newsroom (strona 33 z 67)

Afera wokół podręcznika do HiT. "Blamaż i skandal"
1
4:41

Afera wokół podręcznika do HiT. "Blamaż i skandal"

Opiniowany przez Ministerstwo Edukacji podręcznik do Historii I Teraźniejszości zawiera szczegółowy opis kontaktów pedofilskich jednego z niemieckich polityków. Eksperci mówią o "werbalnej pornografii" i mocno krytykują fragment książki. Sprawę komentował w programie "Newsroom" WP Marcin Konrad Jaroszewski, dyrektor XXX LO im J. Śniadeckiego w Warszawie. - Trudno tę książkę nazwać podręcznikiem. To jest jakiś zbiór opowieści prof. Roszkowskiego, kiedyś cenionego historyka, dziś - mam wrażenie - sfrustrowanego konserwatysty, któremu świat mocno uciekł. To opinie zawierające mnóstwo manipulacji i przekłamań - stwierdził. Co powinien zrobić minister edukacji i nauki? W ocenie dyrektora Przemysław Czarnek ma w tej sytuacji ma do podjęcia "dwie ważne decyzje". - Pierwsza to wywalenie w trybie natychmiastowym osób, które wrzuciły go na tę minę, druga - podanie się do dymisji - wyjaśnił. - Problemem nie jest to, że jakieś wydawnictwo wydaje jakąś książkę. Problemem jest to, że urzędujący minister edukacji promuje książkę, w której są zawarte takie treści - podkreślił. - To powinna być ostatnia decyzja ministra Czarnka, bo inaczej musi się przyzwyczaić, że przy wymienianiu jego funkcji pojawi się określenie "PTP" - promujący treści pedofilskie - kontynuował Jaroszewski. Co jeśli, mimo wszystko, podręcznik trafi do nauczycieli? - To będzie blamaż ministerstwa i absolutny skandal - oznajmił gość WP.
Natalia Durman Natalia Durman
Sojusznicy Polski przejdą "test"? Ekspert o rozwązaniach
4:11

Sojusznicy Polski przejdą "test"? Ekspert o rozwązaniach

Donald Trump, Marine Le Pen, Viktor Orban – to niefortunne scenariusze przyjaźni, które przed wojną w Ukrainie zawarł rząd PiS. Szefowa KE Ursula von der Leyen zapowiedziała całkowitą rezygnację importu gazu z Rosji do Europy, wobec czego wciąż sceptyczne są Węgry. Czy będzie to test dla naszych sojuszników? – To prawda. Myślę, że gdybyśmy spojrzeli na chwilę przed datę 24 lutego, czyli jeszcze na ten miniony świat, to właśnie różne strony naszej sceny politycznej w sposób często wątpliwy lokowały swoje polityczne nadzieje. Ale myślę, że dzisiaj nie jest czas na to, aby patrzeć w przeszłość. Dzisiaj musimy patrzeć na ten świat, który jest po prostu – uważa gość programu "Newsroom" WP profesor Sławomir Sowiński. – Musimy pytać naszych polityków, jaki mają pomysł, żeby budować bezpieczeństwo Polski – zaznaczył. Jak natomiast wizerunkowo "wybrnąć" z sojuszu z Orbanem? – Przypomnę, że kiedy pojawiła się ta pierwsza fala agresji rosyjskiej w okolicach aneksji Krymu, to wtedy rząd Donalda Tuska sformował w UE taką koalicję na rzecz partnerstwa wschodniego, czyli wszystkich państw, które graniczą jakoś z Rosją i które są Rosją zagrożone (…). Myślę, że takie hasło, taka próba stworzenia w UE politycznego sojuszu tych państw, to jest taki program, pod którym mogłaby się podpisać zarówno opozycja, jak i wszyscy Polacy – stwierdził ekspert. Politolog wskazał, że w ramach tego rozwiązania niezbędne byłoby "zakopanie wszystkich toporów wojennych z Brukselą", "odżegnanie się od formuły pewnego lekkiego eurosceptycyzmu i dystansu". – Dzisiaj jest czas, żeby w UE budować sojusze korzystne dla Polski – podkreślił. Czy będzie to możliwe o wiele bardziej, jeśli ziści się jedna z prognoz o braku Zbigniewa Ziobry w parlamencie po następnych wyborach? – W tej chwili wszystkie scenariusze są otwarte. Oczywiście tego także wykluczyć nie można. Ale zdaje się, że w tej chwili opozycja ma dużo większe szanse niż 3-4 lata temu. To wynika z tego, że druga kadencja jest zawsze dla rządzących trudniejsza, bardziej politycznie kosztowna – wymieniał prof. Sowiński. – W tym sensie nie ogłaszałbym w tej chwili jeszcze takiego pewnego zwycięstwa PiS-u – ocenił.
Debata w PE w święto konstytucji. "Wyjątkowa perfidia"
4:35

