Atak dronów na saudyjskie pole naftowe. Rośnie napięcie w regionie
Saudyjskie wojsko zestrzeliło w nocy drony atakujące pole naftowe Szajbah i przechwyciło rakiety wystrzelone w stronę bazy Księcia Sultana. Równolegle Kuwejt zgłosił uszkodzenia sieci energetycznej po upadku szczątków drona.
Najważniejsze informacje:
- Armia Arabii Saudyjskiej przechwyciła irańskie drony nad polem naftowym Szajbah oraz rakiety kierowane na bazę Księcia Sultana.
- W Kuwejcie szczątki drona zerwały sześć linii energetycznych; władze zapewniają o stabilnych dostawach prądu i wody.
- Dzień wcześniej ewakuowano terminal Mina Al Fahal w Omanie; eksperci ostrzegają przed ryzykiem dla regionalnej podaży ropy.
Saudyjskie ministerstwo obrony przekazało, że armia w nocy przechwyciła irańskie drony nad polem naftowym Szajbah, niedaleko granicy ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Wydobyciem na tym złożu zajmuje się Saudi Aramco.
Odwet Iranu w Zatoce Perskiej. Tankowce stanęły w ogniu
Resort poinformował także o przechwyceniu rakiet wystrzelonych w kierunku bazy lotniczej Księcia Sultana w prowincji Al-Chardż, na południe od Rijadu.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Iran wskazał nowe cele ataków. Na liście technologiczni giganci z USA
Co z dostawami energii i wody w Kuwejcie?
Nocą atak odnotował także Kuwejt. Tamtejszy resort energetyki poinformował, że szczątki zestrzelonego drona zerwały sześć linii energetycznych. Władze zapewniły, że sytuacja jest pod kontrolą zarówno w zakresie dostaw energii elektrycznej, jak i wody. To kolejne zdarzenie wpisujące się w eskalację napięć wokół szlaków energetycznych Zatoki Perskiej.
Dzień wcześniej, jak przypomniała agencja Bloomberga, ewakuowano kluczowy terminal eksportowy ropy w Omanie, Mina Al Fahal. Jednostkom nakazano opuszczenie portu w ramach środków ostrożności. Terminal leży poza Cieśniną Ormuz, przy wejściu do Zatoki Perskiej.
Ostrzelano również port Salalah na południowym wybrzeżu Omanu, nad Morzem Arabskim, ok. 1,2 tys. km od cieśniny Ormuz.
Jakie ryzyko dla rynku ropy naftowej?
Eksperci ostrzegają, że problemy w Omanie mogą mieć szersze skutki. - Jeśli zakłócenia w eksporcie ropy z Omanu okażą się trwałe, obawy o szerszą podaż regionalną będą rosły - powiedział Reutersowi Warren Patterson, dyrektor ds. strategii surowcowej w ING Groep NV w Singapurze. - Rynek będzie musiał zacząć martwić się czymś więcej niż tylko przepływami ropy przez cieśninę Ormuz - ostrzegł.
Wojna Stanów Zjednoczonych i Izraela z Iranem rozpoczęła się 28 lutego. Od tego czasu żegluga w Cieśninie Ormuz, kluczowym szlaku transportu ropy i gazu, jest poważnie zakłócona. Iran grozi atakami na statki, a wielu armatorów omija rejon ze względów bezpieczeństwa. W efekcie rośnie wrażliwość rynku na każde zdarzenie poza cieśniną, jak w portach Omanu.