Gdyńska policja zamknęła sprawę psa śmiertelnie postrzelonego z łuku

Gdyńscy policjanci zakończyli śledztwo w sprawie psa postrzelonego z łuku. Na komisariat zgłosił się sprawca. Przedstawił przekonywające wyjaśnienia. Funkcjonariusze zakończyli śledztwo nie stwierdzając przestępstwa.

Obraz
Źródło zdjęć: © Materiały prasowe | Ciapkowo. Schronisko dla bezdomnych zwierząt
Tomasz Gdaniec

Sprawa wyszła na jaw pod koniec lutego. Jedna z mieszkanek Gdyni podczas spaceru natknęła się na rannego psa ze wbitą w brzuch strzałą. Zwierzę błyskawicznie przewieziono do lecznicy, gdzie zostało zoperowane. Psu podano narkozę, po czym chirurgicznie wyciągnięto mu strzałę. Badanie ultrasonografem wykazało, że strzała nie naruszyła organów wewnętrznych. Uszkodziła wyłącznie mięśnie. Zwierzę jednak kilka dni później zmarło.

Sprawą zajęła się gdyńska komenda policji. Po nagłośnieniu sprawy na komisariat zgłosił się feralny łucznik. Zeznał, że trenuje strzelanie z łuku z siodła. W momencie, gdy miał oddać strzał, koń się spłoszył. W efekcie zbłąkana strzała trafiła psa, który uciekł do lasu.

- Sprawdzaliśmy miejsce zdarzenia. Podczas śledztwa wykluczono udział osób trzecich. Zwierzę po prostu znalazło się w niewłaściwym miejscu w niewłaściwym czasie. Nie doszło też do żadnego złamania prawa. Na posiadanie łuku, inaczej niż w wypadku kuszy, nie jest wymagane zezwolenie – informuje Wirtualną Polskę, kom. Michał Rusak, rzecznik prasowy gdyńskiej policji.

Mężczyzna zeznał również, że o całym zajściu powiadomił właściciela czworonoga. Wspólnie przeszukiwali las w celu jego odnalezienia. Jednak ten skutecznie się ukrył. Właściciel stadniny potwierdził wersję 48-latka. W związku z tym policjanci uznali, że nie doszło do znęcania się nad zwierzętami i zakończyli śledztwo.

Gdyńskie psy nie mają łatwego życia. Kilka miesięcy temu strażnicy miejscy podczas patrolu napotkali przywiązanego do drzewa psa. Właściciel obwiązał go linami i pozostawił na pastwę niskich temperatur. Krańcowo wychłodzone zwierzę zostało natychmiast przetransportowane do schroniska, gdzie udzielono mu pomocy.

W efekcie tygodniowych poszukiwań udało im się ustalić, kto znęcał się nad zwierzęciem. Informacje zbierano głównie od działkowiczów oraz osób bezdomnych. W ten sposób udało się dotrzeć do zaskoczonego sprawcy.

Liczba spraw w związku ze znęcaniem się nad zwierzętami w ciągu ostatnich 10 lat wzrosła o 46 proc. Wykrywalność tego typu przestępstw utrzymuje się na stałym poziomie 60-70 proc. Prawo przewiduje za to karę do 2 lat pozbawienia wolności.

Tomasz Gdaniec, Wirtualna Polska

Byłeś świadkiem lub uczestnikiem zdarzenia? .

Wybrane dla Ciebie
Wojsko, śmigłowiec, drony i psy. Poszukiwania trwają już tydzień
Wojsko, śmigłowiec, drony i psy. Poszukiwania trwają już tydzień
Setki gości i policji. W Berlinie żegnano przywódcę klanu
Setki gości i policji. W Berlinie żegnano przywódcę klanu
Górale narzekają. Tak wygląda obłożenie w Zakopanem
Górale narzekają. Tak wygląda obłożenie w Zakopanem
Marznące opady i gołoledź. Ostrzeżenia dla siedmiu województw
Marznące opady i gołoledź. Ostrzeżenia dla siedmiu województw
Jednoznaczna decyzja. Tusk o schronisku w Sobolewie
Jednoznaczna decyzja. Tusk o schronisku w Sobolewie
Premier Danii odpowiada Trumpowi. "Nie do zniesienia"
Premier Danii odpowiada Trumpowi. "Nie do zniesienia"
Porażające dane. Tak wzrosły deportacje w USA za kadencji Trumpa
Porażające dane. Tak wzrosły deportacje w USA za kadencji Trumpa
Niemieckie media: Zełenski w Davos krytykował Europę
Niemieckie media: Zełenski w Davos krytykował Europę
Dwie planetoidy z imionami polskich świętych. Jest decyzja
Dwie planetoidy z imionami polskich świętych. Jest decyzja
Trudne warunki w Tatrach. Śnieg, lód i silny wiatr
Trudne warunki w Tatrach. Śnieg, lód i silny wiatr
Historyczna chwila w Bułgarii. Na czele kraju stanęła kobieta
Historyczna chwila w Bułgarii. Na czele kraju stanęła kobieta
"Zawłaszcza twarze". Pilny apel papieża ws. sztucznej inteligencji.
"Zawłaszcza twarze". Pilny apel papieża ws. sztucznej inteligencji.