odkrycie (strona 19 z 32)

Zbiorowy grobowiec sprzed 2500 lat. Niezwykłe odkrycie archeologów w Rosji
1:13

Zbiorowy grobowiec sprzed 2500 lat. Niezwykłe odkrycie archeologów w Rosji

Archeolodzy z Polski i Rosji odkryli duży kurhan w syberyjskiej "Dolinie Królów" sprzed ponad 2500 lat. Został on wykryty dzięki wykorzystaniu lotniczego skanowania laserowego terenu. Ma około 25 metrów średnicy, zniszczone, spłaszczone centrum i tylko 30 centymetrów wysokości. W starożytnym grobowcu znajdują się szczątki pięciu osób, w tym kobiety i dziecka, które zostały pochowane wraz z szeregiem przedmiotów grobowych, takich jak wisiorek w kształcie półksiężyca, lustro z brązu i złote kolczyki. Naukowców zaskoczyła szczególnie jedna rzecz. Chodzi o pochówek kobiety z unikalną męską biżuterią – wisiorkiem z półksiężycem, który był domeną męskich pochówków w tym miejscu. Szczątki ok. 50-letniej kobiety znajdowały się w komorze otoczonej drewnem. Duża ilość drewna była prawdopodobnie symbolem bogactwa i wysokiego statusu społecznego zmarłej. W centrum kurhanu, badacze znaleźli też splądrowaną komorę grobową z bronią, w tym strzałami, co sugeruje, że został tam pochowany wojownik. Grobowiec został usypany przez Scytów, koczowniczy lud irański, który żył na stepach między Morzem Czarnym a Chinami od ok. 800 r. p.n.e. do ok. 300 r. Całość znajduje się zaledwie 20 metrów od wykopanego wcześniej kurhanu scytyjskiego wodza. - Biorąc pod uwagę tę odległość i pochowane wraz z kobietą cenne artefakty, myślę, że była to osoba o wysokim statusie wśród ludu nomadów – powiedział cytowany przez serwis livescience.com Łukasz Oleszczak, archeolog w Instytucie Archeologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, który kierował polskim zespołem pracującym u boku archeologów rosyjskich. Archeolodzy wiedzą o "Dolinie Królów" od ponad wieku. Ta rozległa dolina w rosyjskiej republice Tuwy jest pełna licznych scytyjskich pochówków królewskich.
Potężny obłok pyłu wielkości gwiazdy. Przełomowe odkrycie naukowców
1:03

Potężny obłok pyłu wielkości gwiazdy. Przełomowe odkrycie naukowców

Astronomowie wykryli obłok pyłu wielkości całej gwiazdy, oddalony o 330 lat świetlnych. Przyczyną jego powstania było zderzenie dwóch egzoplanet, które dopiero się formowały. Miały one wielkość planet karłowatych, o średnicy od około 400 do 600 kilometrów. Początkowe zderzenie musiało wytworzyć tak dużo ciepła, że część materiału wyparowała; reszta rozleciała się na fragmenty, które nadal zderzały się ze sobą, a także z innymi skałami w pobliżu, tworząc jeszcze więcej pyłu. Astronomowie przeanalizowali podczerwoną poświatę wspomnianego obłoku pyłu, wraz ze zmianami w świetle gwiazdy macierzystej, okresowo zamazanymi przez szczątki na orbicie wokół niej, dzięki czemu znamy teraz rozmiar obiektów i inne kluczowe szczegóły dotyczące kolizji. Gwiazda, o której mowa, ma zaledwie 10 milionów lat i nazwana została HD 166191. Ze względu na młody wiek, wciąż jest otoczona sporą ilością materiału pozostałego po procesie formowania. Gwiazdy powstają z gęstego węzła w obłoku gazu, który zapada się pod własną masą; wirując, gwiazda rośnie, kreując więcej materii z otaczającego obłoku, a ten układa się w dysk zasilający gwiazdę. Gdy gwiazda zakończy formowanie, wszystko, co pozostanie na dysku, może uformować inne elementy układu planetarnego. - Po raz pierwszy uchwyciliśmy zarówno podczerwoną poświatę pyłu, jak i zamglenie, jakie wprowadza pył, gdy obłok przechodzi przed gwiazdą - powiedział astronom Everett Schlawin z Obserwatorium Steward Uniwersytetu w Arizonie. Według naukowców odkrycie to pozwoli zobaczyć nieznane dotychczas procesy, które mogły ukształtować nasz Układ Słoneczny.
Szczątki z II wojny światowej na polu uprawnym. Odkrycie polskich archeologów
1:01