Debata w PE w święto konstytucji. "Wyjątkowa perfidia"

W święto Konstytucji 3 Maja w Parlamencie Europejskim odbyła się kolejna debata poświęcona procedurze wynikającej z art. 7, wszczętej wobec Polski i Węgier. – Po pierwsze procedura z art. 7 ciągnie się już bodaj ponad dwa lata (…). Nie ma żadnych efektów, w tej chwili co kwartał odbywa się przesłuchanie w ramach RE, które niczego nie wnosi. Po drugiej wczoraj, podczas tej debaty, praktycznie byli tylko i wyłącznie Polacy (…). Sala aż świeciła pustkami – powiedział w programie "Newsroom" WP europoseł Republikanów Adam Bielan. – Nie mam żadnych wątpliwości, że ta debata odbywa się z inspiracji polskiej opozycji. I to polscy europosłowie wiszą na bramkach swoich kolegów z Zachodu (…) i proszą ich, żeby po raz kolejny debatować na temat Polski, chociaż w Unii Europejskiej, w Europie, dzieje się dużo więcej (…). Wciąż brak decyzji co do tego, jaka pomoc zostanie przeznaczona dla ukraińskich uchodźców – dodał. Podkreślił, że w tej kategorii niezbędna byłaby "pomoc wszystkich". – Wsparcie wszystkich deputowanych, niezależnie od opcji. Obawiam się (…), że bardzo wielu z nich przedkłada swój interes partyjny nad dobro naszego kraju i dobro całej Europy. Bo ta wojna to nie jest tylko wojna rosyjsko-ukraińska, Putin wypowiedział ją praktycznie całemu demokratycznemu porządkowi, zbudowanemu po '89 roku. I dlatego tak ważne jest dzisiaj to wsparcie europejskie – wskazał. – To wstyd, że dzisiaj Stany Zjednoczone przeznaczają większe kwoty na pomoc Ukrainie, wojskową i humanitarną niż UE. Przecież Stany Zjednoczone nie leżą w Europie, my jesteśmy bezpośrednimi sąsiadami Ukrainy (…). To UE i główne kraje UE, przede wszystkim Niemcy, ponoszą odpowiedzialność za to rozochocenie Putina (…). W związku z tym, na nas spoczywa dużo większa odpowiedzialność – kontynuował. Zdaniem Bielana, to właśnie "na tym powinniśmy się skupić", a nie na "organizowaniu kolejnej debaty, która naprawdę w PE już praktycznie nikogo nie interesuje". – To było widać po frekwencji – przypomniał. Dopytywany o to, czy rząd czuje wsparcie opozycji i Donalda Tuska w walce o wyżej wymienione środki, odparł, że "może się tylko uśmiechnąć". – Bo każdy, kto zna realia brukselskie, wie, że jest dokładnie odwrotnie. Że Tusk staje na głowie, aby te środki do Polski nie popłynęły – stwierdził. Jak dodał, "temu służą również takie debaty, jak ta wczorajsza". – Zgadzam się z panią premier Beatą Szydło, że organizowania takiej debaty w dniu naszego święta narodowego jest wyjątkową perfidią – ocenił.
Rosja wszczęła "agresywną ofensywę". "Nie wykluczam ataku na Kijów"
4:54

Rosja wszczęła "agresywną ofensywę". "Nie wykluczam ataku na Kijów"

