Były esbek w spółce podległej Błaszczakowi. "PiS docenia fachowość"

Czy płk Piotr Wroński, który karierę zaczynał w SB, a potem pracował w UOP i AW, stoi za nagraniami związkowców z Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych? Tak twierdzą pracownicy państwowej spółki. W rozmowie z Wirtualną Polską Wroński ujawnia, ile zarabia pracując dla firmy, podlegającej ministerstwu spraw wewnętrznych i administracji, którym kieruje Mariusz Błaszczak oraz dlaczego PiS nie przeszkadza, że jest byłym esbekiem.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Związkowcy PWPW oskarżają Piotra Wrońskiego, że ich podsłuchiwał
Związkowcy PWPW oskarżają Piotra Wrońskiego, że ich podsłuchiwał (Forum, Fot: Maciej Zienkiewicz)
WP

Związkowcy z Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych byli podsłuchiwani i nagrywani. Jak ujawniło RMF FM, na skrzynki mailowe szefów dwóch związków zawodowych w tej państwowej spółce trafiły nagrania prywatnych rozmów byłego przewodniczącego zakładowej "Solidarności" i członka zarządu. Po ujawnieniu tych informacji prezes PWPW Piotr Woyciechowski stracił stanowisko. Związkowcy, którzy wypowiadają się w "Fakcie", twierdzą, że za nagraniami stoi płk Piotr Wroński.

Nagrywał pan związkowców z PWPW?

A ja odpowiem pytaniem: z jakiego powodu miałbym to robić?

WP

O powody jeszcze zapytam, pozostaje pytanie, czy pan to robił?

Nie, nic takiego nie robiłem. Dowiedziałem się z mediów, że ci ludzie to akurat związkowcy.

Dlaczego twierdzą, że to pan ich nagrywał?

A dlaczego oskarża się? Ktoś pracował siedem lat jako grabarz, a po 20 oskarżają go, że kogoś zamordował, bo kiedyś miał kontakt z trupami. Moja przeszłość jest powszechnie znana. Siedem lat pracowałem w SB. Ale później też w UOP i AW na kierunku rosyjskim, na którym pracowałem 23 lata.

WP

Bywał pan w restauracji, w której miały powstać nagrania związkowców?

Oczywiście. Nawet kilka dni temu tam byłem. Wykonując zlecenia dla PWPW przychodziłem do pracy na 7:30, mam jedno spotkanie, które trwa 20 minut, a następne dwie, trzy godziny później. Nie opłaca mi się jechać do domu, więc chodzę do tej restauracji. To dobre miejsce do pisania książki.

Słyszał pan w ogóle o podsłuchach? Zna pan odwołanego właśnie prezesa Woyciechowskiego.

Nic nigdy nie słyszałem. Chciałbym je poznać, ale nie wiem, czy w ogóle istnieją.

WP

Po odwołaniu prezesa nadal pan będzie pracował w PWPW?

Nie sądzę, żeby spółka chciała mnie dalej zatrudniać.

Czym się pan zajmuje w spółce?

Zajmuję się ochroną kontrwywiadowczą. Sprawdzam kandydatów na pracowników firmy pod tym kątem. Po rozmowie ze mną mają jeszcze rozmowę z psychologiem. Taka firma nie może sobie pozwolić na to, by zatrudnić osobę chorą psychicznie lub ze skłonnościami przestępczymi. Jakiś czas temu zgłosiła się kobieta, która chciała pracować jako liczarka, czyli miała liczyć produkty. W czasie rozmowy z nią wyszło na jaw, że wysłał ją tu mąż, który był Ukraińcem. Pamiętałem go jeszcze z pracy w wywiadzie.

WP

Ile pan tam zarabia?

Jestem zatrudniony na umowę-zlecenie. Dostaję 400 zł brutto za jednego kandydata na pracownika. Średnio zarabiam 6-7 tysięcy miesięcznie.

Poza sprawdzaniem takich osób wykonuje pan inne zlecenia dla PWPW?

Otrzymałem 15 tys. zł brutto za audyt kontrwywiadowczy. Sprawdzałem obiekty firmy pod kątem monitoringu, ogrodzeń i innych zabezpieczeń. Do tego scenariusze zagrożeń. Napisałem też dwa artykuły do magazynu PWPW "Człowiek i dokumenty", za co dostałem po 500 zł.

WP

Jak pan trafił do spółki?

To nie jest wstyd, ani tajemnica. W 2014 roku Piotr Woyciechowski (pracował jako publicysta-przyp.red.) miał napisać moją spowiedź życia. Gdy został prezesem PWPW, zaproponował mi pracę.

Mimo swojej przeszłości w SB dostaje pan pieniądze z państwowej spółki. Politykom PiS to nie przeszkadza?

PiS ma jasny stosunek do osób z poprzedniego systemu, ale tam też są ludzie, którzy doceniają pewną fachowość. Poza tym, dawno ujawniłem, czym się zajmowałem.

Objęła pana ustawa dezubekizacyjna?

Miałem na rękę 7600, w tym 352 zł za pracę w SB. Teraz dostaję 1716 zł. Nie wiem, co zrobię, jak stracę zlecenie z PWPW. Może się powieszę, bo sam utrzymuję rodzinę, a teraz zostanie mi niewiele.

Pan kpi?

Nie, mówię poważnie. Co ja mam zrobić? Pewnie aż tak daleko się nie posunę, ale nie wiem, z czego będę żyć. Jestem oficerem operacyjnym, wiem, że PWPW zakończy teraz naszą współpracę. Coś muszę wymyślić.

Polub WP Wiadomości
WP
WP