Były wiceminister przed sądem. Wraca sprawa ujawniona przez WP
Przed wrocławskim sądem rozpoczął się proces byłego wiceszefa Ministerstwa Sprawiedliwości Bartłomieja Ciążyńskiego, oskarżonego o używanie auta służbowego do celów prywatnych. Ciążyński nie przyznaje się do winy. Sprawę opisała Wirtualna Polska.
Najważniejsze informacje:
- Proces Bartłomieja Ciążyńskiego rozpoczął się we Wrocławiu, gdzie jest oskarżony o prywatne użytkowanie auta służbowego.
- Ciążyński nie zgadza się z oskarżeniami, wskazując na brak jasnych instrukcji od pracodawcy.
- Według prokuratury Polski Ośrodek Rozwoju Technologii, gdzie pracował Ciążyński, stracił na tym ok. 4,6 tys. zł.
Rozpoczął się proces byłego wiceministra sprawiedliwości Bartłomieja Ciążyńskiego, w związku z oskarżeniem o nielegalne używanie pojazdu służbowego do celów prywatnych. Ciążyński nie przyznał się do zarzutów, tłumacząc, że nie otrzymał od pracodawcy wytycznych dotyczących użytkowania auta.
Były wiceszef MS został oskarżony o narażenie PORT na straty w wysokości ponad 4,6 tys. zł. Ciążyński wyjaśniał przed sądem, że podczas przekazania samochodu dowiedział się jedynie o technicznych aspektach korzystania z karty flotowej. - Pytałem, czy można korzystać z auta za granicą, usłyszałem, że tak, ale oprócz Wielkiej Brytanii. Pytałem, czy jest limit kilometrów, otrzymałem odpowiedź, że nie ma limitu kilometrów i kwoty - mówił oskarżony.
Były wiceszef MS zaznaczył, że opierał swoje działanie na rozmowie z pracowniczką podczas przekazania pojazdu. Korzystał z auta do codziennych potrzeb, takich jak odwożenie dzieci do szkoły czy zakupy. - Nawet nie wiedziałem, że taki dokument istnieje - przyznał.
Według aktu oskarżenia, Ciążyński w okresie od 2 czerwca do 28 lipca 2024 r. wielokrotnie używał auta służbowego do celów prywatnych, przez co przekroczył swoje uprawnienia jako funkcjonariusz państwowy. Prokuratura oskarża go o nieprawidłowe korzystanie z karty flotowej, co obejmuje m.in. osiem przypadków tankowania pojazdu.
Ciążyński zwrócił pieniądze wydane na prywatne tankowania i przeprosił za sytuację.
WP ujawniła skandaliczne działania polityka
Wirtualna Polska ujawniła, że Bartłomiej Ciążyński, polityk Lewicy i były wiceprezydent Wrocławia, pojechał na prywatne, rodzinne wakacje korzystając z publicznych środków.
Ciążyński w maju 2024 roku został zatrudniony w państwowym Polskim Ośrodku Rozwoju Technologii (PORT). Dostał tam samochód służbowy i kartę paliwową. Długo tam nie popracował - 5 lipca został wiceministrem sprawiedliwości, a niewiele ponad tydzień później pojechał na urlop.
Na rodzinne wakacje wybrał się do Słowenii. Samochód zatankował jednak nie za własne pieniądze, lecz publiczne, choć surowo zabrania tego regulamin używania karty paliwowej, który podpisał. Skorzystał też ze służbowego auta w prywatnym celu, choć nie miał do tego prawa.
Ciążyński powiedział WP, że nie złamał prawa, mógł jechać służbowym autem na prywatny urlop z rodziną, a za paliwo zapłacił z własnej kieszeni, na co są dowody. Miał je udostępnić Wirtualnej Polsce - nie zrobił tego. Za to po kilku godzinach zadzwonił, by potwierdzić nasze ustalenia i zapowiedzieć zwrot pieniędzy na konto instytutu. Swoje działanie tłumaczył brakiem doświadczenia w korzystaniu ze służbowych samochodów.
Ciążyński po wspomnianym wyjeździe został powołany do rządu.
Źródło: PAP, WP