- Rosja zaczyna agresywną ofensywę w Ukrainie i ostrzeliwuje miasta już nie tylko na wschodzie Ukrainy, ale na zachodzie. Oczywiście z potwierdzeniem, że te ataki będą kontynuowane. Prawdopodobnie jest to w jakiś sposób połączone z przygotowaniami do 9 maja - mówił w programie "Newsroom" WP ambasador Ukrainy w Polsce, Andrij Deszczyca. - To jest potwierdzenie tego, że Rosja planuje pełnowymiarowy atak na Ukrainę, w różnych regionach. Nie liczy się z niczym, teraz były atakowane nie tylko obiekty wojskowe, ale też przede wszystkim cywilne, domy mieszkalne - dodał. Odniósł się też do serii ataków rakietowych na Lwów. - Brak prądu, brak wody - to oznacza, że ludzie po prostu są odcięci od normalnego trybu życia. Myśleliśmy, że udało się jednak te wojska rosyjskie odciągnąć dalej na wschód i mamy już kontrolę nad tym terytorium. Ale to jest jeszcze raz potwierdzenie na to, że potrzebujemy więcej broni i zamknięcia nieba nad Ukrainą - tłumaczył gość WP. Czy Rosja - jak groził Ramzan Kadyrow - kolejny raz zaatakuje Kijów? - Nie wykluczam żadnego scenariusza. Oczywiście, że oni będą próbowali jeszcze raz zaatakować i Kijów, i zachodnią Ukrainę. Nie wykluczam też nawet takiego scenariusza, że będą próbowali zaatakować Polskę. Oni są zdesperowani i nie wiedzą, jak dalej kontynuować tą wojnę. Przegrali ją już i to są takie ostatnie krzyki, próby tej ofensywy w Ukrainie - żeby pokazać, że będą robić wszystko, co możliwe, aby wytłumaczyć się z tej tzw. operacji wojskowej - wyjaśnił. Czy Putin 9 maja ogłosi wszczęcie wojny i powszechną mobilizację? - Jeżeli do 9 maja nie zdobędą nic, nie uda im się zająć więcej terytorium, to będą próbować jednak zwiększyć ten nacisk i nie wykluczam tego, że może być całkowita mobilizacja w Rosji. Chociaż widzimy tutaj już sprzeciw wobec tej mobilizacji. W Rosji palą się magazyny wojskowe, jakieś przedsiębiorstwa, lasy - te dywersje może robią sami Rosjanie, aby nie uczestniczyć w tej wojnie - podsumował Andrij Deszczyca.
Terlikowski o słowach papieża. "Żyje w świecie wyobrażonym"
2
6:25

Terlikowski o słowach papieża. "Żyje w świecie wyobrażonym"

Słowa papieża, które padły w ostatnim wywiadzie – o „szczekaniu u drzwi Rosji przez NATO” i o tym, że nie zamierza złożyć wizyty w Kijowie, za to chętnie spotkałby się w Moskwie z Putinem – wstrząsnęły całym światem. – Zdaje się, że niestety papież i jego najbliższe otoczenie kompletnie nie rozumie tej sytuacji. Ta wypowiedź wynika nie tyle z jakiś problemów moralnych, tylko z braku wiedzy – powiedział w programie „Newsroom” WP publicysta katolicki dr Tomasz Terlikowski. Dodał, że m.in. chodzi o zamknięcie drzwi do NATO dla Ukrainy przez byłego prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy’ego i byłą kanclerz Niemiec Angelę Merkel, a także niczym niesprowokowany wcześniejszy atak Rosji na ten niepodległy kraj w 2014 roku. – Jeśli papież tego nie wie, a z tej wypowiedzi wynika, że nie wie – to znaczy, że mamy do czynienia z sytuacją dramatyczną – podkreślił. Dlaczego z ust ojca świętego padają takie słowa? – Odpowiedź jest bardzo prosta i ona znajduje się w tym wywiadzie. Po pierwsze, papież Franciszek mówi, jaka jest linia jego pontyfikatu. Linią tego pontyfikatu jest linia kardynała Augustina Casarolego, który tak budował politykę watykańską, że w latach 60. i 70. cały czas dialogowano ze Związkiem Sowieckim i państwami komunistycznymi, kompletnie ignorując interesy katolików na tych terenach, prześladowania chrześcijan i prześladowania wolności, nie tylko religijnej – wyjaśniał. – Jeśli taka jest linia w Watykanie, to trudno się dziwić, że papież pewnych rzeczy nie widzi – dodał Terlikowski. Jego zdaniem, papież "jest również więźniem samego siebie". – Ten wywiad również pokazuje, że te dwa miesiące wydarzeń niczego papieża nie nauczyły. On pragnął spotkania z Putinem pierwszego dnia i nigdy z tego pragnienia się nie wyzwolił. Nie jest w stanie też dostrzec, że o ile Putin nie chce się z nim spotkać (…), o tyle chcą się z nim spotkać Ukraińcy. Ale papież dla odmiany nie chce się spotkać z nimi – mówił gość WP. –Pierwszego dnia wojny uznał, że ma się spotkać z Putinem i teraz robi wszystko, żeby się z nim spotkać, ignorując wszystkie inne możliwe działania – zauważył. – Ten wywiad pokazuje, jakąś głęboką niezdolność samego papieża (…) do zmierzenia się z realnym światem. Papież żyje w jakimś świecie wyobrażonym – podsumował Tomasz Terlikowski.
Scenariusze zakończenia wojny. "Zbyt piękne, żeby były prawdziwe"
4:15

