Zimowi kochankowie

Wiedeń znów szczęśliwy dla Jarzyny

W listopadowy wieczór Wiedeń był dla mnie jak sopel lodu. Grzegorz Jarzyna, inscenizując „Lwa w zimie”, pokazał, dlaczego świat jednak nie zamarza. Pustki nie można zamrozić, bo jej nie ma: wszystko przesycone jest ludzkimi namiętnościami.

Nie wiem, jak Jarzyna trafił na tę sztukę. Może zapamiętał nakręcony na jej podstawie genialny film z lat 60. z Peterem O’Toole’em, Katharine Hepburn i młodym Anthonym Hopkinsem? Może rozzłościła go akademicka ekranizacja Andrieja Konczałowskiego sprzed czterech lat?

„Lew w zimie” przypomina brakujące ogniwo w szeregu kronik królewskich Szekspira: intrygi pałacowe, wielka polityka, starcie charyzmatycznych osobowości. Stawką zimowej kampanii w zamku Chinon są: Europa, władza, sukcesja, miłość i pamięć. Goldman zderzył ze sobą tytanów z rodu Plantagenetów – Henryka II, Eleonorę Akwitańską, Ryszarda Lwie Serce, Jana bez Ziemi. Próbował powtórzyć paradoksy z „Króla Leara”, przetworzyć wątki z „Ryszarda II” i „Króla Jana.” Pokazać władców Anglii uwikłanych w kazirodztwo, homoseksualizm, bigamię i bezideowy cynizm.

Jarzyna nie chciał jednak przywoływać obrazów ze średniowiecza. W sztuce Goldmana nie interesowała go historia, ale psychologia postaci. Przeniósł więc rodzinne starcie w czasy współczesne – do przeszklonego westybulu hotelowego, gdzie do akcji przygrywa pianista (Leszek Możdżer) niczym taper z niemego kina. Reżyser otoczył postaci zasiekami z luster i bunkrami ekranów. Zima panuje tylko w duszach bohaterów – jako schyłek, zamieranie, atrofia uczuć, hibernacja marzeń. Eleonora i Henryk, główni antagoniści, boją się starości oraz choroby. Bo skóra starego człowieka jest jak szyba, to ona sprawia, że obserwuje się świat i życie jakby z wnętrza sklepowej wystawy albo z dna szklanej trumny. Z ekranów umieszczonych w tyle sceny patrzą na nas twarze bohaterów, niemal erotyczne portrety trumienne. W przeciwieństwie do aktorów nic nie ukrywają. Albo kłamią inaczej.

Grzegorz Jarzyna skupia się na opowieści o dojrzałej miłości przeciwstawionej rodzinie jako wspólnocie interesów. Pokazuje, że jest coś, czego nie da się zamknąć w punktach umowy. Czego nie wymażą zdrada, nienawiść, rywalizacja. Dziedzictwo Henryka to wcale nie jego firma, konta bankowe, bogate rezydencje.

„Króla” bardziej ciekawi to, w którym z dzieci odżyje, gdy go zabraknie. Reżyser prowadzi swoich bohaterów do wyznań, co to znaczy być ojcem, mężem, bratem, młodą żoną. W finale jesteśmy o krok od zbrodni. Nieudany spisek na życie Henryka kończy się niemalże biblijną sceną ofiarowania syna. Henryk trzyma nóż przy szyi Ryszarda i patrzy w niebo. Długo, niemożliwie długo. Jarzyna powtarza za Goldmanem, że ludzie spalają się w walce. Ale ich nie potępia. Walka nie zawsze jest zła. Wprawia świat w ruch. Rozgrzewa ciała. Uczy nas, kim jesteśmy. Ludzkie konstelacje spojone są jak zawsze u Jarzyny namiętnością. Ich kwintesencją i objawieniem spektaklu jest Katarzyna Warnke grająca młodą kochankę króla Henryka (razem z Tomaszem Tyndykiem są kontrapunktem dla reszty zespołu, wyzwoleni obyczajowo, pewni swej seksualności).

Lubię zagraniczne spektakle Jarzyny, bo pilnuje ich stylistycznej jednorodności, unika zaskakujących przełamań, jest bardziej otwarty na widza. „Lew w zimie” to kolejny logiczny krok po „W dżungli miast” Brechta, „Giovannim” i „Medei”, poprzednim wielkim wiedeńskim sukcesie tego reżysera. Widać, jak manifestacyjna dekadencja powolutku ustępuje miejsca refleksji nad dojrzałością w teatrze i życiu. Dla Eleonory i Henryka walka długo była sensem i seksem. Na końcu ich drogi nie ma już nienawiści, jest ciepło bijące z pamięci o dawnej pasji. Wybaczenie zła, błędów, głupot. Zrozumienie, że póki był godny nas przeciwnik, istnienie miało smak. W ostatniej scenie spektaklu wydaje się, że filmowy śnieg przysypie małżonków na amen. Ale nie zamarzną. Będą tak stać razem do końca świata.

Łukasz Drewniak

„Lew w zimie” Jamesa Goldmana, reżyseria Grzegorz Jarzyna, scenografia Magda Maciejewska, muzyka Jacek Grudzień, światło Jacqueline Sobiszewski, Vienner Burgtheater

Źródło artykułu: WP Wiadomości
Wybrane dla Ciebie
Trzęsienie ziemi w Norwegii. Epicentrum w okolicy Oslo
Trzęsienie ziemi w Norwegii. Epicentrum w okolicy Oslo
Banda złodziei i hipokrytów. Sikorski uderza po alarmie Magyara
Banda złodziei i hipokrytów. Sikorski uderza po alarmie Magyara
"Zamordowani". Mocne słowa prezesa Jarosława Kaczyńskiego
"Zamordowani". Mocne słowa prezesa Jarosława Kaczyńskiego
Tusk skomentował próbę zamachu na Trumpa
Tusk skomentował próbę zamachu na Trumpa
To on strzelał na gali. Kim jest Cole Tomas Allen?
To on strzelał na gali. Kim jest Cole Tomas Allen?
Trump wstał i komentuje. Tak odniósł się do próby zamachu
Trump wstał i komentuje. Tak odniósł się do próby zamachu
Światowi liderzy reagują po strzelaninie. Kolejne komentarze
Światowi liderzy reagują po strzelaninie. Kolejne komentarze
Netanjahu o ataku na Donalda Trumpa. Taki napisał post
Netanjahu o ataku na Donalda Trumpa. Taki napisał post
Kraj NATO pod presją obcych wywiadów. Wojskowy ostrzega
Kraj NATO pod presją obcych wywiadów. Wojskowy ostrzega
Relacja dziennikarza TVN. "Parędziesiąt metrów ode mnie"
Relacja dziennikarza TVN. "Parędziesiąt metrów ode mnie"
Nowe informacje ws. ataku na przyjęciu z Trumpem. Prokurator zabrał głos
Nowe informacje ws. ataku na przyjęciu z Trumpem. Prokurator zabrał głos
Radiowóz dachował pod Kielcami. Winna sarna
Radiowóz dachował pod Kielcami. Winna sarna