WAŻNE
TERAZ

Oto "11" na dziś? Jedna niewiadoma w składzie

Atak na Grenlandię. Trump straszy Rosją i Chinami, bo pasuje mu to do planów

Donald Trump twierdził, że chce bronić Grenlandii przed zakusami Rosji i Chin. Internetowe trolle zaczęły wieszczyć możliwość rosyjskiej inwazji i konieczność obrony wyspy, czego europejskie wojska nie będą w stanie zrobić. Nikt jednak nie zadał sobie pytania, czy taka operacja w wykonaniu Chińczyków i Rosjan jest w ogóle możliwa.

Rosyjsko-chiński straszak służy Donaldowi Trumpowi do realizacjiRosyjsko-chiński straszak służy Donaldowi Trumpowi do realizacji celu, którym jest przejęcie Grenlandii
Źródło zdjęć: © East News
Sławek Zagórski
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Głosy o możliwości zajęcia Grenlandii przez Rosję lub Chiny pojawią się regularnie odkąd prezydent Stanów Zjednoczonych, Trump stwierdził, że USA muszą zająć wyspę, aby chronić ją przed zakusami Moskwy i Pekinu. W zdecydowanej większości takich rozważań pomijane są realne uwarunkowania militarne, logistyczne i operacyjne. Po ich uwzględnieniu teza o rosyjskiej zdolności do zajęcia i utrzymania Grenlandii przestaje być kontrowersyjna czy dyskusyjna. Okazuje się nierealna.

Jeszcze bardziej futurystyczna jest w przypadku Chińczyków. Wielka armada składająca się z transportowców, lotniskowców, okrętów osłony i wsparcia musiałaby przejść całą Północną Drogę Morską, co w najlepszym przypadku zajęłoby dwa tygodnie i nie byłoby możliwe w skrytości. Sama odległość od baz gwarantujących odpowiednie zaplecze logistyczne powoduje, że taką operację można włożyć między bajki.

Inauguracja Rady Pokoju. Trump podziękował Nawrockiemu

Chińczycy prędzej będą próbowali wejść na wyspę biznesowo. Od lat są zainteresowani udziałem w wydobyciu grenlandzkich zasobów, co budzi ogromne obawy amerykańskich Republikanów, którzy Państwo Środka traktują jako głównego przeciwnika w światowej grze mocarstw. Ich ewentualne pojawienie się na Grenlandii byłoby dużym ciosem wizerunkowym i faktycznym zagrożeniem dla bezpieczeństwa, choćby przez ich bliskość do jednej z najważniejszych baz NATO na świecie.

Twierdzenie niektórych Republikanów, że Chińczycy mogliby zająć siłowo Grenlandię, jest więc absurdalne. Podobnie zresztą jak w przypadku Rosjan. Choć w ich przypadku mogłoby się wydawać, że mają bliżej i posiadają doświadczenie w działaniach w Arktyce. W rzeczywistości Rosjanie nie byli w stanie przeprowadzić nawet mniej skomplikowanej operacji desantowej przeciwko Ukrainie nieposiadającej własnej floty.

Desantowa niemoc

Od początku pełnoskalowej inwazji na Ukrainę wszyscy oczekiwali wysadzenia taktycznego desantu czy to pod Odessą, czy pod Mariupolem. I faktycznie rosyjskie okręty desantowe kilka razy demonstracyjnie podchodziły pod Odessę, za każdym razem odchodząc po kilku godzinach. Przy każdej takiej okazji Rosjanie nie przygotowywali gruntu do desantu.

Próbowali co prawda wysadzić oddziały rozpoznawcze i grupy, które miały oznaczyć miejsca lądowania, ale skończyło się to klęską. Wieczorem 25 lutego 2022 r. armia rosyjska podjęła próbę desantu w rejonie Koblewa drogą morską i powietrzną, jednak oddziały zostały zmuszone do odwrotu, tracąc ok. 20 żołnierzy.

Okręty desantowe były pozbawione osłony jednostek eskortowych. Nad miastem nie pojawiły się samoloty wsparcia, a podejścia desantowców pod Odessę nie poprzedziło przygotowanie artyleryjskie. Ciężko wytłumaczyć takie zachowanie Rosjan. Tym bardziej że zgromadzili siły, które niewielki desant taktyczny mogłyby przeprowadzić.