Szczątki z II wojny światowej na polu uprawnym. Odkrycie polskich archeologów

Jak poinformowało na swoim Facebooku Stowarzyszenie Templum, grupa archeologów prowadzona przez dr Przemysława Kołosowskiego dokonała niecodziennego odkrycia w woj. zachodniopomorskim. Przeszukując pole uprawne w poszukiwaniu śladów osady, odkrytej w listopadzie 2021 roku, badacze natrafili na mogiłę z końca II wojny światowej. W dole, który w przeszłości służył jako rów strzelecki, znaleziono szczątki pięciu lub sześciu niemieckich żołnierzy i liczne artefakty. Kości były rozczłonkowane i płytko pochowane. To efekt wybuchu moździerza lub innego pocisku. Ku zaskoczeniu ekspertów, rolnicy mimo orki pola, przez 77 lat na nic w tym miejscu nie natrafili. - Na owym polu i w jego okolicy "okopały" się wojska Kriegsmarine. Żołnierze niemieckiej marynarki wojennej ulokowani w dołkach strzeleckich, mieli ochraniać drogę, którą niemieccy uchodźcy - cywile uciekali w stronę Wolina - przekazał lokalny regionalista. Podejrzewa się, że zabitych Niemców pochowała ludność cywilna, lokalni rolnicy. Zrobiono to szybko i dość powierzchownie. Potwierdza to fakt, że przy szczątkach, oprócz rzeczy osobistych, znaleziono kompletne oporządzenie: buty, hełmy, pasy, ładownice, maski gazowe, bagnety, granaty, amunicję czy karabiny. Były wśród nich też dwa nieprzełamane wojskowe znaki tożsamości. Na miejsce wezwano policję i saperów, którzy przejęli nadzór nad zawartością wykopanej mogiły. Późniejszym badaniem szczątków zajmie się specjalista od antropologii sądowej dr hab. Andrzej Ossowski. Jego ekipa ustali również czy zidentyfikowani żołnierze z II wojny światowej mają jeszcze żyjących krewnych, którym można byłoby zwrócić znalezione przy nich przedmioty osobiste.
Odkrycie w Bałtyku. Niezwykła skamieniałość sprzed 30 mln lat
1:12

Odkrycie w Bałtyku. Niezwykła skamieniałość sprzed 30 mln lat

Niezwykłe odkrycie w Bałtyku. Badanie bursztynu sprzed 30 mln lat ujawniło skamieniałość owada z grupy Mantispidae, łudząco podobnego do modliszki. Naukowcy wykazali, że okaz bardzo przypomina istniejący rodzaj Mantispa. Owad pokryty jest jednak białym osadem, typowym dla bałtyckiego bursztynu, co mocno utrudnia szczegółowe rozpoznanie. Ostatecznie uznano, że to nowy gatunek. Naukowcy użyli znaku zapytania w nazwie i nowy gatunek określili jako Mantispa? damzenogedanica. Bursztyn z niezwykłą zawartością znaleziono w obwodzie kaliningradzkim. Skamieniałość trafiła do Gdańska. Owad ma prawie 2 centymetry długości i został zbadany za pomocą kombinacji kilku technik, w tym mikroskopii i mikrotomografii rentgenowskiej, co wykorzystano do stworzenia przekroju i modelu 3D organizmu. Dzięki badaniom pojawiła się możliwość poznania procesu ewolucji Mantispidae w ciągu ostatnich 66 milionów lat. Naukowcy szukają też odpowiedzi na pytanie, dlaczego tak niewiele z nich zachowało się z tamtego czasu. Wpływ na to może mieć zmniejszanie się różnorodności odnóży modliszki od okresu kredy. Złoża bursztynu bałtyckiego zachowują historię sprzed ponad 34 milionów lat w północnej Europie. Naukowcy wciąż dokonują intrygujących odkryć za pomocą bursztynowych wehikułów czasu. Nie pierwszy raz udało nam się dowiedzieć więcej o grupie owadów, znanej jako Neuroptera, ze szczątków odnalezionych w bursztynie. Badanie zostało szczegółowo opisane na stronie berlińskiego dziennika "Fossil Record".
Nieznane wiry na powierzchni Słońca. Tajemnicze odkrycie naukowców
0:57

