Polska"Wózek będzie miał awarię". Jan Filip Libicki pokazał pogróżki

"Wózek będzie miał awarię". Jan Filip Libicki pokazał pogróżki

Wróblewski przepadł w głosowaniu na RPO. Senator PSL dostaje pogróżki
Wróblewski przepadł w głosowaniu na RPO. Senator PSL dostaje pogróżki
Źródło zdjęć: © PAP | Wojciech Olkuśnik
Marek Mikołajczyk

16.05.2021 08:50

- Nie bądź taki mądry, wózek będzie miał awarie - grozi anonim w pogróżkach Janowi Filipowi Libickiemu. Senator Polskiego Stronnictwa Ludowego - mimo wcześniejszych zapowiedzi - nie zdecydował się poprzeć w głosowaniu Bartłomieja Wróblewskiego w głosowaniu nad nowym RPO.

Parlamentarny pat trwa. W czwartek Senat zdecydował się odrzucić kandydaturę posła PiS Bartłomieja Wróblewskiego na urząd Rzecznika Praw Obywatelskich. Polityk w głosowaniu nie uzyskał większości (48 głosów za, 49 przeciw, 2 osoby się wstrzymały). Tym samym Sejm po raz piąty będzie musiał przystąpić do procedury wyboru nowego kandydata.

W marcu poparcie dla Wróblewskiego zapowiadał jeden z senatorów Polskiego Stronnictwa Ludowego. - Skłaniam się do poparcia - przekazał Jan Filip Libicki w mediach społecznościowych. Powodem takiej decyzji miała być kwestia wniosku do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Wróblewski był jednym z jego autorów.

- [Poseł Wróblewski - przyp. red.] wyeliminował tak zwaną aborcję eugeniczną, przeciw której byłem przez całe swoje życie. I nadal jestem - tłumaczył senator.

Wróblewski nie będzie RPO. Przepadł w głosowaniu

Ostatecznie Libicki zdecydował się wstrzymać w głosowaniu. Niepełnosprawny senator zaczął dostawać w SMS-ach pogróżki z nieznanych numerów. - Reprezentujesz ludzi nie siebie nie bądź taki mądry jak wózek będzie miał awarie - groził anonim [pisownia oryginalna].

- Interpretuję to jako sytuację, w której ktoś zakłada, że może mi się zdarzyć jakiś wypadek. Nie znam tego człowieka. Żeby być uczciwym, muszę jednak powiedzieć, że gdy opinia publiczna dowiedziała się, że rozważam poparcie posła Wróblewskiego, to z "drugiej strony" dostawałem podobne wiadomości, tylko że wysyłane na Facebooku i e-mailem. Wtedy było tego więcej - zaznaczył parlamentarzysta PSL w rozmowie z poznańską "Wyborczą".

Dziennikarz "GW" dopytywał, czy Libicki zgłosił sprawę do organów ścigania. - Nie, nie zgłosiłem. SMS-a zachowałem w telefonie. Nie boję się. Od 10 lat prowadzę bloga. Jestem przyzwyczajony do takich wiadomości. Ktoś, kto jest osobą publiczną, musi się liczyć z tym, że spotka go ponadstandardowa krytyka jego poczynań i decyzji politycznych - tłumaczył senator.

- Ja tego zgłaszać nie będę. Jeśli policja sama się do mnie w tej sprawie zgłosi, będę z nią współpracował - dodał na koniec.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (119)
Zobacz także