Trwa ładowanie...

"TVP przestała nad sobą panować", "sztab PiS dał się wkręcić". Ujawniamy kluczowe fragmenty "raportu" ludzi Kurskiego

Wirtualna Polska dotarła do niepublikowanych wcześniej fragmentów "raportu" przygotowanego przez byłych pracowników TVP. W dokumencie czytamy m.in. o tym, jak w kluczowym momencie kampanii sztab wyborczy PiS wraz z ówczesnym kierownictwem TVP miał doprowadzić do klęski obozu Zjednoczonej Prawicy.

Jacek Kurski i fragment raportu, który dostarczył Jarosławowi KaczyńskiemuJacek Kurski i fragment raportu, który dostarczył Jarosławowi KaczyńskiemuŹródło: EAST_NEWS, fot: East News
dw7iwd3
dw7iwd3

Jacek Kurski prezesem TVP był do września 2022 roku. Zastąpił go Mateusz Matyszkowicz, któremu współpracownicy Kurskiego - współtwórcy "raportu" - zarzucają "zdradę", umożliwiającą przejęcie telewizji przez nową władzę.

Niedługo po odejściu Kurskiego z TVP zmieniło się również kierownictwo Telewizyjnej Agencji Informacyjnej, która odpowiada m.in. za przekaz TVP Info i (wówczas) "Wiadomości". To osobom zarządzającym TAI-em w kluczowym okresie kampanii wyborczej były prezes TVP i jego ludzie zarzucają to, że doprowadzili oni do utraty władzy przez PiS w wyborach parlamentarnych.

Fragmenty raportu, który Jacek Kurski przyniósł Jarosławowi Kaczyńskiemu na Nowogrodzką, cytujemy bez poprawek i zmian. Z taką właśnie wersją dokumentu miał zapoznać się kilka dni temu prezes PiS.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

"Rżnie głupa". Polityk KO ripostuje Morawieckiemu

Mówią o punkcie zwrotnym

Ludzie Kurskiego - w rozdziale "Tusk" - piszą o "punkcie zwrotnym", który - ich zdaniem - "zaważył na utracie władzy przez PiS".

Raport ludzi Kurskiego TVP
Raport ludzi KurskiegoŹródło: TVP, fot: TVP

"Najbardziej uderzały zmiany wprowadzane nagle, radykalnie i bez sensu. Z dnia na dzień np. zrezygnowano z optymalnej dotąd linii sprawdzania wiarygodności Donalda Tuska zbalansowanym konfrontowaniem jego deklaracji z działaniami z przeszłości - na rzecz obsesyjnej, chamskiej i przeciwskutecznej karykatury" - czytamy w raporcie dostarczonym przez Jacka Kurskiego.

dw7iwd3

Jak piszą jego autorzy, "wzrost radykalizmu i agresji wobec lidera opozycji aż do takich rozmiarów był niezrozumiały i niepotrzebny". Jednocześnie twierdzą, że skuteczne było "powtarzanie cyklicznego bon motu w rodzaju fur Deutchland".

"Do maja 2023 r. Tusk nie był w stanie wyzwolić się z postrzegania go jako proniemieckiego lokaja brukselskich elit i politycznego oszusta. Symbolem tej narracji było powtarzane cyklicznie bon moty w rodzaju fur Deutschland i ujęcie Tuska podającego marynarkę ówczesnemu szefowi Komisji Europejskiej J.C. Junckerowi. Tuska dopadały jego własne przypominane stosownie do tematu słowa lub decyzje z przeszłości, które ośmieszały prawie każdą jego nową inicjatywę. To było ostre, blisko granicy, ale trafiające w punkt i nigdy granicy powagi mediów publicznych nie przekroczyło" - twierdzą, zachwalając swoje "osiągnięcia", ludzie Kurskiego z czasów kierowania przez niego TVP.

Budynek telewizji nazywają "bastionem". "Tusk nie mógł zdobyć dominującej pozycji lidera opozycji, bał się siły TVP; nigdy też nie zbliżył się do budynku TVP, a tym bardziej nie przekroczył jego progu. To był bastion" - piszą.

