W szpitalach wciąż nie ma leków na raka
W szpitalach wciąż brakuje specyfików onkologicznych. W Polsce nie ma pokrycia pełnego zapotrzebowania na pięć leków stosowanych w terapiach różnych schorzeń nowotworowych. Choć resort zdrowia twierdzi, że wszystko jest w porządku, prokuratura prowadzi dochodzenie w sprawie braku leków.
16.05.2012 | aktual.: 16.05.2012 10:43
W Polsce co roku stwierdza się choroby nowotworowe u ok. 130 tys. osób, a ponad 90 tys. ludzi umiera na raka. Tymczasem z lekami przeciwnowotworowymi ciągle są problemy. - Nie ma pełnego pokrycia zapotrzebowania na etoposid, fislatynę, ifosfamid, epirubinę i dokorubicynę - wylicza dr Leszek Borkowski, były szef Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych. W tej sytuacji pacjentom podawane są zamienniki, które - jak podkreśla - nie zawsze w pełni odpowiadają wcześniej stosowanym lekom.
Jacek Gugulski z Polskiej Koalicji Pacjentów Onkologicznych zwraca uwagę, że samo wprowadzanie zamienników może powodować u chorych komplikacje. Ponadto niejednokrotnie wymaga od pacjentów zmiany postępowania podczas leczenia. By tego uniknąć, często przesuwa się terminy chemioterapii.
Na tym nie kończą się jednak onkologiczne kłopoty. W związku z tym, że resort zdrowia doprowadził do braku leków na raka, szpitale - by ratować życie pacjentów - muszą wydawać na te specyfiki wielokrotnie wyższe kwoty. - Płacą za nie nawet 10 razy więcej - informuje Borkowski. - W końcu zabraknie pieniędzy na leczenie cierpiących na choroby nowotworowe - dodaje Gugulski. Przypomina, że według przepisów NFZ powinien przeznaczyć na leki nie więcej niż 17% swojego budżetu.
Jak wygląda prawdziwa sytuacja szpitali? Nie wiadomo. Bo zdaniem Borkowskiego w wyniku nacisków ze strony resortu zdrowia na dyrektorów prawdziwe dane są ukrywane. Być może sprawę wyjaśni, przynajmniej po części, postępowanie, które wszczęła Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Chodzi o niedopełnienie przez Ministerstwo Zdrowia obowiązku zapewnienia leków onkologicznych. Śledczy zapowiedzieli przesłuchania urzędników. Rzecznik prokuratury Dariusz Ślepokura podkreśla, że dochodzenie nie jest prowadzone przeciw jakiejś osobie, ale w sprawie.
Rzeczniczka Ministerstwa Zdrowia Agnieszka Gołąbek odmawia komentarzy dotyczących działań prokuratury. Wcześniej szef resortu Bartosz Arłukowicz zapewniał, że ministerstwo nie zaniedbało swoich obowiązków i nie odpowiada za brak leków.
- Od pięciu lat resort zdrowia nie odpowiada za nic. Winni są obywatele, bo chorują, lub dyrektorzy szpitali - ironizuje przewodniczący sejmowej komisji zdrowia poseł Bolesław Piecha z PiS-u. Przypomina, że odpowiedzialny za zakup leków jest - zgodnie z prawem - minister zdrowia.