Trwa ładowanie...
d2xc4vu

Tragedia na Słowacji. Nieoficjalnie: ferrari prowadził 27-letni syn znanego biznesmena

Mieszkańcy Orawskiego Podzamcza opłakują śmierć Stefana O. Mężczyzna jest ofiarą szaleńczej jazdy Polaków, którzy na wąskich drogach Dolnego Kubina urządzili sobie wyścig. Jeden z nich to dziennikarz motoryzacyjny, drugi to prawdopodobnie syn bogatego biznesmena.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Ferrari prowadził prawdopodobnie Adam Sz., syn poznańskiego biznesmena
Ferrari prowadził prawdopodobnie Adam Sz., syn poznańskiego biznesmena (PAP, Fot: Grzegorz Momot)
d2xc4vu

57-latek nie miał szczęścia. Rok temu pochował brata, trzy lata temu ojca. Teraz śmierć upomniała się o Stefana O. Dziennikarze "Faktu" pojechali na Słowację, gdzie mieszkała ofiara brawurowej jazdy Polaków, którzy ścigali się luksusowymi autami.

Stefan O. zmarł w drodze do szpitala. Jego ciężko ranna żona jest po operacji, jej stan się poprawia. Syn Michał po opatrzeniu lekkiej rany ręki wrócił do domu. 21-latek właśnie zaczynał nowy rok akademicki. Na powrót matki ze szpitala czeka jeszcze kilkoro jego rodzeństwa.

- Chcemy, aby wszyscy zatrzymani kierowcy trafili do aresztu - mówi Wirtualnej Polsce Radko Moravčík z policji w Żylinie na Słowacji. Polacy zostali doprowadzeni już na salę rozpraw, gdzie sąd zdecyduje o ich dalszym areszcie.

d2xc4vu

Kierowcy porsche, bezpośredniemu sprawcy śmiertelnego wypadku w Dolnym Kubinie na Słowacji, grozi do 5 lat więzienia. Dwójce pozostałych uczestników nielegalnego rajdu do 3 lat więzienia. Jeden z nich to Łukasz K. dziennikarz motoryzacyjny ForzaMagazine i Cars & Coffee Poland. Drugi to, według nieoficjalnych informacji RMF24, 27-letni Adam Sz. syn biznesmena z Wielkopolski. Auto należało do jego ojca.

Kim są uczestnicy wyścigu

Wirtualnej Polsce udało się dowiedzieć, że Adam Sz. jest przedsiębiorcą w branży biopaliw. Jego rodzina ma też drukarnię w Poznaniu. Kiedy zadzwoniliśmy do spółki, w której pirat drogowy jest prezesem, jej pracownicy potwierdzili, że szef "ma kłopoty" na Słowacji. Nie wrócił do pracy z weekendu.

Bezpośrednim sprawcą śmiertelnego wypadku był jednak kierowca porsche cayenne. To najprawdopodobniej Maksymilian G., właściciel pubu i dyskoteki w północno-wschodniej Polsce. O nim wiadomo najmniej. Jest znany w klubach miłośników tej niemieckiej marki. W swoim mieście uchodził za dobroczyńcę. Sponsoruje drużynę młodych piłkarzy, niedawno wręczał paczki dzieciom z ubogich rodzin.

d2xc4vu

Mercedesem kierował 26-letni polski dziennikarz motoryzacyjny ForzaMagazine i Cars & Coffee Poland. Redaktor, znany jako miłośnik sportowych aut i organizator wypraw samochodowych, nie omieszkał pochwalić się na Instagramie planowaną eskapadą.

Zobacz wideo: Ferrari szaleje na autostradzie pod Poznaniem

Moment wypadku, który kosztował życie Stefana O. nagrał jeden z kierowców jadących tą samą drogą. Na filmie widać, jak czarny mercedes, żółte ferrari i czarne porsche (wszystkie z polskimi tablicami rejestracyjnymi) z ogromną prędkością wyprzedzają samochody ignorując zupełnie linię ciągłą, która rozdziela przeciwległe pasy. Nagle w kadrze pojawia się jadąca z naprzeciwka skoda. Kierowca mercedesa zjeżdża na właściwy pas i unika zderzenia. Porsche, uderza w tył ferrari, a potem czołowo w skodę.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d2xc4vu

Podziel się opinią

Share

d2xc4vu

d2xc4vu
Więcej tematów