Nieznane wiry na powierzchni Słońca. Tajemnicze odkrycie naukowców

Naukowcy z New York University w Abu Dhabi odkryli nowy rodzaj fali akustycznej o wysokiej częstotliwości rozchodzącej się na Słońcu. Wydaje się on przeczyć dotychczasowym oczekiwaniom. Fale pojawiają się na powierzchni Słońca jako wzór wirów, poruszających się w kierunku przeciwnym do obrotu Słońca. Fale te wydają się poruszać trzy razy szybciej niż przewidywała teoria. Fizycy zajmujący się energią słoneczną nie byli w stanie określić, co może być tego przyczyną. Odkrycie to sugeruje, że istnieje nowa fizyka Słońca, której naukowcy jeszcze nie znają, a także daje nowy wgląd w wewnętrzne właściwości i aktywność Słońca. Chociaż tak naprawdę nie możemy zajrzeć do jego wnętrza, to gwiazdy, takie jak słońce, są wyjątkowe, ponieważ ich wewnętrzne procesy często można wywnioskować na podstawie aktywności powierzchniowej. Szczególnie dużo mogą powiedzieć właśnie fale akustyczne. Są one generowane blisko powierzchni, a następnie są odbijane, w kierunku wnętrza, gdzie rezonują, tworząc drgania akustyczne. - Te nowe fale nie wydają się być wynikiem znanych dotychczas procesów i jest to ekscytujące, ponieważ prowadzi do zupełnie nowego zestawu pytań - zaznacza fizyk słoneczny, Chris Hanson. Jednak zmiany dzieją się też bliżej Ziemi. Naukowcy odkryli w oceanie fale o wysokiej częstotliwości, rozchodzące się do czterech razy szybciej niż przewidywała teoria. Wspólne badanie obu zjawisk może pomóc w rozwikłaniu kryjącej się za nimi tajemnicy.
Niesamowite odkrycie na głębokości ponad 1,5 km. Leżał na dnie Zatoki Meksykańskiej
1:18

Niesamowite odkrycie na głębokości ponad 1,5 km. Leżał na dnie Zatoki Meksykańskiej

Naukowcy odkryli wrak jedynego znanego statku wielorybniczego, który zatonął w Zatoce Meksykańskiej. Eksperci w lutym potwierdzili, że wrak ten leżący na głębokości ponad 1,5 km u wybrzeży Luizjany to prawie na pewno “Industry”, dwumasztowy drewniany bryg, który został zbudowany w 1815 roku i wypłynął z Westport w stanie Massachusetts. Statek o długości prawie 20 m polował na kaszaloty około 100 km od ujścia rzeki Missisipi 26 maja 1836 roku. Wtedy uderzył w niego szkwał, łamiąc oba maszty i rozrywając kadłub. 15-osobowa załoga, w skład której wchodzili mężczyźni różnych ras, została uratowana z wywróconego statku przez innego wielorybnika z Westport i bezpiecznie wróciła do domu. “Industry” ścigał wieloryby przez Ocean Atlantycki, Morze Karaibskie i Zatokę Meksykańską przez prawie 20 lat. Głównym celem wielorybników był olej, który był używany do lamp naftowych. Polowania na kaszaloty odbywały się w Zatoce Meksykańskiej do końca XIX wieku, głównie wokół delty Missisipi. Wrak został po raz pierwszy zauważony w 2011 roku i ponownie oglądany w 2017 roku, ale nigdy nie został w pełni zbadany ani zidentyfikowany, dopóki statek badawczy NOAA nie odwiedził miejsca w lutym. Udało im się zidentyfikować wrak jako “Industry” na podstawie kombinacji czynników, w tym charakterystycznych obrazów żeliwnego pieca z parą dużych kotłów używanych do przetwarzania tłuszczu wielorybów w olej. - Wielorybnictwo było pierwszym wielkim światowym przemysłem Ameryki. Myślę, że odkrycie jest znaczące, ponieważ kontynuując eksplorację oceanów, poznajemy niesamowite eksponaty – powiedział James Delgado, archeolog i starszy wiceprezes SEARCH Inc.
To zabiło nie tylko dinozaury. Naukowcy odkryli brutalną prawdę sprzed 66 mln lat
0:55

