Dla osób bezdomnych najtrudniejsze są miesiące zimowe © PAP | Albert Zawada

Za stara, by mieć dom. "Zatrzaskują mi drzwi przed nosem"

Magda Mieśnik
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

80 lat, 100 tysięcy długu i cały dobytek w jednej torbie. Marianna co miesiąc dostaje emeryturę, ale od listopada jest bezdomna. Nikt nie chce jej wynająć choćby pokoju.

Mróz. Ciemno. Krótko po 18:00. Kolejka na kilkadziesiąt osób. Kolejne osoby podchodzą do siedzącego przy stoliku mężczyzny.

- Imię i nazwisko? Proszę pokazać zaświadczenie.

Starsza, zgarbiona kobieta z ciężką torbą w ręku podaje kartkę.

- Proszę dmuchnąć.

Dmucha w alkomat.

- Tu jest pościel. Zmiana co trzy tygodnie. Nie wolno palić w budynku. Co godzinę można wyjść zapalić na zewnątrz. Nie wolno spożywać alkoholu ani zażywać narkotyków. Tu jest pani pokój.

W sali pomalowanej na biało pod jedną ścianą sześć piętrowych łóżek. Przy drugiej dwa. 16 miejsc dla 16 kobiet. Mężczyźni mają osobne pomieszczenie. Na każdym łóżku materac, szare prześcieradło, cienka kołdra. Na barierce wiszą ręczniki. Ani to pokój, ani cela. Bezosobowe pomieszczenie dla tych, których cały dobytek mieści się w torbie. Szczęśliwcy mają majtki na zmianę, cieplejszy sweter, minimalny zapas jedzenia, kilka papierosów. Pozostali muszą liczyć, że ktoś im coś odstąpi.

Pomagają bezdomnym. Przed świętami mają prośbę do nas wszystkich

Zostały długi

Marianna ma 80 lat. - Co mnie nie zabije, to mnie wzmocni – zaczyna swą opowieść. Całe życie pracowała w dużym zakładzie. Na emeryturze dorabiała, opiekując się starszymi osobami. Miała doświadczenie. Wcześniej pomagała schorowanej teściowej i rodzicom. W końcu mężowi, któremu życie skrócił nowotwór. Zostało po nim puste mieszkanie i długi. Wkrótce komornik zabrał i mieszkanie. Dzieci nie mieli.

- Została mi emerytura. 2180 złotych miesięcznie i 100 tysięcy do spłacenia - mówi Marianna. Przez pięć lat wynajmowała pokój i opiekowała się starszą panią. Gdy ta upadła, Marianna próbowała ją podnieść. Biodro nie wytrzymało. Emerytka nie mogła już pracować. Będzie utykać do końca życia.

Na początku listopada właścicielka mieszkania, od której Marianna wynajmowała pokój, zachorowała na zapalenie płuc. W sobotę przyjechał syn, by zabrać ją do siebie. Marianna usłyszała, że w ciągu dwóch dni ma się wyprowadzić. Nie miała umowy na wynajem, która by ją zabezpieczyła. Jak w weekend znaleźć nowe miejsce?

W poniedziałek rano spakowała do małej walizki najpotrzebniejsze rzeczy. Właściciel zgodził się, by resztę rzeczy odebrała, gdy znajdzie nowy pokój. Poszła do lekarza. Gorączka sięgała 40 stopni. Wyszła z receptą, zapaleniem płuc i nakazem leżenia w łóżku. Usiadła w poczekalni. Co robić? Nie miała siły nawet chodzić. Znalazła tani hotel. Przeleżała w nim kilka dni. Sprzątaczce płaciła drobne kwoty, by kupiła jej leki i coś do jedzenia. Po tygodniu hotel wystawił rachunek. Marianna została bez pieniędzy.

Przypomniała sobie, że niedaleko jest ośrodek pomocy społecznej. Może tam ktoś pomoże.

- Co mam robić. Nie mam mieszkania ani pieniędzy.

- Noclegownia - usłyszała.

Seniorka dostała kartkę z adresem i instrukcję, że musi się tam zgłosić około 18:00. O tej porze noclegownia zaczyna wpuszczać osoby, które nie mają gdzie mieszkać.

- Wtedy zrozumiałam, że jestem bezdomna.

