Władze Gdańska muszą szykować się na prawdziwą batalię z miłośnikami psów z Rady Miasta. Maciej Lisicki, zastępca prezydenta, chce, by każdy gdański pies, niezależnie, czy jest dwumiesięcznym szczeniakiem, małym yorkiem, czy wielkim dogiem, miał, wychodząc na spacer, nie tylko smycz, ale i kaganiec. Radni z Komisji Samorządu i Ładu Publicznego absolutnie nie chcą zgodzić się na taki zapis.