Znajomy zamachowca: to był zwyczajny koleś, spokojny
Białorusini wierzyli, że są bezpieczni. Zamachy, bomby, terroryści - to działo się gdzieś daleko. Ich spokój zburzył wybuch w stołecznym metrze. A potem miliony ludzi przeżyło kolejny szok. Zamachowcami nie okazali się być obcy, islamscy terroryści, ale chłopcy z blokowiska, "zwyczajni kolesie" - jak mówi znajomy jednego z nich.