To zabiło nie tylko dinozaury. Naukowcy odkryli brutalną prawdę sprzed 66 mln lat

Zabójcze dla dinozaurów następstwa uderzenia asteroidy, okazują się być jeszcze bardziej okrutne dla wszystkich żyjących wówczas stworzeń. Kiedy wyniszczająca dinozaury asteroida zderzyła się z Ziemią 66 milionów lat temu, ogromne ilości siarki zostały wyrzucone wysoko nad ziemią aż do stratosfery. Powstała w ten sposób ogromna chmura gazów zawierających siarkę, która blokowała Słońce i chłodziła Ziemię przez nawet stulecia. Następnie opadła jako śmiertelny kwaśny deszcz, zmieniając skład chemiczny oceanów na dziesiątki tysięcy lat. Do takich wniosków doszli naukowcy z Uniwersytetu w Bristolu. - Nie doceniliśmy ilości siarki, jaką wytworzyło uderzenie asteroidy – powiedział współautor badań James Witts, wykładowca School of Earth Sciences z Bristolu. Fakt, że siarka tak długo spływała na powierzchnię Ziemi, może pomóc wyjaśnić, dlaczego życie, zwłaszcza morskie, odbudowywało się tak długo. Odkrycie było przypadkowe. Naukowcy badając geochemię starożytnych muszli w pobliżu rzeki Brazos w Falls County w Teksasie, pobrali kilka próbek osadów. Wtedy natknęli się na coś nietypowego – izotopy siarki wykazywały nieoczekiwane zmiany w swojej masie. Dzieje się tak, gdy siarka dostaje się do atmosfery i wchodzi w interakcję ze światłem ultrafioletowym (UV). Obecność takiego sygnału w skale morskiej z okresu kredy potwierdziła, że po uderzeniu asteroidy, do atmosfery przedostały się ogromne ilości siarki.
5000 nowych światów. Przełomowe odkrycie NASA
1:17

5000 nowych światów. Przełomowe odkrycie NASA

21 marca NASA potwierdziło, że znaleziono już 5000 światów poza Układem Słonecznym, a każdy z nich ma swoje unikalne cechy. Wszystkie egzoplanety pojawiły się w recenzowanych badaniach i były obserwowane przy użyciu wielu technik wykrywania lub metod analizy. - To nie tylko liczba. Każdy z nich to nowy świat, zupełnie nowa planeta. Jestem podekscytowany każdym z nich, ponieważ nic o nich nie wiemy - mówił astronom Jessie Christiansen z NASA. Pierwsze dwa kiedykolwiek potwierdzone światy odkryto w 1992 roku. Były to egzoplanety o masie 4,3 i 3,9 masy Ziemi. Odkrycie sugerowało, że galaktyka musiała roić się od rzeczy. Dzięki obserwacjom astronomów wiemy, że we Wszechświecie istnieją egzoplanety bardzo różne od tych, które mamy w naszym własnym Układzie Słonecznym. Gorące Jowisze to na przykład ogromne gazowe olbrzymy na niewiarygodnie bliskich orbitach wokół swoich gwiazd, a bliskość ta powoduje, że temperatury egzoplanet mogą być nawet wyższe niż temperatury niektórych gwiazd. Mini Neptuny zajmują przestrzeń porównywalną do rozmiarów i masy między Ziemią a Neptunem i mogą potencjalnie nadawać się do zamieszkania. Istnieją również superziemia, które są skaliste jak Ziemia, ale nawet kilka razy cięższe. Bezpośrednie badanie egzoplanet jest bardzo trudne – są małe, bardzo ciemne, bardzo odległe i często bardzo blisko jasnej gwiazdy, której światło zagłusza wszystko, co może odbijać egzoplaneta. Z tego powodu wciąż jest wiele rzeczy, o których nie wiemy. Istnieje również wiele światów, które wciąż przekraczają nasze obecne progi wykrywania. - Czuję prawdziwą satysfakcję i podziw dla tego, co tam jest. Nikt z nas nie spodziewał się tak ogromnej różnorodności układów planetarnych i gwiazd. To po prostu niesamowite - mówił William Borucki, astronom z NASA.
Wyjątkowe odkrycie w Egipcie. Tak wygląda wnętrze grobowca sprzed 4000 lat
1:24

