Dostają 615 tys. zł dziennie. Co robią z takimi pieniędzmi?

Powołana przez rząd Polska Fundacja Narodowa miała walczyć na arenie międzynarodowej o dobre imię Polski. W tym celu do 30 stycznia 2018 r. ma otrzymać w sumie 243,75 mln zł, co daje ponad 600 tys. zł dziennie. Kasa gigantyczna i tylko efektów brak.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Prezes zarządu PFN Cezary Andrzej Jurkiewicz oraz członek zarządu Maciej Świrski.
Prezes zarządu PFN Cezary Andrzej Jurkiewicz oraz członek zarządu Maciej Świrski. (PAP, Fot: Radek Pietruszka)

PFN, która dysponuje ogromnymi pieniędzmi od 17 spółek Skarbu Państwa, miała popularyzować na świecie wiedzę o historii Polski, promować kraj na arenie międzynarodowej i dbać o jego dobre imię. Szczerze kibicowaliśmy jej więc niemal wszyscy. Ponieważ działa od przeszło roku, okazji do wykazania się były setki. Oczy tysięcy Polaków szczególnie zwrócone były na nią jednak w ten weekend.

Po przyjęciu przez Sejm przepisów zakazujących używania sformułowania "polskie obozy śmierci", z Izraela popłynęły pod polskim adresem setki oskarżeń. Ambasador Anna Azari w sobotę podczas uroczystości 73. rocznicy wyzwolenia niemieckiego obozu Auschwitz, zaapelowała wręcz o zmianę w nowelizacji. W sieci można było natomiast przeczytać komentarze internautów, że "większość Polaków odpowiada za Holocaust" i "tylu samo Żydów zginęło z rąk polskich, co niemieckich". To właśnie w takich sytuacjach, naszą tarczą miała być PFN. Po raz kolejny, nie zdała jednak egzaminu.

Zobacz także: Polska Fundacja Narodowa dobrze płaci. Zarząd zarabia cztery średnie krajowe

Nie sprostali nawet najprostszemu z zadań

Międzynarodowa walka o prawdę historyczną staje się coraz bardziej brutalna. Rząd przeznaczył więc miliony złotych, by bronić polskiej racji stanu. Dziennikarz "Do Rzeczy" Wojciech Wybranowski zapewnia, że w okresie 30.12.2016 – 30.01.2018 chodzi w sumie o 243,75 mln zł.

Minister kultury Piotr Gliński zdradził z kolei, że członkowie PFN (w sumie kilkanaście osób) zarabiają miesięcznie od 16,8 tys. zł do 18,1 tys. zł. Za co?

Okazji do stanięcia w obronie Polski było mnóstwo. Większość związana była z konfliktem na linii Warszawa-Bruksela, ale faktycznie były to starcia bardzo wymagające. Udowodnienie światu, że za wybudowanie obozów zagłady odpowiadali nie Polacy a Niemcy, zdawało się jednak wyjątkowo proste. Niestety i tym razem PFN nie stanęła na wysokości zadania.

Zobacz także: Polska Fundacja Narodowa dostanie pół miliarda złotych od spółek Skarbu Państwa

Pieniądze to nie wszystko. Ktoś musi umieć je wykorzystać

Czego oczekiwano? Krótkiego i zwięzłego komunikatu obalającego falę fake newsów. Opartej na faktach i statystykach informacji podanej światowym mediom. Zdecydowanego i mocnego stanowiska, które pójdzie w świat. Zamiast tego mieliśmy wyłącznie publicystyczne rozważania jednego z członków zarządu PFN Macieja Świrskiego. W tym samym czasie, premier Izraela Benjamin Netanjahu krótko ocenił, że "Polska próbuje zmienić bieg historii i negować Holokaust". W związku z tym, to wyłącznie jego krótkie i stanowcze zdanie dotarło do milionów ludzi na całym świecie. Nawet gdyby zagraniczne agencje i portale bardzo tego chciały, po stronie polskiej nie bardzo było kogo cytować.

Przez lata narzekaliśmy w Polsce, że nie mamy się jak bronić. Teraz rząd zadbał nie tylko o to, by powołana została specjalna fundacja, ale wyposażono ją również w ogromne pieniądze. Już na start, Polska Grupa Zbrojeniowa, PGE, Enea, Energa, KGHM, PZU, Orlen, PGNiG, PKO i Azoty wyłożyły po 7 mln zł. Następni dorzucili kolejne miliony, a efektów brak. Jeżeli PFN szybko nie wyciągnie wniosków, możemy się spodziewać, że skład fundacji zostanie niebawem wymieniony. I co ciekawe, w jego obronie nie staną nawet prawicowi politycy ani publicyści, bo im również zależy na dobrym imieniu Polski, którego póki co nikt w PFN nie potrafi bronić.

Zobacz także: Polska Fundacja Narodowa zmienia status. Promocja Polski za granicą już nie najważniejsza

Polub WP Wiadomości