Głodny nawet musztardę zje

W noclegowni wychowawca zaprowadził ją do sali dla kobiet. Dostała łóżko na dole. Nad nią spała 30-letnia kobieta. Obok dwie starsze. Pierwszej nocy zasnęła niemal od razu po przyłożeniu głowy do poduszki. Zmęczony organizm potrzebował wypoczynku. Nawet nie zauważyła, że chwilę po 22:00 był obchód. Pracownik noclegowni zaglądał do każdego łóżka, świecił latarką i sprawdzał listę obecności. Tak jest co wieczór.

Pobudka o 6. Są dwa prysznice i pralnia. Ubrań trzeba pilnować, bo do pralki trafiają wymieszane z rzeczami innych osób i nie zawsze można je potem odnaleźć. Od 6:30 do 8:00 można zjeść śniadanie. Pierwszego ranka Marianna dostała cztery kromki chleba, kawałek masła, dwa jajka na twardo i majonez w saszetce.

Kolacja powinna być o 19:00, ale firma cateringowa przyjeżdża nawet dwie godziny później. Wieczorny posiłek zawsze jest na ciepło. Na zmianę ryż, kasza, ziemniaki. Do tego sos. Raz w tygodniu porcja kurczaka.

- Nie narzekam. Jak człowiek jest głodny to i samą musztardę zje. Mnie te porcje wystarczają, ale mężczyźni i młode kobiety często chodzą głodne. Proszą innych o resztki. Jak ktoś ma zasiłek czy rentę, to coś sobie dokupi w ciągu dnia. Pozostałym zostaje żebranie - mówi seniorka.

Jedna z kobiet robi zakupy starszym i schorowanym. Dostaje pieniądze i listę zakupów. Ma wrócić z jedzeniem i paragonem. Ale paragon albo się gubi, albo w sklepie nie dają. Nikt się nie doliczy, ile co kosztowało. A starsza pani ukradkiem popala z nowej paczki. Na papierosa można wyjść na zewnątrz co godzinę. Ostatni raz o 22:00.

- Mam w pokoju trzy panie po odsiadce, które chcą tu wszystkim trząść. Potrafią być agresywne. Po 22:00 chodzą palić w kabinie prysznicowej, bo tam nie ma czujnika dymu. Nikt się nie skarży. Wszyscy się boją - przyznaje Marianna.

W noclegowni najbardziej trzeba pilnować niezniszczonych ciepłych ubrań i leków. Pozostawione bez opieki szybko znikają.

- Ooo, burdelmama się znalazła! - kobieta z łóżka pod ścianą rzuca do koleżanek, gdy Marianna wchodzi do sali.

- Tak mnie nazywają, bo pomagam młodym dziewczynom, które tu trafiły. Siadają wokół mnie na łóżku. Dzielę się lekami, tym, co mam.

Życie w ciągłej kolejce

O 8:00 łóżka muszą być pościelone, a rzeczy osobiste spakowane i zabrane. Co ze sobą zrobić? Marianna pierwszego dnia musiała się szybko uczyć. Teoretycznie od 8:00 osoby śpiące w noclegowni powinny być wpuszczane do ogrzewalni. To pomieszczenia, gdzie mogą spędzić czas w ciągu dnia. Są krzesła, fotele, telewizor. Książki i miejsce, gdzie można zrobić herbatę.

Tyle że najpierw trzeba swoje odstać w kolejce. Wszyscy ustawiają się w rządku, a pan siedzący przy stoliku zaprasza po kolei. Zapisuje imiona i nazwiska. Zanim wszystkich wpuści, jest już przed 9:00. A o 11:00 znów trzeba wyjść na dwór, bo jest przerwa techniczna.

O 12:00 mężczyzna znów siada przy stoliku. Znów ustawia się kolejna. Gdy jest bardzo zimno, czasem w pierwszej kolejności prosi najstarsze kobiety. Od razu podnosi się wrzawa.

- Równouprawnienie jest - pokrzykują niezadowoleni mężczyźni

- Kiedy my będziemy pierwsi?

To nie są żarty. Nikomu do śmiechu, gdy stoi na 13-stopniowym mrozie. Marianna nie chce się nikomu narazić. Chowa się w tłumie z tyłu. Wejdzie, gdy przyjdzie jej kolej.

W ogrzewalni można być do 17:00. Potem wszyscy wychodzą na dwór i ustawiają się w kolejce do noclegowni. Drzwi otwierają się o 18:00. Znów ta sama procedura plus dmuchanie w alkomat.

