newsroom (strona 33 z 65)

Inwazja Rosji na Ukrainę? "Putin nie ma argumentów"
WIDEO

Inwazja Rosji na Ukrainę? "Putin nie ma argumentów"

Jeśli Rosja zaatakuje Ukrainę, nie będzie Nord Stream 2 – zapowiedział prezydent USA Joe Biden. – Gdyby odwrócić to zdanie, to znaczy: nie będzie napaści lądowej, powierzchni morskiej – Nord Stream 2 będzie otwarty. A jeszcze niedawno mówiliśmy o tym, że w ogóle nie będzie otwarty, a teraz mówimy o tym, że operacyjnie zostanie uruchomiony. Widzimy tutaj, że jakiś cel krótkoterminowy został osiągnięty - uważa programu "Newsroom" WP generał Mieczysław Bieniek. – Putin w zamyśle ma też cel długoterminowy, który artykułuje (…). Przecież było to słychać po konferencji prasowej z prezydentem Emanuelem Macronem. Mówił o tym, że "niebezpieczeństwo" przybliżania się infrastruktury NATO-owskiej i państw NATO-wskich do Rosji świadczy o tym, że okrążają Rosję. Chciałby zbudować nową architekturę bezpieczeństwa, opartą na tym, że Rosja byłaby tam w roli głównej. Ale takiej architektury nie da się zbudować – wyjaśniał ekspert. – Tutaj Putin nie ma argumentów, jemu zostaje tylko taki argument straszaka w postaci sił manewrowych, konwencjonalnych i oczywiście sił jądrowych, którymi na razie nie grozi. To byłoby zupełne szaleństwo, niemniej jednak od czasu do czasu uruchamia taki system ćwiczeń z symulowaniem broni jądrowej – dodawał. Odniósł się także do faktu wysłania do Polski żołnierzy amerykańskich z 82. Dywizji powietrzno-desantowej. – To są jednostki sił szybkiego reagowania (…), czyli tzw. straż pożarno-kryzysowa, która w Stanach Zjednoczonych używana jest do bardzo trudnych zadań – podkreślił specjalista. – To są żołnierze bardzo dobrze wyszkoleni, dobrze wyposażeni, zdeterminowani i przede wszystkim dobrze dowodzeni – wymieniał. – Mogą wzywać na zagrożony kierunek siły wsparcia, ale przede wszystkim sami dysponują lekką bronią przeciwpancerną, przeciwlotniczą, dużą siłą ognia i manewru, są w stanie wejść w zagrożone kierunki – zaznaczał gość WP.
"Odrastanie kręgosłupa"? Europoseł o aktywności prezydenta Dudy
WIDEO

"Odrastanie kręgosłupa"? Europoseł o aktywności prezydenta Dudy

- Od tego czasu, jak zawetował lex TVN i Amerykanie wypełniają swoje zobowiązanie, że to będzie jego przepustka do dialogu widać, że prezydent się ożywił – stwierdził europoseł Platformy Obywatelskiej Radosław Sikorski w programie "Newsroom" WP. Nawiązał też do kryzysu na Ukrainie, spowodowanego zagrożeniem ze strony Rosji. – Ten cały kryzys to powinna być godzina Polski. Bo to jest coś, o czym Polska zawsze mówiła Zachodowi, to jest sprawa, w której mamy unikalny autorytet: jako jedyny sąsiad i Rosji, i Ukrainy. I gdyby Polska była dzisiaj krajem wiodącym w UE, to by zarządzała tym kryzysem. To my byśmy rozmawiali z Putinem i głównymi graczami, jak tym zarządzać – dodawał. Pytany o to, kogo wysłałby na rozmowy z prezydentem Rosji i czy byłby to Andrzej Duda, odparł: - Prezydentem z prezydentem – to byłoby naturalne protokolarnie rzecz biorąc. Tylko, że ta ekipa dopiero po siedmiu latach się uczy podstaw dyplomacji. Że się rozmawia nawet z tymi, z którymi człowiek się nie zgadza – zauważył. Sikorski pozytywnie ocenia też obecność polskiego prezydenta na Igrzyskach Olimpijskich w Chinach (jako jednego z nielicznych europejskich przywódców), gdzie przebywa także Władimir Putin. – Tu broniłem publicznie prezydenta. Uważam, że Chiny to wielkie mocarstwo, oczywiście komunistyczne, ale mamy tylko jednego sąsiada między nami i kanał kontaktu z Chinami trzeba podtrzymywać – oznajmił gość WP. Zapytany z kolei o to, czy Duda ma szansę tym samym uratować polską dyplomację, odpowiedział prześmiewczo: - Czytałem na jednym z portali, że jest taki wynalazek, który umożliwia stymulowanie i odrastanie kręgosłupa. I być może właśnie coś takiego widzimy w przypadku pana prezydenta – ironizował. A może Andrzej Duda chce w ten sposób zabezpieczyć swoją polityczną przyszłość? – Nie wykluczam. Jaruzelskiemu się upiekło, bo przeprowadził kraj bezkrwawo z komunizmu do demokracji. Prezydent Duda łamał konstytucję, ale mamy dziś poważne zagrożenie demokracji. Może tu odegrać pewną pozytywną rolę – uważa europoseł. Dodał, że wyraźnie zaangażowana w pomoc Ukrainie w okresie konfliktu z Rosją jest "administracja Bidena". – Tylko ten polski wkład, ale taki budowany latami, inteligentny polski wkład byłby teraz na wagę złota – ocenił.
Duda porozmawia z Putinem? "Takie spotkanie nie jest planowane"
WIDEO

