Na odbywającej się po spotkaniu konferencji prasowej zarówno Bush jak i Schroeder poparli pokojowe współistnienie dwóch niepodległych państw - Palestyny i Izraela.
Kanclerz powiedział też, że Niemcy, podobnie jak Stany Zjednoczone są zaniepokojone rozwojem sytuacji na granicy Indii i Pakistanu.
Prezydent George Bush podziękował Berlinowi za udział w walce z terroryzmem. Bush kolejny raz mówił o niebezpieczeństwie zdobycia broni masowego rażenia przez Iran - podkreślił, że jest to groźne także dla Rosji, która jest oskarżana o sprzedawanie Teheranowi technologii jądrowych.
Amerykański prezydent kolejny raz powtórzył, że iracki prezydent Saddam Husajn stanowi zagrożenie.
Prezydent Bush przybył do Niemczech w środę wieczorem. Rano spotkał się z prezydentem Johannesem Rauem. W uroczystym powitaniu na dziedzińcu pałacu Bellevue udział wzięli też między innymi kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder i minister spraw zagranicznych Joschka Fischer.
Wizycie prezydenta towarzyszą demonstracje. W Berlinie wieczorem i w nocy doszło do starć policji z kilkuset anarchistami, którzy w proteście przeciwko wizycie Busha palili flagi Stanów Zjednoczonych i obrzucali funkcjonariuszy kamieniami i butelkami.
Antyglobaliści protestują pod hasłem "Lepiej być kowbojem niż podżegaczem wojennym", co nawiązuje do teksańskich korzeni prezydenta Busha. (and)