Pięcioletnia bez mała perspektywa, z jakiej oceniać można nowy system ubezpieczeń społecznych, jawi się jeszcze bardziej katastrofalnie niż obserwowane na co dzień skutki reformy ubezpieczeń zdrowotnych. I to zarówno dla najniżej uposażonych, jak i tych, którzy w kolejnych latach szybko przekraczają ubezpieczeniową granicę 30-krotności średniej płacy - uważa publicysta.
Zdaniem Biskupskiego skoro więc oczywista stała się potrzeba gruntownej reformy całych finansów publicznych, warto przygotowując ją uwzględnić także poważną korektę systemu ubezpieczeń społecznych, zanim prawdziwy ich obraz ujawni się z równie dramatyczną siłą jak stan publicznego lecznictwa w Polsce.
I równie wcześnie, nim jedynym do zaproponowania społeczeństwu rozwiązaniem będzie, jak we Francji, podniesienie granicy wieku emerytalnego oraz podwyższenie składek - pisze komentator "Gazety Prawnej".