Wyjątkowe odkrycie w Egipcie. Tak wygląda wnętrze grobowca sprzed 4000 lat

W pobliżu piramidy Dżesera, na nekropoli w Sakkarze, 24 kilometry na południowy zachód od Kairu, archeolodzy odkryli pięknie zdobione, starożytne grobowce. Prace wykopaliskowe rozpoczęły się w tym miejscu we wrześniu, jednak dopiero na początku marca udało się odkopać pięć starożytnych grobowców. Według Egipskiego Ministerstwa Turystyki i Starożytności mają one ponad 4000 lat i pochodzą ze Starego Państwa (1570 p.n.e. i 1069 p.n.e.) i pierwszego okresu pośredniego, który trwał ponad sto lat po upadku starego królestwa. Mostafa Waziri, sekretarz generalny Najwyższej Rady Starożytności, powiedział, że grobowce były przeznaczone dla wyższych urzędników, w tym regionalnych władców i nadzorców pałacu w starożytnym Egipcie. "Wszystkie te pięć grobowców jest dobrze pomalowanych i udekorowanych. Wykopaliska się nie skończyły. Planujemy je kontynuować. Wierzymy, że możemy znaleźć więcej grobowców na tym obszarze" – powiedział. Materiał filmowy, udostępniony na portalach społecznościowych ministerstwa, ukazuje szyby grobowe prowadzące do grobowców, ściany ozdobione hieroglificznymi inskrypcjami, wizerunkami świętych zwierząt i przedmiotami pośmiertnymi używanymi przez starożytnych Egipcjan. Sakkara jest częścią rozległej nekropolii w starożytnej stolicy Egiptu Memphis, która obejmuje słynne piramidy w Gizie, a także mniejsze piramidy w Abu Sir, Dahshur i Abu Ruwaysh. Ruiny Memphis zostały wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO w latach 70. XX wieku.
Wrak sławnego Endurance odnaleziony po 107 latach. Historyczne odkrycie na Antarktydzie
1:11

Wrak sławnego Endurance odnaleziony po 107 latach. Historyczne odkrycie na Antarktydzie

Brytyjscy naukowcy odkryli na dnie Morza Weddella u wybrzeży Antarktydy wrak statku Endurance, który zatonął w listopadzie 1915 roku. Statek należał do ekspedycji prowadzonej przez sir Ernesta Shackletona. Jego wyprawa na Antarktydę miała na celu odnalezienie lądowego przejścia na ten pokryty lodem kontynent. Wrak odnaleziono w sobotę (5 marca), na głębokości ponad 3 kilometrów. Badacze byli w szoku, gdy zobaczyli, w jak doskonałym stanie zachował się wrak. - Jest w całości, dumnie stoi na dnie morza. Jego stan jest nienaruszony i zachował się w doskonałe - powiedział archeolog morski Mensun Bound stacji "BBC News". Badacze wyruszyli na Morze Weddella na afrykańskim lodołamaczu Agulhas II, wyposażonym w zdalnie sterowane łodzie podwodne. To dzięki nim po ok. 2 tygodniach poszukiwań, w końcu natrafili na Endurance. Kierownik misji, weteran geografii polarnej dr John Shears, nie kryje zachwytu nad swoim znaleziskiem. - Z powodzeniem zakończyliśmy najtrudniejsze na świecie poszukiwania wraku statku, walcząc z nieustannie zmieniającym się lodem morskim, zamieciami i temperaturami spadającymi do -18 st. C. Osiągnęliśmy to, co wielu ludzi uważało za niemożliwe – stwierdził. Na mocy międzynarodowych porozumień zawartych w pakcie antarktycznym, Endurance pozostanie na dnie morza Weddella w stanie nienaruszonym.
Naukowcy w Szkocji odkryli niezwykły kamień sprzed 1400 lat
1:00