Scenariusze zakończenia wojny. "Zbyt piękne, żeby były prawdziwe"

Jaki będzie scenariusz zakończenia wojny? Zdaniem szefa ukraińskiego wywiadu wojskowego, są dwie możliwości: rozpad Federacji Rosyjskiej lub zmiana jej władzy. – Oba są piękne, ale zbyt piękne, żeby były prawdziwe. Nie wierzę w żaden z tych scenariuszy – ocenił generał Jarosław Stróżyk w programie "Newsroom" WP. – Wierzę jednak w scenariusz trwania Putina przy władzy do śmierci, trwania – niestety – Federacji Rosyjskiej. Jak rozumiem szefa wywiadu wojskowego Ukrainy, chce podtrzymać na duchu Ukraińców i niech to robi oczywiście. Natomiast prawda moim zdaniem leży gdzie indziej i nie ma nadziei na zmianę władzy, nie ma nadziei przede wszystkim na zmianę nastawienia Federacji Rosyjskiej, nawet gdyby Putin przy jakimś zbiegu okoliczności oddał władzę – sprecyzował wojskowy. Zdaniem Stróżyka, "realnym scenariuszem jest jednak trwanie tej sytuacji destabilizacji" wschodniej Ukrainy, co "na pewno na wiele lat". – Zdecydowanie Władimir Władimirowicz rozumie język siły. Nie uważam, że trzeba z nim rozmawiać w jakikolwiek inny sposób. To był błąd naiwności wielu ludzi, że można z nim rozmawiać. (…). Taka naiwność jest może potrzebna w polityce, ale na pewno nie są potrzebne wizyty – zaznaczył. – Wizyty sekretarza generalnego ONZ czy jakieś wspominki o wizytach papieża w Moskwie są absurdalne, niepotrzebne i tylko pomagają Putinowi w pokazaniu, że Zachód z nim rozmawia, że jest możliwość rozwiązania tej sytuacji w jakiś sposób pokojowy i dobry dla Rosji – wyjaśniał generał. Dopytywany o to, co Putin może ogłosić podczas Parady Zwycięstwa 9 maja, odparł, że "zastanawiamy się, czy będzie ogłaszać zwycięstwo, czy wreszcie wojnę". – Być może rzeczywiście ogłosi konieczną mobilizację, nie tylko wojskową, ale całego systemy wojennego Rosji. Ale to będą, moim zdaniem, tylko słowa. Nie posunie się zbyt daleko – ocenił gość WP.
Papież nie pojedzie do Kijowa. "Bardzo dziwne zachowanie"
3:57

Papież nie pojedzie do Kijowa. "Bardzo dziwne zachowanie"

