Trwa ładowanie...
d3j5vw0
Andrzej Duda o aborcji. Zdecydowana reakcja Szymona Hołowni

Andrzej Duda o aborcji. Zdecydowana reakcja Szymona Hołowni

- Nie widzę innego rozwiązania niż opublikowanie wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Nie mam też przekonania, że w tej sprawie powinno być przeprowadzone referendum. To sprawy życia i śmierci. Nieważne, co kto mówi, co kto myśli. Aborcja oznacza zabicie dziecka - powiedział w Polsat News prezydent Andrzej Duda. - Pan prezydent Andrzej Duda powinien zorientować się, że żyje w kraju, w którym nie tylko jego życzenia mają jakąś moc. To kraj, w którym swoje poglądy ma trzydzieści kilka mln Polaków i warto by było ich zapytać o zdanie. Zdanie prezydenta w tej sprawie znaczy tyle samo, co zdanie każdego z nas. A metodą do tego, by zapytać o zdanie Polaków, jest referendum - komentował lider ruchu Polska 2050 Szymon Hołownia w programie "Tłit". - Z ust prezydenta Dudy słyszymy: nie można głosować nad kwestiami życia i śmierci. A w Sejmie można głosować? Po to pan prezydent złożył swój projekt ustawy? Widzę tu dużą niekonsekwencję - kontynuował. - Z drugiej strony mamy ludzi, którzy mówią: nie można głosować nad prawem do aborcji, bo to prawo człowieka. To też są Polacy. Ja nie widzę innego wyjścia niż zapytać o zdanie wszystkich. Bo wszystkie inne rozwiązania będą prowadziły nas do jeszcze większego podziału - podsumował Hołownia.

Andrzej Duda tak mówi w Polsat NewRozwiń

Transkrypcja:

Andrzej Duda tak mówi w Polsat News na temat aborcji: na przykład powiedział, że nie życzy sobie referendum, bo nie wyobraża sobie, by głosować na temat życia i zabijania dziecka właśnie w referendum. Co pan o tym sądzi? To, że pan prezydent Andrzej Duda powinien zorientować się, że żyje w kraju, w którym nie tylko jego życzenia mają jakąś moc. To jest kraj, w którym swoje życzenia, swoje myśli, swoje wizje, przeświadczenia, poglądy ma 30 kilka milionów Polaków i warto by było ich zapytać w tej sprawie o zdanie. Zdanie prezydenta w tej sprawie znaczy dokładnie tyle samo, co zdanie każdego z nas, a metodą do tego, żeby zapytać o zdanie Polaków jest referendum. Z prezydentem można przeprowadzić wywiad, natomiast wywiad z Polakami, w którym się w tej spawie wypowiedzą, to właśnie referendum. I żyjemy w Polsce, w której jedni mówią, tak jak to słyszymy z ust prezydenta Dudy - "nie można głosować nad kwestiami życia i śmierci", z drugiej strony, co się dzieje w Sejmie? Tam można głosować? Po to pan prezydent złożył swój projekt ustawy, żeby nad kwestiami życia i śmierci w Sejmie głosować? Widzę tutaj dużą niekonsekwencję. Z drugiej strony mamy ludzi, którzy mówią "nie można głosować nad prawem do aborcji, bo to prawo człowieka". I to też są Polacy. Ja nie widzę innego wyjścia i innej możliwości w sytuacji, w której poruszamy się między tymi dwoma pozycjami, niż zapytać o zdanie wszystkich. Bo wszystkie inne rozwiązania będą prowadziły nas do jeszcze głębszego podziału i jeszcze głębszego rozdrapywania tego konfliktu. Ale być może Andrzej Duda, praktykujący katolik, chodzi na msze święte i słyszy z ambony, że wy, katolicy, macie obowiązek walczyć o określony światopogląd, o określone wartości. Pan Prezydent, który ma wpływ na polską rzeczywistość jako najwyższy urzędnik w tym kraju i być może tak te słowa i tak te nawoływanie rozumie. Aktywnie stara się walczyć, promując określoną, a nie inną postawę. Tak, tylko że walczy w bardzo określonych warunkach. Nas, ja też jestem katolikiem, też chodzę do kościoła, nie wiem czy porównywalnie często jak prezydent Duda, ale to w tej sytuacji nie ma chyba żadnego znaczenia, w każdym razie dość często. Też wiem, że nauczanie Kościoła opiera się na tym, żeby przekonywać. Jeżeli pan prezydent Duda chce to robić, to ma do tego wszelkie narzędzia, żeby on, jako Andrzej Duda, również prezydent Rzeczpospolitej, przekonywał do tego, że jego pogląd, jego wizja, jego sposób rozumienia świata jest lepszy, bardziej właściwy, głębszy, bardziej sprzyjający człowiekowi i człowieczeństwu niż te inne, które są głoszone i ma do tego tysiąc możliwości, a nie jedną w postaci zmiany prawa, które w państwie obowiązuje wszystkich, również ludzi o innych poglądach niż ja czy on. A prezydent Szymon Hołownia swoich kolegów polityków by do takiego referendum, rozumiem, namawiał. Prezydent Szymon Hołownia, jeżeli bym był prezydentem, przede wszystkim wiedziałby, choćby to, o czym pisał ostatnio teolog Domu Papieskiego, nie byle kto, ojciec Wojciech Giertych, dominikanin, w kwartalniku Więź, że kompromis moralny czy kompromis etyczny wcale nie równa się kompromisowy prawnemu. I moje najgłębsze przekonanie o tym, że coś jest dobre lub złe, musi być zważone na scenie politycznej tak, że zastanawiam się na przykład czy z tego nie wyniknie jakiś dramat społeczny, jeżeli ja zacznę swój pogląd forsować. A więc pojawi się jakieś nowe zło na scenie. Ale na to moje proste pytanie, prosta odpowiedź brzmi? No oczywiście, że w tych warunkach, które dzisiaj mamy, referendum w mojej ocenie jest jedynym rozwiązaniem, jeżeli PiS postanowił odpalić tę bombę przez Trybunał Konstytucyjny, a nie zrobić tego w Sejmie, no to nawet prezydent nie ma tu nic innego do gadania niż tylko, bo to nie jest kwestia jego podpisu czy braku podpisu, czy weta, tylko forsowania takiego właśnie rozwiązania. Ja zacząłbym od czegoś, czego prezydent Duda chyba jeszcze nie umie, czyli konsultacji społecznych. Bo wie pan, w pomyśle referendum najważniejsze z napisanie pytań. Nie samo przeprowadzenie referendum. My jesteśmy w stanie pozabijać przy pisaniu pytań. I dlatego, zadaniem prezydenta jako głowy państwa, byłoby ułożenie procesu konsultacji społecznych, dialogu obywatelskiego, w panelu obywatelskim, wysłuchaniu obywatelskim, z udziałem Organizacji Pozarządowych, może w oparciu o Senat, o Rzecznika Praw Obywatelskich - żebyśmy najpierw sensownie napisali pytania.
d3j5vw0
d3j5vw0
Więcej tematów