WP
W Kijowie 100 tysięcy osób demonstruje poparcie dla UE
x-news/TVN 24Zamieszczone na stronach internetowych portalu WP.PL materiały sygnowane skrótem "PAP" stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazami danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie, chronionych przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez WP.PL na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

W Kijowie 100 tysięcy osób demonstruje poparcie dla UE

Do przepychanek demonstrujących z milicją oraz użycia gazu łzawiącego doszło w Kijowie, gdzie trwają protesty zwolenników integracji Ukrainy z Unią Europejską. Opozycja ustawiła w centrum stolicy namioty.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
WP

Przepychanki z oddziałami specjalnymi milicji "Berkut" wybuchły przed siedzibą ukraińskiego rządu, gdy młodzi ludzie pod flagami partii Swoboda próbowali przypuścić na nią atak. W pewnym momencie nad tłumem pojawiła się chmura białego dymu. Według świadków był to gaz łzawiący.

Milicja przyznała następnie, że rzeczywiście użyła gazu łzawiącego, jednak - jak podkreśliła w przekazanym mediom komunikacie - zrobiła to w odpowiedzi na atak gazem, którego dopuścili się demonstrujący.

WP

Do kolejnych przepychanek doszło na Majdanie Niepodległości, głównym placu Kijowa, gdzie od czwartku trwa protest przeciwko ogłoszonej przez władze pauzie w przygotowaniach do podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE. Na plac wjechały autobusy z funkcjonariuszami "Berkuta". Ludzie nie pozwalali milicjantom wyjść na zewnątrz, jednak ci - rozpychając się łokciami - przerwali blokadę.

Akcje zwolenników integracji europejskiej w Kijowie odbywają się w dwóch miejscach. Na Majdanie, gdzie od czwartku demonstrują działacze organizacji społecznych, którzy mówią, że nie chcą wiązać się z politykami, oraz na Placu Europejskim, gdzie demonstruje opozycja parlamentarna.

To właśnie tam, na Placu Europejskim, opozycja rozbiła w niedzielę 15 namiotów wojskowych. O kilku dni w Kijowie obowiązuje sądowy zakaz rozstawiania tzw. małych form architektonicznych, który - zgodnie z orzeczeniem - ma trwać aż do 7 stycznia.

Jeden z głównych polityków opozycji, Ołeksandr Turczynow, oświadczył, że jeśli władze nie podpiszą umowy o stowarzyszeniu z UE na szczycie Partnerstwa Wschodniego w Wilnie, Ukraińcy powinni domagać się dymisji rządu premiera Mykoły Azarowa, oraz impeachmentu prezydenta Wiktora Janukowycza.

WP

Marsz w Kijowie

Według organizatorów akcji opozycji parlamentarnej w marszu poparcia dla integracji europejskiej przeszło ulicami Kijowa 100 tysięcy ludzi. Stacja telewizyjna "5.Kanał" mówi o 150 tys. osób.

Marsz wyruszył spod pomnika wieszcza narodowego Tarasa Szewczenki. Ludzie nieśli niebiesko-żółte flagi narodowe, flagi unijne i transparenty z hasłami nawołującymi do zbliżenia z UE. Manifestanci skandowali: "Precz z bandą!", "Ukraina to Europa!", "Chcemy do UE, a nie do Unii Celnej!".

Gdy uczestnicy demonstracji przechodzili obok pomnika Włodzimierza Lenina, tłum zaatakował stojący tam namiot agitacyjny Komunistycznej Partii Ukrainy. Konstrukcję rozerwano na kawałki, jednak obecne na miejscu oddziały specjalne milicji Berkut nie interweniowały. Funkcjonariusze w kaskach i kamizelkach kuloodpornych szczelnie otaczali monument wodza bolszewickiej rewolucji.

WP

Około godz. 12.00 czasu polskiego marsz doszedł do Placu Europejskiego, gdzie znajduje się scena ustawiona przez opozycyjne partie Batkiwszczyna, Udar i Swoboda. Plac jest szczelnie wypełniony ludźmi. Tłum rozciąga się co najmniej do połowy Chreszczatyku - biegnącej od Placu Europejskiego głównej arterii Kijowa.

Ze sceny przemawiali politycy opozycji. Niektórzy ludzie trzymali portrety znajdującej się w więzieniu byłej premier Julii Tymoszenko. To właśnie z powodu Tymoszenko - jak ocenia wielu komentatorów - ekipa prezydenta Wiktora Janukowycza zdecydowała się nie podpisywać umowy stowarzyszeniowej z UE, która stanowczo domagała się uwolnienia byłej premier przed zawarciem tego porozumienia.

Eksperci wskazywali, że decyzja o wstrzymaniu przygotowań do umowy zapadła także dlatego, że władze w Kijowie nie dostały od Brukseli konkretnych ofert pomocy finansowej.

Czwarty dzień demonstracji

WP

Po ogłoszeniu w czwartek przez władze pauzy w relacjach z UE niezadowoleni z tej decyzji mieszkańcy Kijowa zebrali się na znanym z czasów pomarańczowej rewolucji Majdanie (placu) Niepodległości. W niedzielę demonstrują oni tam już czwarty dzień.

Duża akcja nieposłuszeństwa obywatelskiego trwa we Lwowie, gdzie protestują studenci miejscowych uczelni. Do większych i mniejszych demonstracji poparcia dla zbliżenia Ukrainy z Unią Europejską dochodzi także w wielu innych miastach kraju.

W niedzielę demonstrację poparcia dla UE zorganizowały także władze. Według mediów uczestnicy tego zgromadzenia zostali przywiezieni ze wschodnich regionów kraju, tradycyjnie przychylnych prezydenckiej Partii Regionów. Manifestacja z inicjatywy władz, w której uczestniczy kilkaset osób, odbywa się na placu Mychajłowskim w Kijowie.

Polub WP Wiadomości
WP
WP