Wczorajsza sesja zapowiadała się bardzo gorąco. Według zakulisowych informacji związkowcy z "Solidarności" mieli zamiar okupować salę Sejmu Śląskiego.
- Wystarczy to, co mamy w kopalni "Silesia" - skwitował te nieoficjalne enuncjacje Piotr Duda, lider regionalnych struktur związku.
Na galerii, oprócz przedstawicieli KZK GOP, pojawili się także górnicy z kopalni "Silesia". Emocje rosły z minuty na minutę. Ktoś z tłumu poradził przewodniczącemu sejmiku Zbigniewowi Wieczorkowi, aby zdjął krawat. W końcu radni postanowili, że do głosu dopuszczeni zostaną także związkowcy.
- Czy pan panie wojewodo i pan, panie marszałku możecie spokojnie patrzeć, jak poniewiera się ludźmi, którzy uczciwie pracują? Aż brak mi słów, jak traktuje się nas w przeddzień referendum - mówił ze łzami w oczach przedstawiciel strajkujących Roman Sas. - Nie można przecież bez emocji patrzeć, jak władza odbiera ludziom ostatnie enklawy małego szczęścia.
Te słowa bardzo zabolały wojewodę, który - w imieniu rządu - powtórzył, że nie zna żadnego oficjalnego dokumentu Rady Ministrów, który potwierdzałby wolę zamknięcia kopalni "Silesia". To samo powtórzył marszałek Michał Czarski, który na chwilę wcielił się w związkowca i zapewnił zebranych, że w pełni popiera ich postulaty.
Z galerii Sejmiku usiłował coś powiedzieć Piotr Duda, ale przewodniczący Wieczorek skutecznie to uniemożliwił. W imieniu Samoobrony nastroje chciał łagodzić radny Tadeusz Mazanek, ale gdy zaczął mówić o roli zachodnich kapitalistów, ktoś krzyknął "ty i Lepper robicie to samo".
W drugiej części sesji, po wznowieniu przerwanych obrad, rozmawiano o komunikacji ponadlokalnej. Związkowcy domagali się od samorządu wojewódzkiego większych pieniędzy.
- Przecież my nie walczymy o podwyżki czy premie - grzmiał Krzysztof Leśniak, lider protestujących. - Nam chodzi o to, aby nie likwidować kolejnych kursów, a tym samym miejsc pracy. Czy mam wyciągnąć ulotki wyborcze radnych i pokazać, ilu z was opowiadało się w kampanii za usprawnieniem komunikacji w naszym regionie?
W kuluarach wielu związkowców twierdziło, że problem KZK GOP i jego finansowania przestaje mieć wymiar merytoryczny i staje się sprawą personalną. Wielu wskazywało, że przewodniczący KZK GOP Jerzy Śmiałek nie ma pomysłu na uzdrowienie sytuacji.
- Jacek Stumpff jest człowiekiem, który przed laty zniszczył dobrze prosperujące Wojewódzkie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne, a teraz chce z nami skończyć na dobre - krzyczał do tłumu Krzysztof Leśniak.
Witold Pustułka