Trwa ładowanie...
d17uxfj

Sylwester Latkowski odpowiada celebrytom. "Nie boję się ich pozwów. Są nowi świadkowie"

Sylwester Latkowski, twórca filmu "Nic się nie stało" odpowiada celebrytom, którzy w reakcji na premierę zamierzają pozwać go do sądu. - To oni będą kasować swoje posty - ripostuje. Twierdzi przy tym, że nie obawia się pozwów sądowych.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Film "Nic się nie stało". Sylwester Latkowski odpowiada celebrytom, którzy zamierzają pozwać go do sądu
Film "Nic się nie stało". Sylwester Latkowski odpowiada celebrytom, którzy zamierzają pozwać go do sądu (PAP)
d17uxfj

- Nie przejmuję się pozwami, których złożenie zapowiedzieli celebryci. Spodziewałem się tej reakcji i wkalkulowałem to ryzyko w prace nad swoim filmem. Mam prawników, którzy wskazali błędy w tych oświadczeniach. Jesteśmy gotowi pozwać Wojewódzkiego, Szyca i innych. Może się okazać, że to oni będą zaraz kasować swoje wpisy - zapowiedział w rozmowie z WP Sylwester Latkowski, twórca filmu "Nic się nie stało".

Dokument dotyczył afery pedofilskiej związanej m.in. z lokalem Zatoka Sztuki w Sopocie. Do niedawna był to modny lokal odwiedzany przez znane osoby. W studiu TVP po premierze dokumentu Sylwester Latkowski publicznie wezwał do wytłumaczenia się Borysa Szyca, Kubę Wojewódzkiego i Radosława Majdana. Wskazał ich jako świadków dramatu dziewczynek, którzy nie reagowali na krzywdę. Ci zaś zdecydowanie odcięli się od afery, zapowiedzieli pozwy sądowe wobec TVP i autora filmu.

Sylwester Latkowski. "Mam nowych świadków"

Wielu komentatorów uznało, że dokument "Nic się nie stało" nie zawierał nowych dowodów w aferze opisywanej przez media od 2015 roku. Latkowski jest stale pytany o dowody na zamieszanie znanych osób w proceder wykorzystywania seksualnego nastolatek.

d17uxfj

Dziennikarz przekonuje, że część materiałów zachował na użytek późniejszych procesów sądowych. Zadeklarował, że je ujawni. Przy czym jak tłumaczy, nie zamierza wyręczać w pracy prokuratorów, którzy powinni sami dojść, komu oskarżeni o gwałty i stręczycielstwo małoletnich podsyłali dziewczynki.

- Od czasu premiery filmu dostaję wiele wyrazów poparcia. Zgłosili się nowi świadkowie wydarzeń w Zatoce Sztuki. To również osoby o znanych nazwiskach ze środowiska showbiznesu. Oni też byli w klubie, ale to, co zobaczyli wystarczyło im, aby już więcej się tam nie pojawiać - mówi dalej Sylwester Latkowski.

- Podobnie zareagował przedstawiciel partnera medialnego klubu, który zdecydował się zerwać współpracę. Jednak były osoby, które nie akceptowały tego, co tam zobaczyły. Tymczasem środowisko celebrytów zorganizowało akcje poparcia dla Zatoki Sztuki, w momencie, kiedy prezydent Sopotu chciał zakończyć działalność klubu. Niepojęte - grzmi Latkowski.

d17uxfj

Zobacz też: Pokazano głośne filmy o pedofilii. Co robi rząd?

Film nic się stało. Prokuratura powołuje nowy zespół śledczy

Film sprowokował reakcję Prokuratora Generalnego, który powoła specjalny zespół śledczy do wyjaśnienia tej sprawy. Jeden z wątków "Nic się nie stało" wspominał o umorzeniach spraw pokrzywdzonych nastolatek. Zamknięte postępowania mają być ponownie przeanalizowane. Już w 2017 roku część z nich wznowiono i zakończono aktem oskarżenia - poinformowała Prokuratura Krajowa.

d17uxfj

W filmie wypowiada się m.in. prezydent Sopotu Jacek Karnowski. Stwierdza przed kamerą, że lokal Zatoka sztuki stał się "przykrywką do działań pedofilskich, stręczycielskich czy produkcji prostytutek". Sam Karnowski miał się przekonać o sile układów towarzyskich. Po skandalu z wykorzystywaniem nieletnich wypowiedział umowę dzierżawy budynku, którym mieścił się klub. Wówczas wiele polskich gwiazd broniło Zatoki Sztuki, wywierając presję m.in w mediach społecznościowych.

Masz news, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie.

d17uxfj

Podziel się opinią

Share

d17uxfj

d17uxfj
Więcej tematów