Trwa ładowanie...

"To najściślej strzeżona tajemnica SLD"

SLD musiało poprosić bank o prolongowanie spłaty kredytu zaciągniętego na ubiegłoroczne kampanie prezydencką i samorządową. Po obniżeniu subwencji o połowę, Sojuszowi zabrakło pieniędzy na obsługę zadłużenia - pisze "Rzeczpospolita". Wśród posłów krąży też niepokojąca pogłoska, że SLD może popaść w jeszcze gorsze tarapaty finansowe, bo spłacił pożyczkę pieniędzmi z zaliczki, którą wziął za niedoszłą transakcję sprzedaży gmachu, a którą potem musiał oddać. - To jest najściślej strzeżona tajemnica w naszej partii - mówi polityk SLD.
Share
"To najściślej strzeżona tajemnica SLD"
Źródło: PAP
d25wrr8

Sojusz Lewicy Demokratycznej ma kolejnego kupca na swoją siedzibę przy ul. Rozbrat na warszawskim Powiślu. Chociaż cena spadła z 50 do 35 mln zł, transakcja ciągle nie została sfinalizowana.

To niejedyny problem finansowy SLD. Partia musi do lipca spłacić kredyt zaciągnięty na ubiegłoroczne kampanie: prezydencką i samorządową. Na początku roku do spłaty było blisko 7 mln zł. W tej chwili dług wynosi niespełna 2,5 mln zł.

Jak pisze "Rz" gdyby subwencja budżetowa była utrzymana na ubiegłorocznym poziomie, czyli 14 mln zł rocznie, to Sojusz byłby w przyzwoitej sytuacji finansowej. Ale dotacja została obcięta o połowę, a to oznacza, że praktycznie całe pieniądze, które partia dostanie z budżetu do końca lipca, wyda na obsługę długu.

d25wrr8

Na dodatek wśród posłów krąży niepokojąca pogłoska, że SLD może popaść w jeszcze gorsze tarapaty finansowe, bo spłacił pożyczkę pieniędzmi z pięciomilionowej zaliczki, którą wziął za niedoszłą transakcję sprzedaży gmachu, a którą potem musiał oddać. - To jest najściślej strzeżona tajemnica w naszej partii, ale krążą wieści, że z powodu tej operacji możemy stracić subwencję na całą następną kadencję - mówi przerażony polityk Sojuszu.

Tymczasem wybory parlamentarne za pasem, a partia Grzegorza Napieralskiego postanowiła, że nie weźmie kredytu na kampanię.

d25wrr8

Podziel się opinią

Share
d25wrr8
d25wrr8
Więcej tematów