Strajk pracowników publicznych w Wielkiej Brytanii
Trwa, rozpoczęty o północy z
poniedziałku na wtorek zorganizowany przez największe związki
zawodowe jednodniowy strajk brytyjskiego sektora publicznego,
protestującego przeciwko zmianom w systemie emerytalnym.
28.03.2006 11:45
Związki zawodowe protestują przeciwko planom zniesienia tzw. "reguły 85", która do tej pory pozwalała pracownikom sektora publicznego przechodzić na emeryturę w wieku 60 lat, jeśli suma ich wieku i przepracowanych lat wyniesie 85 lub więcej lat. Nowe przepisy mają zacząć obowiązywać od października.
Według związków, wtorkowy strajk może okazać się największym strajkiem od czasu strajku powszechnego z 1926 roku.
Strajk już dotknął dojeżdżających do pracy w wielu rejonach Wielkiej Brytanii. W rejonie Liverpoolu nie działają promy. W Newcastle w północno-wschodniej Anglii zamknięto tunel pod rzeką Tyne. W mieście sześć wielopiętrowych parkingów zawiesiło pracę. W Angli Północnej strajk poważnie ograniczył ruch na lokalnym lotnisku Leeds Bradford. W Irlandii Północnej odwołano kursowanie autobusów i pociągów.
Do strajku mają dołączyć setki tysięcy pracowników szkół, łącznie z kucharkami, sprzątaczkami i pracownikami biurowymi, pracownicy bibliotek i ośrodków sportowych i turystycznych, zamiatacze ulic oraz pracownicy sanitarnej kontroli mięsa. Dezorganizacji może ulec praktycznie wszystko - od wywózki śmieci po organizację pogrzebów. W Londynie strajkować mają również dyspozytorzy straży pożarnej.
Wieczorem w poniedziałek minister edukacji Ruth Kelly wezwała personel szkół, aby dobrze przemyślał decyzję o strajku.
Związki domagają się, aby pracownicy zatrudniani przez samorządy lokalne byli traktowani tak samo jak policjanci mundurowi, służba zdrowia, urzędnicy państwowi i nauczyciele, którzy mogą przechodzić na emeryturę w wieku 60 lat. Sekretarz generalny związku TG, Tony Woodley zwraca uwagę, że "trzy czwarte tych pracowników to kobiety. "Tony Blair i jego koledzy myślą, że niskopłatne kobiety to drobnostka. Myli się".
Sekretarz związku GMB, Brian Strutton, powiedział, że ludzie po prostu chcą sprawiedliwości w systemie emerytalnym. "Dlaczego tysiące niskopłatnych podających obiady kobiet i personelu pomocniczego w szkołach mają stracić jedną czwartą emerytury za przejście na nią w wieku 60 lat, podczas gdy lepiej opłacani nauczyciele, z którymi razem pracują, mogą przejść na emeryturę w nie zmniejszonej wysokości" - zauważa.
Przeciętna emerytura pracownika zatrudnianego przez gminę wynosi według związków mniej niż 4 tys. funtów rocznie, a w przypadku kobiet - 31 funtów tygodniowo.
Ale zdaniem Stowarzyszenia Samorządów Lokalnych, które reprezentuje władze lokalne w Anglii i Walii, zgoda na propozycję związkowe oznaczałaby zwiększenie co najmniej o dwa procent podatków lokalnych. Ludzie żyją coraz dłużej i jeśli nie podejmie się teraz działań, koszt dla podatników płacących podatki lokalne będzie stale rósł - powiedział prezes Stowarzyszenia, Sandy Bruce Lockhart.