Trwa ładowanie...
d38otuw

Zgłosił zaginięcie wnuczki. Sam ją zamknął

Place zabaw, sklepy, komunikację miejską, postoje taksówek, stacje paliw i inne miejsca przeszukiwali policjanci po informacji o zaginięciu trzylatki z Zabrza. Okazało się, że dziecko zamknął w mieszkaniu jej dziadek, który zgłosił zaginięcie. Zapomniał o tym, bo był pijany.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Zgłosił zaginięcie wnuczki. Sam ją zamknął
(Policja)
d38otuw

Zakrojone na szeroką skalę poszukiwania 3-latki

O zaginięciu wnuczki poinformował policję sam 52-letni dziadek. Twierdził, że był z dziewczynką na zakupach. Gdy wracali, miała czekać na niego na podwórku, w czasie, gdy on zanosił zakupy do domu. Kiedy jednak wrócił, dziecka już tam nie było.

Alarmowo wezwani zostali nie tylko zabrzańscy policjanci, ale też funkcjonariusze z katowickiego oddziału prewencji, którzy pełnili służbę w Zabrzu. Mundurowi oraz operacyjni sprawdzali place zabaw, sklepy, komunikację miejską, postoje taksówek, stacje paliw, miejsca użyteczności publicznej, sprawdzono osiedla, a także studzienki kanalizacyjne.

d38otuw

Według policjantów, im dłużej trwały poszukiwania, tym dziadek stawał się wobec nich coraz bardziej agresywny. Badanie alkomatem wykazało, że mężczyzna miał w organizmie ponad 1,6 promila alkoholu.

Zapominał, że zamknął wnuczkę w mieszkaniu

W trakcie poszukiwań policjanci przeanalizowali nagrania z jednej z kamer, które jednoznacznie wskazywało, że mężczyzna wchodzi ze swoją wnuczką do klatki schodowej, a po chwili wybiega na zewnątrz bez niej. Podczas sprawdzania piwnicy i mieszkania sąsiadów, funkcjonariusze usłyszeli dziewczynkę wołającą dziadka.

Okazało się, że mężczyzna zamknął dziecko w mieszkaniu i zapomniał o tym z powodu upojenia alkoholowego. Dziewczynka cała i zdrowa trafiła pod opiekę rodziców, którzy przejechali z pracy. Według Żyłki, od momentu zgłoszenia zaginięcia do odnalezienia dziewczynki minęło ok. 1,5 godziny.

d38otuw

Po wytrzeźwieniu 52-latek usłyszał zarzut narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia osoby, nad którą miał obowiązek opieki. Mężczyzna przyznał się do winy i dobrowolnie poddał karze pół roku ograniczenia wolności poprzez wykonywanie kontrolowanych, nieodpłatnych prac społecznych.

Zobacz też: Sprawa Igora Stachowiaka. Śmierć na komisariacie

Źródło: WP, Policja, PAP

d38otuw

Podziel się opinią

Share

d38otuw

d38otuw
Więcej tematów