I to mimo tego, że z Sewastopola mieli do przebycia zaledwie niespełna 300 km, na morzu nie mieli wówczas żadnego przeciwnika i w teorii posiadali całkowitą lokalną przewagę w powietrzu, nie byli w stanie przeprowadzić niewielkiej operacji desantowej. W przypadku teoretycznego ataku na Grenlandię byłoby znacznie trudniej.

Inwazyjne mrzonki

Z bazy w Sewierodwińsku do wschodnich brzegów Grenlandii jest ok. 2 tys. km. Około siedem razy dalej niż z Sewastopola do Odessy. Do stolicy Grenlandii jeszcze dalej, bo leży na zachodnim brzegu. W linii prostej to 3,6 tys. km. Flota inwazyjna musiałaby opłynąć wyspę, więc trzeba by było dodać niemal drugie tyle. Cała trasa wiodłaby przez Morze Barentsa, Morze Norweskie i obok Islandii aż nad Morze Labradorskie. Tuż pod nosem flot NATO. A warto przypomnieć, że mówimy o marynarce wojennej, która przegrała na Morzu Czarnym z Ukrainą, która nie posiada pełnomorskich okrętów.

Flota Północna dysponuje obecnie w 121 Brygadzie Okrętów Desantowych siedmioma jednostkami, z czego jedynie dwa okręty projektu 11711 to okręty relatywnie nowe, większe i przede wszystkim zdolne do pływania po pełnym morzu w warunkach arktycznych. Pozostałe to okręty projektowane jeszcze w realiach zimnej wojny, liczące trzydzieści do czterdziestu lat służby, zdolne do przerzutu maksymalnie kilkunastu pojazdów opancerzonych i około 300-400 żołnierzy na niewystarczające odległości.

Są to jednostki o ograniczonej dzielności morskiej, których zdolność do bezpiecznego rejsu przez północny Atlantyk, zwłaszcza w warunkach bojowych, jest co najmniej wątpliwa. Już sama próba przeprowadzenia desantu na grenlandzkie porty przy ich użyciu jest groteskowa.

Rosja nie ma również sił do ich osłony. Mogłaby teoretycznie wydzielić dwa krążowniki rakietowe, sześć bardzo starych niszczycieli oraz pięć nowszych fregat. Łącznie daje to trzynaście okrętów nawodnych zdolnych do eskorty i walki, przy czym krążowniki, z racji swojej wartości i podatności na atak, nie mogłyby operować samodzielnie ani zbyt blisko strefy zagrożenia. Co kluczowe, cała ta formacja pozbawiona byłaby osłony lotniczej. Jedyny rosyjski lotniskowiec, "Admirał Kuzniecow", w zeszłym roku został wycofany ze służby.

W dodatku NATO przecież nie czekałoby z założonymi rękoma.

Siły NATO

Rosyjska Flota Północna znajduje się pod ciągłą obserwacją NATO, a Przejście Północne od czasów zimnej wojny jest jednym z najlepiej strzeżonych szlaków morskich na świecie. A cały rejs takiej floty odbywałby się w zasięgu zachodniego lotnictwa i pod nosem baz morskich.

Na Wyspach Brytyjskich stacjonują dwa lotniskowce z 40 samolotami F-35B Lightning II. Już ta siła byłaby dla Rosjan poważną przeszkodą i to biorąc nawet pod uwagę, że aktualna gotowość brytyjskich samolotów to ok. 50 proc.

Uzupełniałyby je samoloty patrolowe P-8 Posejdon Wielkiej Brytanii i Norwegii, zdolne do zwalczania okrętów nawodnych i podwodnych na dużych dystansach. Na morzu Rosjanie musieliby się mierzyć z co najmniej trzydziestoma sześcioma nowoczesnymi fregatami i niszczycielami brytyjskimi, francuskimi, norweskimi i duńskimi, a w razie eskalacji także z jednostkami kanadyjskimi, holenderskimi i belgijskimi. Skala tej przewagi nie pozostawia niemal żadnego pola do realnej rywalizacji.

Kluczowe jest przy tym to, że utrata nawet niewielkiej liczby okrętów desantowych praktycznie przekreślałaby całą operację. Rosja nie posiada zapasu jednostek tej klasy ani zdolności do szybkiego ich uzupełnienia. Każdy zatopiony okręt oznaczałby nie tylko straty w ludziach i sprzęcie, lecz także trwałe ograniczenie zdolności do rotacji i wzmocnienia sił na lądzie.