Duda porozmawia z Putinem? "Takie spotkanie nie jest planowane"

Andrzej Duda spotka się z Władimirem Putinem na igrzyskach olimpijskich w Pekinie? – Takie spotkanie na igrzyskach nie jest planowane. Natomiast to nie jest też tak, że my wykluczamy rozmowy z Rosją – powiedział w programie "Newsroom" WP wiceszef MSZ Paweł Jabłoński. Dodał, że pomimo tego iż, Rosja jest w OBWE partnerem "nieobliczalnym, nie dotrzymuje umów i łamie prawa międzynarodowe, w dalszym ciągu pozostaje stroną, z którą rozmawiać trzeba". Pytany z kolei o to, czy obecność prezydenta Andrzeja Dudy w Pekinie – podczas gdy nie pojawiło się tam większość przywódców europejskich, a obecny jest Putin – będzie widziana w korzystnym świetle na arenie międzynarodowej odpowiedział m.in., że "każdy rodzaj aktywności może być dla opozycji pretekstem do ataku". – Z prezydentem Chin spotykają się europejscy przywódcy, w ostatnich miesiącach było wiele takich spotkań – kontrargumentował wiceszef MSZ. – To nie jest sytuacja, w której prezydent Polski spotykałby się z kimś, kto z nikim innym by nie rozmawiał. Przeciwnie, prezydent Chin jest jedną z najważniejszych postaci na arenie międzynarodowej. Fakt, że spotka się z prezydentem Polski dowodzi także tego, że nasza praca dyplomatyczna (…) jest także dostrzegana przez Chiny. Chiny same zwracają się o takie kontakty z nami – kontynuował. Odnosząc się do zagrożenia wojną ze strony Rosji powiedział, iż to, że "Chiny same tę sytuację oceniają odmiennie, to jest oczywiste dla wszystkich, ale rozmawiać trzeba i właśnie te działania prezydent Duda będzie podejmował". – Traktowanie tego jako zarzutu w stosunku do Polski (…) jest trochę mało zgodne z rzeczywistością. Świadczy o pewnym oderwaniu od tej rzeczywistości – oznajmił.
Spór o Turów. Wiceszef MSZ: sprawa jeszcze dziś wycofana z TSUE
WIDEO

Spór o Turów. Wiceszef MSZ: sprawa jeszcze dziś wycofana z TSUE

Spór o kopalnię w Turowie. Polska do tej pory zapłaciła 45 mln złotych kary nałożonych przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Czy sprawa została ostatecznie wycofana z TSUE? - Rozmawiałem z wiceministrem spraw zagranicznych Czech. Sprawa jest w toku, będzie jeszcze dzisiaj wycofana – zapowiedział w programie "Newsroom" WP wiceszef MSZ, Paweł Jabłoński. – Tak, to jest uzgodnione. Wczoraj uzgodnili to ze sobą premierzy – dodawał. Zapytany z kolei o to, czy fakt ten definitywnie zakończy polsko-czeski konflikt ws. Turowa stwierdził, że "to kończy tę sprawę". – Ale jest coś, co jest niezwykle istotne z punktu widzenia naszego bezpieczeństwa energetycznego i funkcjonowania kopalni i elektrowni Turów. Jeżeli byśmy tej sprawy nie zakończyli, jeżeli ona by trwała i zakończyłaby się wyrokiem Trybunału, nie mielibyśmy gwarancji, że nie będziemy mieć kolejnych problemów, że nie będą podejmowane kolejne próby po prostu zamknięcia kopalni Turów (…). Mamy do czynienia z zawarciem dwustronnej umowy o współpracy pomiędzy Polską a Czechami, która wprowadza pewien stabilny mechanizm monitoringu ostrzegania o różnego rodzaju potencjalnych zagrożeniach związanych z eksploracją kopalni. Ten mechanizm gwarantuje, że jeżeli jakiekolwiek problemy się pojawią, to strony będą je rozwiązywać w ściśle określonej procedurze – tłumaczył Jabłoński dodając, że jeśli strony będą się do opisanego mechanizmu stosować, wówczas "mamy gwarancję niezagrożonego funkcjonowania kopalni i elektrowni Turów". Ponadto wiceszef MSZ zapowiedział, że polski rząd zamierza walczyć o anulowanie kary nałożonej na Polskę w związku z Turowem. – Będziemy podejmowali środki prawne i polityczne, żeby te kary nie obciążyły ostatecznie Polski – zadeklarował wiceminister. – Będziemy podejmowali taki działania, żeby Polska tych kar nie musiała płacić. Jakie dokładnie? Nie mogę o tym mówić, bo to też jest kwestia pewnej taktyki procesowej, ale już w najbliższych dniach takie działania zostaną podjęte – kontynuował. Kiedy można spodziewać się pierwszych kroków w tym kierunku? – Nie jestem w stanie podać dziś konkretnej daty, natomiast sądzę, że nastąpi to na pewno jeszcze w tym miesiącu – oznajmił rozmówca WP.
Leszek Miller ostro o "lex Kaczyński". Nawet się nie zająknął
WIDEO