Papież Franciszek odmówił przyjazdu do Kijowa, zapowiedział za to, że może odwiedzić Moskwę "jeśli Putin go wpuści". Jako jedną z przyczyn brutalnej napaści Rosji na niepodległą Ukrainę wymienił zaś "szczekanie pod drzwiami Rosji przez NATO". – Trudno mi to komentować – ocenił w programie "Newsroom" WP Andrij Deszczyca, ambasador Ukrainy w Polsce. – Jestem grekokatolikiem. Zawsze wierzyłem, że stanowisko ojca świętego – niekoniecznie Franciszka, ale innych dotychczasowych, w szczególności Jana Pawła II – było nastawione na pokój i poszerzenie sprawiedliwości na świecie. Mam wrażenie, i to już od pewnego czasu, że otoczenie obecnego papieża Franciszka jest po prostu bardzo prorosyjskie – zauważył. Jak dodał, "za dużo tam jest szpiegów po prostu, którzy mu podpowiadają, jak niewłaściwie się zachowywać". – Nie ma innego wyjścia, jak pomodlić się do Boga i poprosić o przebaczenie za to, co mówi o Ukrainie i o swoim stanowisku wobec Ukrainy – dodał ambasador. – Żeby zrozumieć (prawdę o wojnie – red.), to trzeba chcieć to zrozumieć. A jeżeli ktoś nie chce tego zrozumieć albo jest uzależniony od wpływów rosyjskich i nie wykluczam, że też dostaje finansowanie od źródeł rosyjskich, to te osoby nie są zainteresowane tym, żeby znać prawdę. Bo prawda boli i w czasie wojny trzeba być po stronie dobra albo zła. Każdy papież ma być po stronie dobra, po stronie światła. Ale tutaj widzimy bardzo dziwne zachowanie papieża – podkreślił. Zapytany zaś o spotkanie papieża Franciszka z premierem Węgier Viktorem Orbanem Deszczyca przyznał, że "trzeba ich dwóch zabrać do Buczy – niech zobaczą, do czego doprowadza polityka milczenia wobec zbrodni, które popełnili rosyjscy żołnierze".
Reporter WP w Kijowie: Ludzie wracają do stolicy. W tle widać tłum
6:26

Reporter WP w Kijowie: Ludzie wracają do stolicy. W tle widać tłum

Do Kijowa wracają ludzie, którzy opuścili miasto w pierwszych tygodniach wojny. Jak mówi korespondent Wirtualnej Polski w Kijowie Patryk Michalski, ludzie czują się bezpieczniej. - Wszyscy tutaj mamy świadomość, że może to być złudne poczucie bezpieczeństwa. Wyczuwa się tu powracającą normalność, ale z drugiej strony w nocy na terenie prawie całego kraju, również w Kijowie, słychać było syreny alarmowe. Ministerstwo obrony wystosowało w nocy komunikat, by nie lekceważyć tego sygnału. To łączenie ze sobą rzeczywistości wojennej i próby powrotu do normalności. Wszyscy mamy poczucie, że zaczyna się drugi etap, kiedy jeszcze nikt tak naprawdę nie wie, jaką strategię przyjmie Rosja, mówię tu o bitwie o Donbas - mówił Patryk Michalski w programie "Newsroom". Mateusz Ratajczak dopytywał jakie informacje dot. wschodu kraju docierają od ukraińskich wojskowych. - Zaczęła się bitwa o Donbas. Jedna z kluczowych, jeśli nie najważniejsza. Rosjanie, po tym jak wycofali się z obwodu kijowskiego, czyniąc tu potężne szkody, mówiąc wprost: przeprowadzili ludobójstwo. Wycofanie to ich porażka. Drugą porażką jest zatopienie "Moskwy". Bitwa o Donbas to kluczowy punkt dla Rosjan, którzy potrzebują sukcesów. Będą próbowali odciąć znaczącą część kraju. Ta bitwa może zadecydować o losach wojny i o tym, jak długo będzie trwała. Jeżeli Rosja odniosłaby sukces w Donbasie, to z pewnością spróbowaliby wrócić tutaj. Jeżeli poniosłaby klęskę, to wiele osób mówi, że po tych trzech klęskach będzie musiała wykonać krok w tył i to może być początek końca wojny. Oczywiście to hipotetyczne scenariusze, bo wojna przynosi codziennie tyle nowych wydarzeń, że nie można powiedzieć jakie będą jej dalsze losy. Nie ma jednak wątpliwości, że bitwa o Donbas jest kluczowa dla Ukrainy, a także dla Europy, dlatego tak ważne jest wsparcie całego świata. Chcę państwu pokazać jeszcze jedną rzecz. Jesteśmy w centrum. Ten tłum jest zdecydowanie większy niż to, co widać w tym momencie na obrazu. To budynek głównej siedziby poczty. Jak państwo się domyślają, ta kolejka stoi po ten znaczek wypuszczony na część tych dzielnych ukraińskich żołnierzy, którzy rosyjski okręt posłali doskonale wiemy gdzie. Ta ich przepowiednia się spełniła. Każdy chce kupić ten znaczek - relacjonował nasz reporter.