Śmierć przychodzi parami. Policjanci poinformowali matkę, że jej syn nie żyje. Wychodząc, spotkali go przed domem
Oczy reagują pierwsze. Justynie śnią się oczy osób, którym powiedziała: "Pani córka nie żyje", "Był wypadek. Mąż zginął". Ani razu nie pozostały obojętne. – Zachodzą łzami, wybałuszają się, mrużą, zaciskają. Dopiero po chwili reaguje reszta ciała – mówi policjantka. 14 razy informowała rodzinę o śmierci bliskiej osoby.