Naukowcy w Szkocji odkryli niezwykły kamień sprzed 1400 lat

Podczas przeprowadzania badań nad krajobrazem w pobliżu miejscowości Aberlemno w gminie Angus we wschodniej Szkocji archeolodzy odkryli rzadki kamień z piktyjskim symbolem. Mierzy 1,7 metra i przedstawia symbole owalu, grzebienia, lustra i półksiężyca. Piktowie to lud, zamieszkujący tereny dzisiejszej północnej i wschodniej Szkocji w okresie w okresie między pierwszym, a połową dziewiątego wieku naszej ery. Zespół uważa, że kamień pochodzi z V lub VI wieku. Nakładające się na siebie symbole są, zdaniem naukowców, dowodem na różne okresy rzeźbienia. Kierujący projektem Comparative Kingship profesor Gordon Noble powiedział, że natknięcie się na kamień w ramach wykopalisk próbnych było bardzo niezwykłe: "nikt z nas nie mógł do końca uwierzyć w nasze szczęście. Znanych jest tylko około 200 takich pomników. Od czasu do czasu są wykopywane przez rolników orzących pola lub w trakcie budowy dróg, ale zanim je przeanalizujemy, wiele z tego, co je otacza, zostaje już naruszone". Aberlemno jest już dobrze znane ze swojego piktyjskiego dziedzictwa dzięki kolekcji unikalnych, stojących kamieni, z których najbardziej znanym jest płyta krzyżowa, która ma przedstawiać sceny z bitwy o kluczowym znaczeniu dla powstania tego, co stało się Szkocją – Bitwę pod Dun Nechain. Chcąc lepiej zrozumieć historię istniejących już kamieni, archeolodzy rozpoczęli badania w 2020 roku. Wykopali dół testowy, aby sprawdzić, czy pod ziemią są obecne pozostałości jakichkolwiek budynków, i ku ich zaskoczeniu, zeszli prosto na wyrzeźbiony kamień z piktyjskim symbolem. James O'Driscoll, pracownik naukowy, który jako pierwszy zobaczył kamień, powiedział: "Było dużo krzyków. Potem znaleźliśmy więcej symboli i było więcej krzyków i trochę płaczu. To uczucie, którego prawdopodobnie już nigdy nie będę miał na stanowisku archeologicznym". Kamień został teraz przeniesiony do działu konserwacji Graciela Ainsworth w Edynburgu, gdzie zostaną przeprowadzone bardziej szczegółowe analizy.
Mumie dzieci złożonych w ofierze. Przerażające odkrycie w Peru
1
1:47

Mumie dzieci złożonych w ofierze. Przerażające odkrycie w Peru

Peruwiańscy naukowcy zaprezentowali zmumifikowane szczątki ponad 20 osób, w tym ośmiorga dzieci, które niedawno odkryto na stanowisku archeologicznym Cajamarquilla w Peru. To miejsce określane jest centrum kultury preinkaskiej sprzed 1,4 tys. lat, znajduje się ok. 16 km na północny wschód od głównego placu Limy. Wiadomo, że dziecięce mumie złożono w ofierze. Sześć z nich powiązano z tzw. mumią z Cajamarquilla, mężczyzną należącym do ówczesnej elity. Jego zachowane szczątki z rękami zakrywającymi twarz ujawniono w 2021 r. W trakcie dalszych prac w grobie odnaleziono łącznie ponad 20 mumii. Naukowcy byli zaskoczeni skalą odkrycia. - Poszerzyliśmy grób mumii o około 3 metry. To bardzo mała przestrzeń. Nie spodziewaliśmy się jednak, że znajdziemy tam tak ogromną liczbę pochowanych osób – podkreśliła archeolog Yomira Huaman. Dzieci złożone w ofierze miały towarzyszyć zmarłemu w drodze w zaświaty. - Niezwykłe znaczenie tych odkryć polega na tym, że chodzi o grupę ponad 20 osób. Mumie pochowano w tej samej przestrzeni grobowej i w taki sposób, że umieszczono je tam w celu towarzyszenia duszy zmarłemu w jego podróży w zaświaty - tłumaczył Pieter Van Dalen, archeolog z Uniwersytetu Świętego Marka. Oprócz zmumifikowanych szczątków znaleziono tu ceramikę i inne artefakty. Odkrycie zaprezentowano na Uniwersytecie Świętego Marka, z którego pochodzi większość archeologów pracujących na stanowisku Cajamarquilla.
Przebadali kości rybaka sprzed 5 tys. lat. Zaskakujące wyniki badań naukowców
1:02

