Ukraiński droniarz koszmarem całego sojuszu. Teraz tłumaczy: "nie chodziło o pokonanie NATO"
Granaty spadały jeden po drugim obok ciężarówek. Dwóch żołnierzy, wykazując się lepszym refleksem, biegało zygzakiem, próbując uniknąć trafienia. Inni skupili się między drzewami, wystawiając się na cios. Nagranie z estońskiego poligonu stało się najlepszą reklamą ukraińskich zdolności do walki z Rosją. Właśnie tworzy się kolejka państw i armii chętnych do wykorzystania doświadczeń Ukrainy.
Choć ćwiczenia Hedgehog odbyły się w 2025 r., dopiero teraz - po publikacji relacji "The Wall Street Journal" i nagrań z Estonii - zainteresowanie doświadczeniami ukraińskich żołnierzy znacząco wzrosło. Epizod z ćwiczeń stał się już znany na całym świecie pod hasłem "Ukraińcy pokonali NATO". Trudno o lepszą reklamę umiejętności ukraińskich wojskowych niż nagrania pokazujące granaty spadające obok pojazdów i żołnierzy najsilniejszego sojuszu militarnego na świecie.
Jeden z ukraińskich operatorów dronów uczestniczący w ćwiczeniach zaznaczył, że podczas symulowanego ataku celowo zrzucał amunicję obok pojazdów i żołnierzy, aby nikomu nie stała się krzywda z powodu spadającego przedmiotu. Podkreślił, że epizod nie miał na celu "pokonania NATO".
- Zlikwidowano dwa bataliony jednego dnia. Tu nie chodziło o pokonanie NATO. To był kontrolowany scenariusz, pokazujący, jak wojna dronów zmienia współczesną walkę. Ukraina podzieliła się prawdziwym doświadczeniem pola bitwy, zdobytym podczas wojny na pełną skalę - powiedział operator posługujący się pseudonimem "Nick". Wypowiedź cytuje Defence Ukraine.
Bundeswehra chce się uczyć od Ukraińców. Co robi Polska?
Dla wielu armii państw NATO był to wyraźny sygnał, że wojna dronowa zmienia charakter współczesnego pola walki. Część państw Sojuszu zaczęła już wyciągać konkretne wnioski.
Jak informuje "Der Spiegel", niemieckie ministerstwo obrony chce możliwie szybko wykorzystać doświadczenie ukraińskich żołnierzy w szkoleniu własnych sił zbrojnych. Minister obrony Boris Pistorius podpisał stosowne porozumienie na marginesie ostatniego spotkania z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim.
Według rzecznika Bundeswehry, plan zakłada uwzględnienie doświadczeń ukraińskich żołnierzy w procesie szkolenia prowadzonego w ośrodkach szkoleniowych niemieckiej armii. Celem ma być zwiększenie gotowości bojowej oraz dostosowanie szkolenia do realiów współczesnych konfliktów.
"Nikt w NATO nie ma obecnie więcej doświadczenia wojennego niż Ukraina, musimy to wykorzystać" - powiedzieli niemieccy oficerowie, który cytuje "Der Spiegel".
Jak dowiaduje się Wirtualna Polska, polskie wojsko również analizuje doświadczenia wyniesione z wojny w Ukrainie, jednak na razie nie są znane szczegóły dotyczące szerszego włączenia ukraińskich operatorów dronów do krajowego systemu szkolenia.
Rzecznik Sztabu Generalnego Wojska Polskiego płk Marek Pietrzak podkreśla, że wymiana doświadczeń już się odbywa. Wskazuje, że wojsko już utworzyło własne ośrodki szkoleń dronowych, np. "Zjawa" - zespół będący częścią 15. Giżyckiej Brygady Zmechanizowanej.
- Proszę być spokojnym. Niech nikt nie myśli, że nie obserwujemy, nie wyciągamy wniosków wojny toczącej się tuż za granicą Polski. Oczywiście, doświadczenia żołnierzy ukraińskich są wykorzystywane. Ten przepływ ma miejsce choćby podczas szkolenia ukraińskich żołnierzy z udziałem 11. Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej w Żaganiu - przekazuje WP płk Pietrzak.
Zapytany o możliwość organizacji w Polsce ćwiczeń zbliżonych do tych przeprowadzonych w Estonii, czyli z udziałem ukraińskich operatorów dronów, rzecznik nie przedstawia jednoznacznej odpowiedzi. Zapowiada jednak, że sprawdzi, czy takie plany są rozważane.
Ukraińcy pokazali, co mogą drony. Wojskowa burza mózgów
Również autorzy analiz wojskowych publikowanych na łamach amerykańskiego magazynu "Foreign Affairs" oraz brytyjskiego "The Telegraph" wskazują, że armie państw Zachodu powinny uważnie przeanalizować doświadczenia wyniesione z wojny w Ukrainie. Eksperci podkreślają, że zdolność szybkiej adaptacji oraz wykorzystywanie komercyjnie dostępnych technologii należą do najważniejszych lekcji płynących z tego konfliktu.
Analitycy zalecają amerykańskim wojskowym ponowną analizę doktryn wojskowych oraz "wyobrażenie sobie, w jaki sposób potencjał przeciwnika może zneutralizować zaawansowane platformy i taktyki obronne USA".
"Małe, biedne państwa mogą zaskoczyć i pokonać większe, bogatsze. Sukces tkwi w nauce produkcji i użytkowania ogromnych ilości taniej broni, a nie tylko niewielkiej liczby zaawansowanych systemów" - czytamy w artykule.
Analitycy wskazują również na konieczność rozwijania taniej broni, którą przemysł zbrojeniowy będzie w stanie szybko produkować i uzupełniać w razie strat.
"W przeciwnym razie, gdy nadejdzie kolejny konflikt, Stany Zjednoczone mogą zostać zszokowane i pokonane, tak jak dzieje się to z Rosją" - ostrzegają.
Z kolei Władysław Sielezniow, były rzecznik prasowy Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy, ocenił, że ukraińscy żołnierze posiadają obecnie unikalne doświadczenie prowadzenia działań bojowych w warunkach nowoczesnej wojny, dzięki czemu w wielu aspektach są lepiej przygotowani do współczesnych konfliktów niż armie NATO. W wywiadzie dla ukraińskich mediów zwrócił uwagę, że akademie wojskowe często uczą na podstawie konfliktów sprzed wielu lat, podczas gdy współczesne pole walki zmienia się niezwykle dynamicznie.
Ukraiński ekspert zaznaczył, że wojska NATO od lat nie uczestniczyły w konflikcie o intensywności porównywalnej z wojną toczącą się obecnie w Ukrainie. Wskazał, że ostatnie duże operacje lądowe państw Sojuszu miały miejsce w Afganistanie, natomiast obecne misje mają głównie charakter stabilizacyjny lub pokojowy.
Zdaniem Sielezniowa, intensywność walk prowadzonych obecnie na terytorium Ukrainy jest największa od zakończenia II wojny światowej, co w naturalny sposób przekłada się na tempo zdobywania nowych doświadczeń bojowych przez ukraińskich żołnierzy.
Tomasz Molga, dziennikarz Wirtualnej Polski