Leszek Miller ostro o "lex Kaczyński". Nawet się nie zająknął

Były premier, europoseł Leszek Miller pytany był w programie "Newsroom" WP o nowy projekt ustawy covidowej, tym razem forsowany przez Jarosława Kaczyńskiego. Projekt wzbudza kontrowersje. Nie tylko umożliwia on pracodawcy zażądanie od pracownika informacji o negatywnym wyniku testu na obecność koronawirusa, ale także zakłada możliwość karania tych, którzy się nie podporządkują. W myśl nowych propozycji pracownik, który nie poddałby się testowi, a w miejscu jego pracy pojawiłoby się ognisko koronawirusa, mógłby zostać zobowiązany do zapłaty odszkodowania. - To jest jakaś kolejna brednia. Przecież my nie wiemy, kto nas zakaża. Czy ktoś nas zakazi w miejscu pracy, a może w tramwaju, a może w autobusie, a może w pociągu - komentował Miller. - Na tym polega działanie polskiego rządu, który porusza się w rzeczywistości równoległej, którą sam stara się wytworzyć przy pomocy działań medialno-wizerunkowych. To, co robi rząd, to rzucanie kolejnych pomysłów na konferencjach prasowych. I to wszystko. Bo jeżeli chodzi o skuteczną walkę z pandemią, to - biorąc pod uwagę wszystkie możliwe statystyki - ona jest żałosna - stwierdził. Miller zgodził się z postulatem Lewicy o obowiązkowych szczepieniach. - Od samego początku uważam, że powinny być obowiązkowe szczepienia albo coś w rodzaju sankcji finansowych, tzn. jeżeli ktoś niezaszczepiony trafia do szpitala, powinien się leczyć na własny koszt - oznajmił Miller.
Natalia Durman Natalia Durman
Gangsterzy celebrytami? "Taka była rzeczywistość"
WIDEO

Gangsterzy celebrytami? "Taka była rzeczywistość"

Film ocieplający wizerunek polskiego gangstera, szef mafii pruszkowskiej twarzą jednej z gal MMA – czy gangsterzy obecnie stają się celebrytami? – Taka był rzeczywistość w latach 90. Gangsterzy stawali się celebrytami, bywali na salonach. Nikoś, bohater drugiego filmu Kawulskiego, pełnił w Trójmieście bardzo ważną rolę społeczną. Był nie tylko celebrytą, ale darczyńcą, wspomagał klub sportowy, z jego zdaniem się liczono chociaż był to profesjonalny, zawodowy złodziej samochodów. Nakręcono film fabularny, w którym zagrał epizod. Aktorzy chętnie się z nim fotografowali – powiedział w programie "Newsroom" WP dziennikarz śledczy Piotr Pytlakowski. – Słynny świadek koronny "Masa" był członkiem rady nadzorczej dużej spółki spożywczej, produkującej artykuły spożywcze. Podobno nawet miał w niej spore udziały. Nikomu to nie przeszkadzało, że "Masa" czy "Pershing" czy "Bańka" pokazywali się na różnych imprezach. Było to nawet dobrze widziane – "w naszym otoczeniu są nasi silni koledzy, z którymi fajnie jest się pokazać" – kontynuował. Zapytany to o, czy powinniśmy z nostalgią wspominać lata 90., które były czasem narodzin polskie mafii, odparł stanowczo: Nie. – Z tym się nie zgadzam, niepotrzebna jest nostalgia. Nie tęsknijmy za tamtymi latami, bo były to lata szalenie brutalne, zachowanie tych ludzi było po prostu nie do przyjęcia – choć to za mało powiedziane, tam się lała krew, tam ludzie ginęli, trwały wojny gangów, padali ich ofiarą też przypadkowi ludzi, niewinne osoby. To nie jest czas, który należy ubrązawiać, raczej ciągle odbrązawiać. Z tym nigdy się nie zgodzę, że należy tym postaciom nadawać jakieś cechy, które by powodowały, ze stają się czyści i bez skazy – ocenił Piotr Pytlakowski.