Irańskie miny w Cieśninie Ormuz. "Są trudniejsze do wykrycia"
Amerykański wywiad zaobserwował sygnały, świadczące o tym, że Iran podejmuje działania, by zaminować Cieśninę Ormuz. Według CNN Irańczycy już rozpoczęli proces zaminowywania cieśniny. – Teheran ma techniczne możliwości, by taką operację przeprowadzić. Pamiętajmy, że technologia się zmieniła i dzisiaj miny jest trudniej wykryć – mówi WP Mariusz Marszałkowski, zastępca redaktora naczelnego Defence24.
- Jeżeli chodzi o kwestię minowania przez Iran, to rzeczywiście jest to duże zagrożenie dla statków w Cieśninie Ormuz. A równocześnie duże wyzwanie. Iran ma techniczne możliwości, by taką operację przeprowadzić. Miny można stawiać w różne sposoby, przy użyciu okrętów podwodnych, aparatów podwodnych, jednostek nawodnych, kutrów czy nawodnych dronów – dodaje Mariusz Marszałkowski, absolwent bezpieczeństwa wewnętrznego na Wydziale Dowodzenia i Operacji Morskich Akademii Marynarki Wojennej.
I jak przypomina, widzieliśmy ostatnio w przypadku Kuwejtu uderzenie bezzałogowca morskiego, który uderzył w jeden z tankowców stojących na redzie portu.
- Takimi dronami Iran też może gdzieś próbować zrzucać te miny. Pamiętajmy, że technologia też się zmieniła, więc miny też się zminiaturyzowały. Nie oznacza to, że stały się mniej groźne. A wręcz odwrotnie, są trudniejsze do wykrycia. Działają też na innych zasadach. To już nie są zazwyczaj miny kotwiczne, które aktywują się na uderzenie, fizyczny nacisk. Tylko są to często miny magnetyczne, które mogą podążać za celem – kontynuuje ekspert.
"Miny nie rozróżniają przeciwnika i celu"
Według amerykańskiej telewizji CBS News, do zaminowania Cieśniny Iran korzysta z małych łodzi. Każda z nich może transportować od dwóch do trzech min. Z kolei CNN twierdzi, że proces nie jest jeszcze zaawansowany.
"W ostatnich dniach podłożono kilkadziesiąt min. Jednak Iran wciąż ma na stanie od 80 proc. do 90 proc. małych łodzi i jednostek minujących" - poinformowało jedno ze źródeł. Oznacza to, że irańskie siły mogą jeszcze umieścić na szlaku setki ładunków. Nieoficjalne dane wskazują, że zapasy min morskich Iranu mogą wynosić od 2 do 6 tys. sztuk. To miny produkcji irańskiej, chińskiej i rosyjskiej.
- Przy podkładaniu min możliwości technologicznych jest dużo, a Teheran je niestety posiada. Pamiętajmy, że miny morskie to taki środek, który nie rozróżnia przeciwnika i celu. Ładunki niszczą okręty wojenne, ale też jednostki cywilne. Mieliśmy przykład kilkukrotnie na Morzu Czarnym, gdzie statki wpływały na miny. Czy to pozostawione przez Ukraińców, którzy przygotowywali się na odparcie rosyjskiego desantu na początku inwazji, czy to przez samych Rosjan, którzy próbowali zablokować żeglugę cywilną do ukraińskich portów – przypomina Mariusz Marszałkowski.
"Problem armatorów i ubezpieczycieli"
- Posłużę się przypadkiem Jemenu. Bojownicy Huti, którzy nie mają technologicznej czy przemysłowej przewagi, byli w stanie skutecznie razić statki, żeglugę państw ościennych, czy w ogóle państw zachodnich. A do tego powodować duże straty związane ze wzrostem kosztów ubezpieczenia, kosztów napraw takich jednostek – podkreśla rozmówca Wirtualnej Polski.
I jak zauważa, to nie jest tak, że Iran tylko skutecznie zablokuje żeglugę, a w wersji skrajnej będzie ją niszczył.
- To jest też problem z perspektywy armatorów i ubezpieczycieli. Pojawienie się zagrożenia minowego spowoduje automatyczny wzrost kosztów transportu morskiego. A w przypadku niektórych armatorów będzie oznaczać całkowite porzucenie tego akwenu. W efekcie będziemy mieli droższą baryłkę ropy. Po drugie większe koszty transportu oznaczają wyższe ceny surowców. Przykładowo może to odczuć Polska, która importuje gaz z rejonu Kataru – komentuje ekspert Defence24.
"Wówczas zacznie się wojna naftowa"
Od wybuchu wojny USA i Izraela z Iranem, czyli od 28 lutego, ruch przez Cieśninę Ormuz praktycznie zamarł. W normalnych warunkach przez ten szlak przepływa m.in. około 20 proc. zużywanej na świecie ropy naftowej. Praktyczna blokada tego szlaku przyczyniła się do gwałtownego wzrostu ropy naftowej na światowych rynkach. Na początku marca Iran zagroził, że uderzy w każdą jednostkę próbującą przepłynąć przez Ormuz. Od tego czasu Iran zaatakował tam około 14 statków.
Z kolei jak poinformowało we wtorek Centralne Dowództwo USA (CENTCOM), siły amerykańskie zniszczyły 16 irańskich stawiaczy min w pobliżu Cieśniny Ormuz. Pytany o irańskie działania prezydent USA Donald Trump był zaskoczony i przyznał, że nie posiada informacji na temat tego, by Iran zaminował Cieśninę Ormuz. " Jednak jeśli jakieś ładunki zostały podłożone, mają zostać natychmiast usunięte" – przekazał.
Zdaniem Mariusza Marszałkowskiego, Cieśnina Ormuz może już nigdy nie odzyskać statusu bezpiecznej drogi.
- Zawsze będzie istniało takie ryzyko. Po zmianie władzy w Iranie wygląda na to, że następcy Aliego Chameneiego przyjmą jeszcze bardziej twardy kurs wobec Zachodu. Wcześniej z uwagi na cichy konsensus, który oznaczał, że kraje zachodnie przymykały oko na chiński transport ropy z Iranu, było spokojnie. Teraz to ciche porozumienie może odejść do lamusa i wówczas zacznie się wojna naftowa – uważa Mariusz Marszałkowski.
Sylwester Ruszkiewicz, dziennikarz Wirtualnej Polski