Dzięki hazardowi mieli ogromne pieniądze. W więzieniu grają o papierosy i konserwy
Źródło: PAP, fot: vitaly nevar
deqorff

Doktor Bernadeta Lelonek-Kuleta z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego zrealizowała badanie "Hazard problemowy i patologiczny wśród osób odbywających karę pozbawienia wolności - diagnoza sytuacji oraz specyfika zjawiska”. W ich ramach przeprowadzono 1219 badań kwestionariuszowych w losowo wybranych jednostkach penitencjarnych na terenie całej Polski. Badania były anonimowe, a uczestnictwo w nich dobrowolne. Następnie badania te pogłębiono wywiadami z 30 osadzonymi.

- Interesowało nas, czy przestępcy grają w hazard i czy to przekłada się na popełnianie przestępstw. Wśród badanych do grania w hazard przyznało się aż 70 proc. osadzonych, a więc większość z nich kiedykolwiek hazardowo grała - mówi WP dr Lelonek-Kuleta.

- Spośród wszystkich osadzonych blisko 30 proc. spełniało kryteria uzależnienia od hazardu. Biorąc pod uwagę populację polski to skala uzależnienia od hazardu to 1-2 procent, a tu mamy 30 proc. wśród więźniów. W tej populacji jest dużo większe nasilenie problemu, niż w populacji ogólnej - dodaje.

deqorff

"Wrzuciliśmy tą stówkę no i wygraliśmy chyba z 6 tys."

10 proc. osadzonych, przyczynę swojego aktualnego pobytu w więzieniu dostrzega w hazardzie i są to częściej skazani, którzy przejawiają symptomy uzależnienia od grania. Oznacza to, że osadzeni mają świadomość tego, że przestępstwa przez nich popełnione, za które obecnie odbywają karę, były związane z uprawianiem przez nich hazardu.

Z hazardem spotykają się dość wcześnie. – Wywodzą się z dzielnic gorszych, gdzie w otoczeniu był uprawiany hazard – tłumaczy badaczka.

"Zacząłem grać, jak dobrze pamiętam (…) bo spotkałem się z kolegą. Mieliśmy iść do sklepu czy gdzieś i on był na dole w barze, grał na maszynie (…) I on grał na tej maszynie i grał. Mieliśmy iść. A on „jeszcze chwilę, jeszcze chwilę, jeszcze chwilę”. No i wrzuciłem chyba 5 albo 10 zł. Bo czekałem na niego i czekałem. (…) a wygrałem 100 albo 200" – opowiada Marek.

"Chodziłem z kolegą, grał. Setki razy widziałem jak grał na maszynach i wypłacał i wypłacał, nie? A że był po piwie, to grał dalej. Ja mówię „dawaj, już wychodzimy.” I mówi „pożycz mi stówkę”, mówi, „jutro Ci oddam.” Mówię „dobra, no i masz.” Wrzuciliśmy tą stówkę w maszyny, no i wygraliśmy tam chyba z 6000 (…) Mówi „dla Ciebie jest 1000 zł plus jeszcze ta stówka." No i tak zacząłem" - wyjaśnia Andrzej.

deqorff

"Bo na automatach się zawsze spotyka dużo ludzi. (…) Już jest żwawiej, już się gada, że to.. stoimy, rozmawiamy, sobie gramy…" - wyznaje Tomek.

"Nie miałem co ze sobą zrobić w nocy"

Osadzeni deklarujący, że mieli w swoim życiu okresy nadużywania alkoholu, częściej uprawiali hazard (69,9 proc.), ta sama prawidłowość dotyczyła w jeszcze większym nasileniu narkotyków (81,4 proc.).

"Ja mam o tyle dobrze, że na trzeźwo to na maszyny nigdy nie chodziłem. Jeżeli poszedłem na maszynę to już musiałem, nie wiem, wypić całe np. piwo albo coś i wtedy (…) a tylko właśnie coś poszło nie tak, to jedno piwo, i u mnie piwo to już było wiadome, że pójdę, pogram i… No, a jeszcze jak sobie np. nie wiem, zapaliłem albo wciągnąłem, (…) no to to już w ogóle…" - wyznaje Marek.

"W Warszawie było w centrum, przy dworcu, kasyno z darmowym piwem. Tylko się siedziało, piło piwo i grało, a wiadomo, że po alkoholu to "jakoś to będzie"" – dodaje Piotr.

deqorff

"Tak, szczególnie po amfetaminie, bo po reszcie to mnie nie interesowało, tak? Nie chce się spać w nocy. Pach, pach, pach! Też chyba tak najbardziej po amfetaminie się chyba grało.. (…) Nie miałem też często co ze sobą zrobić w nocy. W domu mi się nie chciało siedzieć. Poszedłem sobie np. coś ukraść i zagrać. No tak mi mijała noc." - opowiada Łukasz.

- To też granie do wycieńczenia. Jeden z mężczyzn grał dopóki był w stanie ruszać ręką – opowiada dr Lelonek-Kuleta.