Przebadali kości rybaka sprzed 5 tys. lat. Zaskakujące wyniki badań naukowców

Był myśliwym-zbieraczem, żył 5 tys. lat temu i zginął w wyniku utonięcia w słonej wodzie – naukowcy rozwiązali zagadkę starożytnych kości, odkrytych w północnym Chile. Ujawniono, że to szczątki topielca. To były przełomowe badania. Eksperci z Uniwersytetu w Southampton w Anglii pierwszy raz wykorzystali nowoczesne narzędzia kryminalistyczne na starożytnych kościach, by ustalić przyczynę śmierci mężczyzny. Chodzi o szczątki rybaka z epoki neolitu, znalezione w masowym grobie na wybrzeżu. Eksperci potwierdzili, że przyczyną śmierci mężczyzny było utonięcie w płytkiej wodzie. W kościach zbadano obecność okrzemków – grupy jednokomórkowych glonów. Znalezienie ich sugeruje, że dana osoba utonęła. Przeprowadzono także szereg analiz mikroskopowych z pobranego szpiku kostnego. Umożliwiło to wyszukanie większej liczby mikroskopijnych cząstek. W trakcie tak dokładnych analiz udało się ujawnić skamieniałe glony, jaja pasożytów i osad z płycizny. Szczątki które przebadano należą do mężczyzny w wieku od 35 do 45 lat. Wiadomo, że był myśliwym-zbieraczem. Odkrycie otworzyło nowe możliwości oceny szczątków prehistorycznych przodków z wykorzystaniem nowoczesnych technik. Badania prowadzono na stanowisku archeologicznym Copaca 1, które znajduje się ok. 29 km od miasta Tocopilla. To tu znajduje się grób z trzema dobrze zachowanymi szkieletami z epoki kamienia. Wyniki badań opublikowano w czasopiśmie "Journal of Archaeological Science".
Bezcenne znaleziska w nieznanym pomieszczeniu Twierdzy Kłodzko. Niezwykłe odkrycie na Dolnym Śląsku
0:58

Bezcenne znaleziska w nieznanym pomieszczeniu Twierdzy Kłodzko. Niezwykłe odkrycie na Dolnym Śląsku

Eksploratorzy Twierdzy Kłodzko na Dolnym Śląsku odkryli w nieznanym dotąd pomieszczeniu bezcenne skarby – oryginalną posadzkę oraz stolarkę okienną w postaci ram na otworach strzeleckich. Badacze po przeanalizowaniu budowy pomieszczenia doszli do wniosku, że jest to kojec strzelecki. Służył obrońcom twierdzy do ostrzeliwania atakujących, zbliżających się od strony dna fosy, która znajduje się tuż za ścianą pomieszczenia. Badacze wiedzieli, że pomieszczenie musi istnieć, gdyż od zewnątrz znajdowały się tam okna strzelnicze, natomiast od wewnątrz nie było nigdzie wejścia. Pomieszczenie znajdowało się za ścianą toalet i wejście do niego było zamurowane. Twierdza znajduje się na Górze Fortecznej (369 m n.p.m), w centrum Kłodzka. Jej powierzchnia sięga 30 hektarów. Początki Twierdzy historycy upatrują już w X wieku, gdy Gród Kłodzko zaczął się fortyfikować. W kolejnych latach Twierdza zaczęła się rozbudowywać. Warte odnotowania są lata 1557–1560, kiedy to twierdza zyskała zamek średni i niższy dzięki architektowi, Ernestowi Lorenzowi Kirschke. W 1742 r. król pruski Fryderyk II Wilhelm dokonał kolejnej rozbudowy Twierdzy Kłodzko, jako jednego z ważniejszych punktów obrony nowo zdobytych terenów. Ostatni ważny etap wzmacniania twierdzy miał miejsce w I połowie XIX wieku, kiedy to powstały tam szańce obozu warownego. Twierdza Kłodzko skrywa nadal w sobie wiele tajemnic. To jedno z najchętniej odwiedzanych przez turystów miejsc na Dolnym Śląsku.