Pożar w porcie Salala wciąż trwa. Drony uderzyły w zbiorniki z paliwem
Potężny pożar w porcie Salalah na południu Omanu. W środę drony uderzyły w tamtejsze zbiorniki z paliwem. Z najnowszych doniesień wynika, że ogień nadal trawi instalacje, a akcja gaśnicza potrwa długo. Działalność portu została zawieszona, a w tle toczą się pilne rozmowy dyplomatyczne z Iranem.
Najważniejsze informacje:
- Drony uderzyły w zbiorniki paliw w porcie Salalah, co spowodowało duży pożar.
- Port w Omanie zawiesił działalność, trwają pilne rozmowy dyplomatyczne z Iranem.
- Władze zapewniają, że dostawy ropy nie zostały zakłócone.
Odwet Iranu w Zatoce Perskiej. Tankowce stanęły w ogniu
W środę z powietrza zaatakowano strategiczny port Salalah w Omanie. Z informacji przekazanych przez omańską agencję prasową i lokalne media wynika, że część wrogich dronów udało się zestrzelić państwowym służbom. Niestety inne bezzałogowce uderzyły bezpośrednio w portowe magazyny ropy.
Zdarzenie to doprowadziło do wybuchu gigantycznego pożaru, który do tej pory nie został opanowany. Ogień wciąż trawi infrastrukturę, a nad okolicą nadal unoszą się potężne słupy czarnego dymu.
Omańska obrona cywilna ciężko walczy z żywiołem, ale otwarcie przyznaje w oficjalnych depeszach, że opanowanie płomieni "może zająć trochę czasu". Mimo skali zniszczeń, na ten moment służby nie mają informacji o jakichkolwiek ofiarach.
Ewakuacja statków i paraliż portu
W komunikatach przeanalizowano też straty w infrastrukturze morskiej. Brytyjska firma Ambrey zajmująca się bezpieczeństwem poinformowała, że nie ma żadnych doniesień o uszkodzeniach statków handlowych. Wydano jednak kategoryczne zalecenie, aby wszystkie jednostki stojące obecnie w porcie natychmiast przygotowały się do jego opuszczenia w związku z żywiołem.
Atak i trwający pożar całkowicie sparaliżowały obiekt. Koncern logistyczny Maersk oraz firma Vanguard Tech oficjalnie ogłosiły, że działalność portu Salalah została wstrzymana do odwołania. Władze w Maskacie starają się jednak uspokoić nastroje wewnętrzne. Urzędnik omańskiego ministerstwa energii zapewnił za pośrednictwem państwowej agencji, że w kraju nie doszło do zakłóceń w ciągłości dostaw ropy naftowej i jej pochodnych.
Napięcie na linii Maskat-Teheran
Oman od dłuższego czasu służył jako zaufany mediator w negocjacjach nuklearnych między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Od 28 lutego, gdy rozpoczęły się zmasowane, amerykańsko-izraelskie uderzenia, konflikt rozlewa się jednak na cały region. Pojedyncze drony atakowały już terytorium Omanu. Władze w Teheranie do tej pory konsekwentnie zaprzeczały, by celowo prowadziły naloty na swojego południowego sąsiada.
Wczorajszy incydent wywołał natychmiastową reakcję na najwyższym szczeblu. Agencja Reutera donosi o pilnej rozmowie telefonicznej między przywódcami. Sułtan Omanu wyraził w niej swoje głębokie niezadowolenie i stanowczo potępił ataki na terytorium państwa. Z kolei prezydent Iranu Masud Pezeszkian zadeklarował, że sprawa wczorajszego uderzenia w port Salalah zostanie przez nich szczegółowo zbadana.
Źródła: Reuters, PAP, Nexta