Mieszkanie dla młodych

- Cieszę się, że mam, gdzie spać. Nie marznę w nocy. Brakuje tylko pomocy w szukaniu pracy. Tu jest sporo młodych osób. Mogłyby iść w ciągu dnia do pracy. Przydałby się ktoś, kto by je pokierował. Z drugiej strony są osoby, którym odpowiada takie życie. Mają nocleg, jakieś jedzenie. Nie chcą niczego więcej. Jak ta kobieta z mojego pokoju. Ma jakiś zasiłek. Zamiast na jedzenie, wydaje go na sztuczne paznokcie, a potem żebrze. Ale nie oceniam. Każdy ma swoje problemy i traumy. Może jej lżej, jak o siebie zadba? - mówi Marianna.

Od pierwszego dnia bezdomności szuka pokoju do wynajęcia. Z emerytury komornik cały czas zabiera jej 700 złotych. Mogłaby coś wynająć za około tysiąc złotych. Co jakiś czas jedzie obejrzeć mieszkanie.

- A ile pani ma lat? Niestety, szukam kogoś na lata, z perspektywami.

- To pokój dla młodej osoby.

Pracuje pani? A, emerytka. To nie. Wynajmę pracującej.

- Wiek panią dyskwalifikuje. Do widzenia.

Marianna za każdym razem wraca więc do noclegowni.

- Wszyscy zatrzaskują mi drzwi przed nosem. Nie wiem, czy jest jeszcze sens próbować - mówi. Koordynatorka w noclegowni przedłuża więc zaświadczenie o 10 dni, o kolejne 20. Seniorka od pracownika socjalnego słyszy, że mogłaby dostać miejsce w domu pomocy społecznej. Idzie do lekarza po zaświadczenie o chorym biodrze i innych schorzeniach. Zanosi to do pomocy społecznej.

- Nie ma pani szans na DPS. Za zdrowa pani jest. Tam to tylko z grupą inwalidzką albo ciężką chorobą.

Pracownicy podpowiadają, że może złożyć wniosek o miejsce w schronisku dla osób bezdomnych. To miejsce tymczasowego pobytu, którego nie trzeba opuszczać w ciągu dnia. Są trzy posiłki dziennie. Mieszkańcy, którzy otrzymują świadczenia lub zasiłek, częściowo ponoszą opłaty za pobyt. Procedura zakłada, że pracownik socjalny umawia się na wywiad środowiskowy w miejscu aktualnego pobytu osoby składającej wniosek. Może to być noclegownia, ale i klatka schodowa czy ławka w parku. Marianna cały czas czeka na miejsce w schronisku. Może to potrwać kilka miesięcy, bo brakuje miejsc.

Już nieaktualne

W największe mrozy seniorka nie chce marznąć na dworze. Od zimna bardziej dokucza biodro. Ktoś podpowiedział jej, że w ciągu dnia można się ogrzać w Fundacji Serce Miasta, która mieści się przy Rondzie Starzyńskiego. Wsparcie otrzymują tam przede wszystkim kobiety po przejściach. Jest prysznic, kuchnia, pralka i czyste ubrania na wieszaku. Co jakiś czas ktoś przyniesie zapas leków czy kosmetyków. Seniorka siada w fotelu z ciepłą herbatą i godzinami rozwiązuje krzyżówki.

No i wreszcie przychodzi dobra wiadomość. Lekarz pomógł Mariannie załatwić sanatorium. Może tam jechać już za kilka tygodni. Emerytura wystarczy na pokrycie kosztów pobytu. Za trzy tygodnie trzeba zapłacić ok. 500-700 złotych w zależności od pokoju.

***

Według szacunków organizacji pomocowych i warszawskiego ratusza, w stolicy może być 2000-3500 osób w kryzysie bezdomności. W noclegowniach jest ok. 1500 miejsc. Co roku Warszawa wydaje na wsparcie osób bezdomnych ok. 20 milionów złotych.

- W każdy poniedziałek przed Dworcem Centralnym wydajemy ok 550 posiłków i paczek spożywczych na wynos. Miesięcznie to około 2500 pakietów pomocowych. Nasze miejsce dziennego pobytu codziennie od poniedziałku do piątku odwiedza około 30 osób. Rocznie pomagamy 700 osobom - mówi Patrycja Drożyńska z Fundacji "Daj Herbatę".

