Trwa ładowanie...
d3elhy0
Cimoszewicz: Mamy do czynienia z dwoma rozchodzącymi się porządkami prawnymi

Cimoszewicz: Mamy do czynienia z dwoma rozchodzącymi się porządkami prawnymi

Były premier Włodzimierz Cimoszewicz był gościem programu "Newsroom" Wirtualnej Polski. Polityk pytany był o wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który sprawia, że aborcja wykonywana z powodu wad wrodzonych płodu stała się nielegalna. Cimoszewicz nie ukrywał, że dla niego ta decyzja jest nielegalna, choć nie ma wątpliwości, że wyrok będzie respektowany. Były szef MSZ zwrócił uwagę na to, że od kilku lat funkcjonujemy w dwóch porządkach prawnych. - Będziemy obserwować różne zachowania sądów. Jedne będą orzekać, że wyrok Trybunału Konstytucyjnego był nielegalny, choćby ze względu na jego skład. Inne się do niego dostosują, czy to z powodu własnych poglądów czy oportunizmu - słyszymy. Włodzimierz Cimoszewicz zwrócił także uwagę na fakt, że jedną z orzekających w TK jest Krystyna Pawłowicz, która w poprzedniej kadencji Sejmu, jako posłanka Prawa i Sprawiedliwości składała do TK wniosek w sprawie rzekomej niekonstytucyjności obowiązującego prawa aborcyjnego. Tym samym Pawłowicz orzekała "we własnej sprawie".

Wyrok czy oświadczenie? W moim przRozwiń

Transkrypcja:

Wyrok czy oświadczenie? W moim przekonaniu rodzaj oświadczenia. Ja od kilku lat, a więc od tego momentu, kiedy do Trybunału Konstytucyjnego powołano w sposób bezprawny trzech sędziów, zrobił to pan Duda, a nie powołał trzech prawidłowo wybranych wcześniej, nie miałem i nie mam wątpliwości, że Trybunał staje się tak zwanym Trybunałem. Bo jeżeli w nim zasiadają ludzie, którzy nie są z prawnego punktu widzenia sędziami, to nie mamy do czynienia z sądem. Ta sytuacja ulegała pogorszeniu, pogłębieniu ten problem, także wraz z naruszającym przepisy prawa uchwalonego przez PiS, sposobem wyboru pani Przyłębskiej na szefową. A w tym konkretnie jeszcze przypadku, o którym jest mowa w państwa wywiadach, mamy do czynienia jeszcze z jednym problemem, na który zwrócił uwagę były prezes Trybunału pan Rzepliński, mianowicie w składzie orzekającym zasiadała osoba, pani Pawłowicz, która wcześniej, występując w innej roli jako posłanka na Sejm, była współautorką wniosku do Trybunału Konstytucyjnego. Ta osoba powinna się wyłączyć, a jeżeli jej to do głowy nie przyszło, powinna być wyłączona przez panią Przyłębską. To są wszystko bardzo poważne nieprawidłowości i w związku z tym ja uważam, że to nie jest wyrok. Chociaż mam świadomość, że będzie egzekwowany. No właśnie, egzekwowany, tylko że przez kogo? Czy możliwe jest tak, że jeśli ktoś przeprowadzi aborcję, bazując na tych starych przepisach, sprawa trafi do sądu, to wówczas sąd będzie mógł powiedzieć, że no nie ma wyroku, nie uznaje tego wyroku Trybunału Konstytucyjnego i jak gdyby no właśnie, co zrobić? Odrzucić to, nie przyjmować tej sprawy w ogóle do rozpatrzenia? Wie pan, od tych kilku lat, gdy zaczęło się dziać to, co się dzieje z Trybunałem, a później z sądami powszechnymi, mamy do czynienia w Polsce niestety z rozchodzącymi się dwoma porządkami prawnymi. I ja na przykład o tym już 4 lata temu mówiłem, przestrzegając przed taką sytuacją. W związku z tym dzisiaj będziemy też obserwowali prawdopodobnie różne zachowania, dlatego że sądy mają oczywiste prawo samodzielnego stosowania Konstytucji, nasza Konstytucja została skonstruowana tak, że każdy ma prawo stosować ją bezpośrednio. I jedni sędziowie na przykład dojdą do wniosku, że to, co się nazywa wyrokiem, nie jest wyrokiem i nie będą się do tego stosowali albo będą uniewinniali na przykład osoby oskarżone przez prokuraturę. No a inni będą się stosowali z różnych powodów - albo różnicy poglądów, albo oportunizmu, dbałości o swoją sytuację, losy, kariery i tak dalej. Więc będziemy mieli do czynienia z takimi sytuacjami. Na pewno zdarzy się wtedy, że taki odważny lekarz, chcący pomóc kobiecie, zostanie oskarżony i zostanie skazany. Potem będzie mógł się oczywiście odwoływać nawet do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, ale to jest oczywiście droga przez mękę i to jest perspektywa często wielu lat. W związku ja się nie zdziwię, jeżeli rzadko który lekarz podejmie takie ryzyko. To dzisiaj jakby przyszedł do pana taki lekarz, taki ginekolog i spytał "co ja mam robić?", to pan, jako były minister sprawiedliwości, co by mu doradził? Ja bym mu powiedział jako prawnik, że moim zdaniem to ten wyrok nie jest obowiązującym prawem, ale bym go jednak uczciwie uprzedził, że najprawdopodobniej będą wobec niego podjęte działania, bo przecież cała ta sprawa nie zdarzyła się przypadkowo. Wniosek został złożony przez posłów, a więc polityków partii rządzącej, rozpatrzony został przez grono ludzi powołanych przez partię rządzącą do tego tak zwanego Trybunału. Wyrok, ten tak zwany wyrok, został ogłoszony wtedy, kiedy rządowi było wygodnie. W związku z tym prawdopodobieństwo ścigania osób naruszających jest bardzo wysokie. Więc to bym powiedział. Ale ostatecznie taki lekarz musiałby rozstrzygnąć we własnym sumieniu. Czy gotów jest podjąć takie ryzyko, czy nie. Dlatego że jednak uważam, że nawet w sytuacji takiego bezprawia, nie bardzo można domagać się od ludzi bohaterskich zachowań. Niech się zachowują przyzwoicie, na przykład niech udzielają jakieś rady, porady. Uważam na przykład, że polscy ginekolodzy nie powinni mieć żadnych oporów z przekazywaniem informacji na temat tego, gdzie w sąsiednim państwie i na jakich warunkach można przeprowadzić legalnie aborcję.
d3elhy0
d3elhy0
Więcej tematów