Raport dla Jarosława Kaczyńskiego TVP
Raport dla Jarosława Kaczyńskiego Źródło: TVP, fot: Współpracownicy Jacka Kurskiego

Autorzy raportu przekonują, że TVP z czasów kampanii w 2023 r. pozwoliła zbudować się Donaldowi Tuskowi. Uderzają też w PiS za pomysł powołania komisji "lex Tusk".

dw7iwd3

"W końcu maja Tusk leżał już politycznie na deskach. Udziału w marszu 4 czerwca odmawiali mu po kolei wszyscy koalicjanci z Hołownią, PSL-em i Lewicą, przebąkiwano nawet, że dla ratowania szans opozycji w wyborach przekaże wkrótce przywództwo opozycji R. Trzaskowskiemu. Nie należało nic zmieniać. Ale wtedy nastąpiły samobójcze ruchy obozu rządzącego. 29 maja przed zapowiadającym się na niewypał marszem Tuska, Prezydent podpisał ustawę o komisji badającej rosyjskie wpływy, w powszechnym odczuciu odbieraną jako lex Tusk. Zamiast o Tusku milczeć i pozwolić mu na klęskę marszu 4 czerwca, po której mógłby się już nie podnieść - zdefiniowano go jako głównego przeciwnika władzy i punkt odniesienia reszty opozycji. Nagoniło mu to frekwencję na marsz" - piszą ludzie Kurskiego.

Twierdzą w raporcie przygotowanym dla Kaczyńskiego, że sztab PiS mógł m.in. zignorować ataki w mediach społecznościowych ze strony publicysty Tomasza Lisa - a tego nie zrobił.

"Tego samego dnia Tomasz Lis opublikował na Twitterze ’znajdzie się komora na Dudę i Kaczora’. Była to oczywista prowokacja hejterskiego trolla, którą należało zignorować albo wyśmiać. Sztab Zjednoczonej Prawicy dał się jednak w to wkręcić na tyle, że 31 maja odpowiedział spotem o ogromnych zasięgach, wykorzystującym ujęcia z Auschwitz-Birkenau, co wywołało niesmak części opinii publicznej, (w tym wielu normalsów) i oburzenie za granicą. Używanie symboli holocaustu w doraźnej walce wyborczej prawie zawsze kończy się źle (...) Zamiast natychmiast uciec z tematu, TVP grzało tym przekazem do czerwoności" - twierdzą autorzy raportu.

dw7iwd3

Jak przekonują: "na tym właśnie polegała zasadnicza różnica między tymi dwiema ekipami". "Telewizja Kurskiego i Olechowskiego miała samodzielną pozycję i coś w rodzaju medialnego autorytetu, a dzięki temu zdolność blokowania niemądrych pomysłów z zewnątrz (w poprzednich wyborach też ich nie brakowało). TVP Matyszkowicza i Pereiry była pasem transmisyjnym bez jakiegokolwiek filtra i asertywności. W skutku uratowano marsz Tuska i zrewitalizowano go politycznie i wyborczo. To był pierwszy punkt zwrotny" - czytamy w raporcie dostarczonym prezesowi PiS.

"Ofiara nagonki"

Dalej opisany jest "największy błąd" ówczesnego obozu władzy. "Kiedy Tusk po marszu odżył, zrobiono błąd największy. W narracji wobec niego doszło do ‘zerwania gwintu’ i przegrzania z agresywnym, pozbawionym błysku przekazem politycznym. Krytykę przewodniczącego PO prowadzono skrajnie nieumiejętnie - jak np. przedstawianie go na antenie nagle ni stąd, ni zowąd wyłącznie po nazwisku, jako ‘Tusk’ bez imienia i pełnionych funkcji - wywoływało to wrażenie medialnej nagonki. W odczuciu społecznym Tusk stał się ofiarą hejtu, a w takiej sytuacji część sympatii społecznej w naturalny sposób znalazła się po jego stronie" - czytamy.

"Monotonna linia narracji, która sprowadzała się do codziennej obsesyjnej krytyki Donalda Tuska za wszystko doprowadziła do jego immunizacji również na tę krytykę, która była w oczywisty sposób merytoryczna i trafna. Widzowie TVP coraz częściej przestawali na nią zwracać uwagę. W wyniku przepalenia z intensywnością i wulgarnością ataków podsycanych przez Samuela Pereirę, który forsował w Wiadomościach i innych serwisach informacyjnych felietony choćby o zbyt drogich butach Tuska czy materiały atakujące jego córkę - TVP uskrzydliła politycznego zombie" - piszą współpracownicy Jacka Kurskiego.