I podkreśla, że powodów, dla których ktoś stracił dom, jest nieskończenie wiele: - Bezdomność to nie wybór, za każdym człowiekiem stoi jakaś historia. Czasami powodem utraty miejsca zamieszkania jest choroba, często psychiczna, która uniemożliwia pracę. Śmierć bliskiej osoby, która prowadzi do załamania i sięgania po alkohol. Utrata pracy. Urodzenie się w dysfunkcyjnej rodzinie.

Osoby pomagające ludziom w kryzysie bezdomności walczą z niesprawiedliwym stereotypem, że każdy bezdomny może iść do pracy, tylko mu się nie chce. - Nikt się nie zastanawia, jak osoba, która żyje w namiocie lub pustostanie, nie ma telefonu, dostępu do internetu, nie ma odpowiednich ubrań, ma tę pracę znaleźć? Jeśli już uda się znaleźć pracę, to pamiętajmy, że pierwsza wypłata jest po miesiącu. Żeby wynająć choćby pokój, często trzeba wpłacić sporą kaucję, a ci ludzie nie mają oszczędności - mówi Patrycja Drożyńska.

Osobie, która przez długi czas nie miała domu, bardzo trudno odnaleźć się w innych warunkach. - Zdarza się, że taka osoba trafia do mieszkania i śpi na podłodze, ponieważ nie umie już spać w łóżku - przyznaje przedstawicielka Fundacji "Daj Herbatę".

- Miałam kiedyś marzenia, żeby na emeryturze podróżować, a teraz mój dom to noclegownia. A na wczasy pojadę do Ciechocinka, żeby uciec z bezdomności i podleczyć biodro - śmieje się Marianna.

Do dziś nie odebrała swoich rzeczy z mieszkania, z którego musiała się wyprowadzić. Kilka dni temu znów pojechała obejrzeć pokój do wynajęcia. Gdy zobaczył ją właściciel, usłyszała: - Już nieaktualne.

*niektóre szczegóły na prośbę bohaterki zostały zmienione

Magda Mieśnik, dziennikarka Wirtualnej Polski

Chcesz się skontaktować z autorką? Napisz: magda.miesnik@grupawp.pl

Wybrane dla Ciebie
Sprawa Mejzy rusza. Komisja oceniła jego oświadczenie
Sprawa Mejzy rusza. Komisja oceniła jego oświadczenie
Atak dronów w Turcji. Jednostka należy do "floty cieni"
Atak dronów w Turcji. Jednostka należy do "floty cieni"
OZE odpowiedzią na kryzys? Hennig-Kloska: Są źródłami tańszymi
OZE odpowiedzią na kryzys? Hennig-Kloska: Są źródłami tańszymi
Akcja służb. "Wor w zakonie" zatrzymany w Warszawie
Akcja służb. "Wor w zakonie" zatrzymany w Warszawie
Trump "uspokaja" w sprawie cen paliw. "Myślałem, że wzrosną bardziej"
Trump "uspokaja" w sprawie cen paliw. "Myślałem, że wzrosną bardziej"
Poranek Wirtualnej Polski. Gościem programu Anna Maria Żukowska
Poranek Wirtualnej Polski. Gościem programu Anna Maria Żukowska
Prom do Gdyni wstrzymany. Około 200 pasażerów utknęło w Karlskronie
Prom do Gdyni wstrzymany. Około 200 pasażerów utknęło w Karlskronie
"Nasz kraj nigdy się nie poddaje". Oklaski dla Morawieckiego w USA
"Nasz kraj nigdy się nie poddaje". Oklaski dla Morawieckiego w USA
Michał Rachoń zatrzymany? Jest stanowisko policji
Michał Rachoń zatrzymany? Jest stanowisko policji
Trump blisko przełomu? Doradca mówi o końcu konfliktów
Trump blisko przełomu? Doradca mówi o końcu konfliktów
Liderzy Iranu błagają o pokój? Trump: "boją się o tym powiedzieć"
Liderzy Iranu błagają o pokój? Trump: "boją się o tym powiedzieć"
Seria izraelskich ataków. Niespokojna noc na Bliskim Wschodzie
Seria izraelskich ataków. Niespokojna noc na Bliskim Wschodzie