Zabezpieczenie sił

Nawet przy skrajnie optymistycznym dla nich założeniu, że Rosjanom udałoby się w ogóle dotrzeć do Grenlandii i zająć główne porty i lotniska, to wciąż pozostaje problem zaopatrzenia. Utrzymanie rozproszonych garnizonów wymagałoby regularnych i przewidywalnych dostaw drogą morską.

Tymczasem każdy rosyjski statek zbliżający się do portu byłby narażony na atak lotniczy z dużej odległości. A sojusznicze samoloty uzbrojone w pociski manewrujące mogłyby razić cele z dystansu kilkuset kilometrów, bez wchodzenia w zasięg rosyjskiej obrony. W takich warunkach systematyczne zaopatrywanie wyspy byłoby praktycznie niemożliwe. A wciąż mówimy o kraju, który nie potrafi lądem zaopatrzyć odpowiednio oddziałów walczących na Ukrainie.

Nie istnieje również realistyczny scenariusz zapewnienia Grenlandii osłony powietrznej. Przebazowanie rosyjskich samolotów bojowych wymagałoby bezpiecznych lotnisk, zaplecza technicznego, paliwa i amunicji, a także ciągłych dostaw części zamiennych. Wszystko to musiałoby być dostarczane drogą morską pod stałym zagrożeniem. Bez panowania w powietrzu każda baza lotnicza stałaby się łatwym celem dla przeciwnika, a jej funkcjonowanie byłoby krótkotrwałe.

Wreszcie pozostaje pytanie o sens strategiczny takiej operacji. Nawet gdyby Rosja zdołała czasowo opanować część Grenlandii, nie byłaby w stanie wykorzystać jej zasobów. Wydobycie metali ziem rzadkich czy innych surowców w warunkach wojennych, bez stabilnych linii komunikacyjnych i infrastruktury, jest przedsięwzięciem czysto teoretycznym. Wywóz tych surowców do Rosji byłby jeszcze trudniejszy niż samo zaopatrywanie garnizonów. Między bajki można włożyć możliwość jakiegokolwiek zagrożenia dla Grenlandii ze strony Chin czy Rosji.

Sławek Zagórski dla Wirtualnej Polski

Wybrane dla Ciebie
Akcja służb. "Wor w zakonie" zatrzymany w Warszawie
Akcja służb. "Wor w zakonie" zatrzymany w Warszawie
Trump "uspokaja" w sprawie cen paliw. "Myślałem, że wzrosną bardziej"
Trump "uspokaja" w sprawie cen paliw. "Myślałem, że wzrosną bardziej"
Poranek Wirtualnej Polski. Gościem programu Anna Maria Żukowska
Poranek Wirtualnej Polski. Gościem programu Anna Maria Żukowska
Prom do Gdyni wstrzymany. Około 200 pasażerów utknęło w Karlskronie
Prom do Gdyni wstrzymany. Około 200 pasażerów utknęło w Karlskronie
"Nasz kraj nigdy się nie poddaje". Oklaski dla Morawieckiego w USA
"Nasz kraj nigdy się nie poddaje". Oklaski dla Morawieckiego w USA
Michał Rachoń zatrzymany? Jest stanowisko policji
Michał Rachoń zatrzymany? Jest stanowisko policji
Trump blisko przełomu? Doradca mówi o końcu konfliktów
Trump blisko przełomu? Doradca mówi o końcu konfliktów
Liderzy Iranu błagają o pokój? Trump: "boją się o tym powiedzieć"
Liderzy Iranu błagają o pokój? Trump: "boją się o tym powiedzieć"
Seria izraelskich ataków. Niespokojna noc na Bliskim Wschodzie
Seria izraelskich ataków. Niespokojna noc na Bliskim Wschodzie
Działo się w nocy. USA usuwają dwa nazwiska z listy celów w Iranie
Działo się w nocy. USA usuwają dwa nazwiska z listy celów w Iranie
Dziwne nagrania na koncie Białego Domu. "Wkrótce start, prawda?"
Dziwne nagrania na koncie Białego Domu. "Wkrótce start, prawda?"
Nowy sondaż na Węgrzech. Widać wyraźny trend
Nowy sondaż na Węgrzech. Widać wyraźny trend
Wyłączono komentarze
Jako redakcja Wirtualnej Polski doceniamy zaangażowanie naszych czytelników w komentarzach. Jednak niektóre tematy wywołują komentarze wykraczające poza granice kulturalnej dyskusji. Dbając o jej jakość, zdecydowaliśmy się wyłączyć sekcję komentarzy pod tym artykułem.
Redakcja serwisu Wiadomości