ycipk-ljmg9v

Wojna nadmorskich restauratorów. Lokal po "rewolucjach" Magdy Gessler oblany środkiem na dziki

Dwa lokale w Świnoujściu zostały oblane w ostatnich dniach środkiem na dziki. - Wyjątkowo śmierdząca substancja, nie byliśmy w stanie wytrzymać - słyszymy od świadków. Restauratorzy liczą straty, a mieszkańcy obawiają się, że wojny lokalnych biznesmenów wróciły do kurortu na dobre.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Mieszkańcy obawiają się powrotu "wojen restauratorów". Ale cieszą się, że tym razem sprawa trafiła na policje
Mieszkańcy obawiają się powrotu "wojen restauratorów". Ale cieszą się, że tym razem sprawa trafiła na policje (Facebook.com, Fot: A Morze Las)
ycipk-ljmg9v

W dwóch punktach gastronomicznych w centrum Świnoujścia rozlano śmierdzącą substancję - podał lokalny serwis iŚwinoujście.

Jednym z lokali była niewielka budka z zapiekankami. Drugim - restauracja "A morze las". Jest ona doskonale znana nie tylko mieszkańcom nadmorskiego kurortu. Niedawno lokal przechodził przemianę w programie Kuchenne rewolucje telewizji TVN. Zanim odwiedziła go Magda Gessler, restauracja miała nazwę "Taste".

- To się wydarzyło w nocy z soboty na niedzielę. Gdy przyszliśmy rano do pracy, można było poczuć odór, taki na całą ulicę - słyszymy od pracowników restauracji "A morze las".

ycipk-ljmg9v

Imperium Magdy Gessler zagrożone? "Cena zabije ten biznes". Obejrzyj wideo:

Czytaj też: UOKiK skontrolował dworcowe bary i restauracje. Nie jest dobrze

Jak się dowiadujemy, środkiem na dziki oblano taras lokalu. - Ta substancja ma to do siebie, że nie można jej tak po prostu zmyć. Trzeba było wezwać specjalistyczną firmę i wywieźć cały taras - słyszymy.

ycipk-ljmg9v

Sam koszt wymiany tarasu to ok. 10 tys. złotych. To jednak - jak mówią nam przedstawiciele restauracji - nie koniec strat. Bo trzeba jeszcze do tego doliczyć koszt rozbiórki i wywózki. - Nie wspominając o tym, że lokal był przez pewien czas zamknięty - słyszymy. Teraz jednak goście mogą już znów jeść w restauracji - i nie są już narażeni na fetor.

Kto wylał substancję? Pracownicy restauracji są przekonani, że konkurencja. - Przecież nie było tak, że ktoś się potknął i wylał substancję na dziki na taras - mówią gorzko pracownicy lokalu.

Czytaj też: Krew, pot i olej. Praca w nadmorskiej smażalni to nie jest sposób na wakacje

"Wojna restauratorów może wrócić"

ycipk-ljmg9v

Policja już dostała zgłoszenie w tej sprawie. Jak słyszymy od mieszkańców miasta, to pewna nowość. Bo często w takich sytuacjach restauratorzy woleli załatwiać sprawy inaczej - na przykład "rewanżując się" w ten sam sposób. A to oczywiście nakręcało spiralę przemocy.

- Niestety, to nic nowego. Jakieś dwa lata temu oblano podobną substancją bar z kebabami - opowiada nam Sławomir Ryfczyński, redaktor naczelny iŚwinoujście.pl. Dodaje, że kilka lat temu oblano nawet samochód lokalnego lekarza.

- Czasem problemy mają również skrzypaczki, które przychodzą grać na ulicach. Ich co prawda nikt nie oblewa, ale zdarza się, że konkurencja na przykład puszcza głośno muzykę obok nich - tak, aby nie mogły grać - dodaje Ryfczyński.

Mieszkańcy Świnoujścia lokalne wojny pamiętają głównie sprzed lat, bo ostatnio pod tym względem panował spokój. Potwierdzają to policjanci z Komendy Miejskiej Policji, którzy już dawno nie musieli interweniować w podobnych sprawach.

ycipk-ljmg9v

- Boimy się, że wojna restauratorów powraca. Szkoda, że nie chcą konkurować na normalnych zasadach, tylko wolą stosować takie brudne sztuczki. Ale skoro sprawa trafiła na policję, to jest nadzieja, że tym razem będzie inaczej. Bo przecież całe centrum miasta obejmuje monitoring. Więc teoretycznie łatwo będzie złapać tych, którzy oblewali - słyszymy od mieszkanki tego kurortu.

Czytaj też: Sieć restauracji Jamiego Olivera upada. Do zwolnienia około 1300 pracowników

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polub WP Wiadomości
ycipk-ljmg9v
ycipk-ljmg9v