Dalej tłumaczą, że "przepalony atak na Tuska mógł być pokłosiem fascynacji sztabu tzw. strategią węgierską". "Mówiła ona, że po dwóch kadencjach i zmęczeniu nimi społeczeństwa - trzeciej kadencji nie wygrywa się pozytywnym przekazem o ekonomii i inwestycjach, jak na tzw. Programowym Ulu PiS, tylko negatywnym: może my nie jesteśmy święci, ale tamci to dopiero są straszni. Miało to sens. Do tej pory bowiem brakowało wyczucia emocji, która poniosłaby w sondażach, a w każdej poprzedniej kampanii emocja zawsze była. Teraz najpierw irytowano ludzi samozadowoleniem oderwanym od subiektywnych ocen wyborców, opowieścią o szczęśliwym życiu mało znośną nawet dla tych, którzy dokonania doceniali. Potem kiedy to zawodziło, a po Programowym Ulu notowania PiS nawet nieco spadły - wdrożono strategię węgierską" - czytamy w raporcie, który dotarł do Kaczyńskiego.

dw7iwd3

Jak twierdzą jego autorzy, "strategia węgierska skutkowała w polskiej wersji - nadmiarem złości, agresji i zanurzeniem w przeszłości". "Zabrakło balansu i własnych dobrych pomysłów. Ani PiS, ani TAI nie potrafiły narzucać własnej agendy i narracji, byli coraz bardziej reaktywni, w kółko odpowiadali Tuskowi i w ten sposób pompowali jego tezy" - piszą ludzie Kurskiego.

"Tusk wyczuł rozedrganie"

Przekonują, że "Tusk wyczuł to rozedrganie TVP, która przestała nad sobą panować. I na zimno to wykorzystał".

"Symbolem pogubienia się Telewizji w ostatniej kampanii zostanie briefing Tuska pod siedzibą TAI przy placu Powstańców, w trakcie którego wybiegł z budynku nabuzowany redaktor M. Rachoń i w dość agresywny sposób briefing ten zakłócił. To było zerwanie gwintu w wersji turbo. Ludzie zobaczyli, że TVP po prostu odbiło. Lider PO, który przez 7 lat rządów Kurskiego bał się nawet zbliżyć do TVP a cóż dopiero do niej wejść - teraz gdy poczuł krew, słabość i brak planu - przeprowadził skuteczną prowokację u jej progu a wkrótce ten próg przekroczył. Tak kruszał bastion TVP" - czytamy w raporcie, do którego nowych fragmentów dotarła WP.

dw7iwd3

Z dalszą częścią dokumentu można zapoznać się poniżej. Wcześniej niektóre fragmenty raportu opisały m.in. Gazeta, Radio Zet i portal "Do Rzeczy".

Raport dla Jarosława Kaczyńskiego WP
Raport dla Jarosława KaczyńskiegoŹródło: WP, fot: Współpracownicy Jacka Kurskiego
Raport dla Jarosława Kaczyńskiego WP
Raport dla Jarosława KaczyńskiegoŹródło: WP, fot: Współpracownicy Jacka Kurskiego
Raport dla Jarosława Kaczyńskiego WP
Raport dla Jarosława KaczyńskiegoŹródło: WP, fot: Współpracownicy Jacka Kurskiego
Raport dla Jarosława Kaczyńskiego WP
Raport dla Jarosława KaczyńskiegoŹródło: WP, fot: Współpracownicy Jacka Kurskiego
Raport dla Jarosława Kaczyńskiego WP
Raport dla Jarosława KaczyńskiegoŹródło: WP, fot: Współpracownicy Jacka Kurskiego

Michał Wróblewski, dziennikarz Wirtualnej Polski

Napisz do autora: michal.wroblewski@grupawp.pl

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
dw7iwd3
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

WP Wiadomości na:

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
dw7iwd3
Więcej tematów