"Kradłem, żeby mieć, żeby grać"

- Oni grają i bardzo szybko zmieniają charakter grania na destrukcyjny. Ale mają też ogromne środki na te granie. Te pieniądze kradzione łatwiej im się wydawało. Łatwiej się przegrywało 30 tys. zł w jeden wieczór, jeśli wiadomo było, że w następny wieczór znów będę miał tyle samo – wyjaśnia dr Lelonek-Kuleta.

"Podbierałem mamie tam, złotówkę, dwie, pięć co jakiś czas, żeby grać. (…) Ja tacie też, też podbierałem (…) Było też tak, że pracowałem też u brata, no i już byłem wciągnięty w ten hazard, i brata okradałem. Brałem, żeby mieć, żeby grać na maszynach, tak." - wyznaje Marek.

deqorff

"Nie miałem pieniędzy, no to się zaczęło naraz wiązać z kradzieżami. I to tak się wszystko gdzieś napędzało, tak? Przy okazji coś gdzieś jakieś wspomagacze się wzięło. No i to wszystko gdzieś tam razem się napędzało, napędzało. Że na przykład jak przegrałem, no to szedłem sobie ukraść, bo wiedziałem, że mogę sobie szybko zarobić. Mogę to szybko sprzedać i mogę iść znowu zagrać, tak? No i tak to wszystko się napędzało." - mówi Łukasz.

Doktor zauważa, że biorący udział w badaniu musieli kraść, żeby mieć na następne granie. W związku z tym przez hazard dopuszczali się nie tylko kradzieży, ale także włamań, co zadeklarowało 84 proc. badanych. W następnej kolejności to rozboje, rabunki, napady i pobicia, a także oszustwa na dużą skalę.

Gra o inną stawkę

Badania wykazały, że 13 proc. osadzonych przyznaje się do uprawiania hazardu w więzieniu. Najczęściej jest to gra w kości, karty i zakłady. Najczęściej grają ci, którzy uprawiali hazard na wolności, a także gracze uzależnieni od hazardu. Niewiele osób zaczyna grać po raz pierwszy w więzieniu. - Duża część hazardzistów zmniejsza to nasilenie grania - dodaje doktor KUL.

"W więzieniu nie gram, bo naprawdę w więzieniu to mogę powiedzieć, że są arcymistrze (…) Grać w więzieniu tutaj z nimi, to trzeba być naprawdę wyszkolonym albo mieć spore umiejętności, bo tu się nie da (…) Granie w karty (lub domino) na fanty, papierosy, batony, żeby zabić nudę, zazwyczaj gra kończy się awanturą, gracze oszukują (…) teraz i w więzieniu jest modne granie w STS-y. Jest moda, granie, to jest nieistotne, że się siedzi w więzieniu" - stwierdza Mirek.

deqorff

- Ten hazard ma już inny charakter. Traktują to raczej jako formę rozerwania się, jest uprawiany z powodu nudy - tłumaczy dr Lelonek-Kuleta.

"(…) o np. cztery konserwy Krakusa, tak? One są chyba po 7 zł. No to jeżeli chcą sobie zagrać o jedzenie czy tam o mleko, czy o jakieś konserwy, nie ma problemu. Tutaj nie ma pieniędzy, więc pieniądze zastępują co innego. Wartościowe rzeczy takie właśnie. Za tytoń, takie chodliwe rzeczy.” - opowiada Łukasz.

"No to mówił, że było tak, że przyjechał jakiś, jakiś chłopak. Widać było, że miał pieniędzy itd., itd. To wzięli go zaraz namówili, żeby pograł w karty, tak? No i wszystko przegrał, tak?" - wspomina Marek.

"Psychicznie wypala człowieka"

Na koniec pytań ankietowych badanym zadano pytanie otwarte, "czy chcą coś jeszcze powiedzieć". - Otrzymaliśmy 300 odpowiedzi. Ponad połowa z nich oceniła ten hazard negatywnie. Mówią, że powoduje same problemy. Dopiero z perspektywy czasu widzą, co stracili. Mówią, że więzienie uratowało im w tej kwestii życie - mówi doktor.

deqorff

"No, dużo, dużo rzeczy zawaliłem, no bo tak samo jak miałem pieniądze np., to zamiast pójść z dziećmi tak wydać, nie wiem, na dzieci albo coś im obiecałem, no to zawalałem" - wyznaje Marek.

"Hazard psychicznie wypali człowieka, tak? (…) przyniosłem wstyd żonie i rodzinie, no to to tyle, tak? No i sam sobie." - stwierdza Mateusz.

"Z tym nie potrafiłem sobie pomóc sam. Sam sobie poradzić, tak? Granie to, to jest moje największe zło, które mogło mnie trafić. (…) Dopóki oni nie skończą, mi się wydaje, z tymi maszynami i nie zlikwidują tego całkowicie, to ludzie, którzy grali będą grali zawsze. Bo od tego się nie da uciec. (…) Ja się boję tego, że jak teraz wyjdę, to zacznę grać. Cholernie się boję." - zdradza Łukasz.

Imiona więźniów zostały zmienione.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Oceń jakość artykułu:
Zależy nam na podnoszeniu jakości naszego dziennikarstwa. Twoja opinia jest dla nas ważna!
deqorff

Podziel się opinią

Share

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
deqorff
deqorff
Więcej tematów