Trwa ładowanie...

Rybnik. Dyskoteka otwarta. By przerwać imprezę policja użyła granatów hukowych i broni gładkolufowej

W weekend po raz kolejny został otwarty klub Face2Face w Rybniku. Imprezę przerwała policja. Podczas przepychanek funkcjonariusze użyli ręcznych miotaczy gazu, pałek, granatów hukowych i strzelali z broni gładkolufowej.
Share
Rybnik. Mocna policyjna ekipa stawiła się na interwencję w jednym z lokali w mieście.
Rybnik. Mocna policyjna ekipa stawiła się na interwencję w jednym z lokali w mieście. Źródło: Śląska Policja
d3e0ik8

Klub Face2Face już tydzień temu był otwarty. Policja spisała wówczas około 400 gości i przerwała imprezę. Nie zniechęciło to właścicieli lokalu i w kolejny weekend znów zorganizowali dyskotekę. Imprezę zapowiadano jako „Spotkanie partyjne i konferencję dziennikarską”.

Tym razem interweniowało aż 150 mundurowych. Podczas legitymowania doszło do przepychanek z uczestnikami zabawy.

Rybnik. Klub Face2Face zrobił imprezę

- Mundurowi zatrzymali trzech mężczyzn w wieku 30, 44 i 48 lat, którzy w czasie interwencji naruszyli nietykalność cielesną funkcjonariuszy policji. Policjanci wylegitymowali 213 uczestników tego zdarzenia – poinformowała rzeczniczka rybnickiej policji asp. Bogusława Kobeszko.

d3e0ik8

- Decyzją Państwowego Inspektora Sanitarnego lokal został zamknięty, a decyzji nadano rygor natychmiastowej wykonalności. W związku z powyższym policjanci asystowali pracownikom sanepidu w doręczeniu dokumentu właścicielowi. Następnie mundurowi poinformowali uczestników imprezy o zamknięciu lokalu i konieczności wyjścia z klubu – relacjonuje rybnicka policja.

Część uczestników dobrowolnie opuściła lokal, zaś pozostali nie chcieli dostosować się do poleceń. Na zewnątrz zebrała się grupa kilkuset osób, wśród których – jak głosi policyjny komunikat – większość była nietrzeźwa i agresywna w stosunku do policjantów. Niektórzy nie mieli na twarzach maseczek, pili alkohol i podawali policjantom fałszywe dane personalne - informuje policja.

- Po opuszczeniu lokalu uczestnicy byli agresywni i atakowali mundurowych niebezpiecznymi przedmiotami. Policjanci podawali komunikaty wzywające do rozejścia się. Kiedy to nie przyniosło rezultatu, wobec agresywnych uczestników zgromadzenia użyli środków przymusu bezpośredniego w postaci ręcznych miotaczy gazu, pałek służbowych, granatów hukowych, oddali także strzały ostrzegawcze z broni gładkolufowej – poinformowała rybnicka policja.

W interwencji uczestniczyło prawie 150 policjantów z Rybnika oraz z oddziałów prewencji z Katowic.

d3e0ik8

Rybnik. Policja kończy imprezę

W mediach społecznościowych społecznościowych pojawiły się realcje uczestników imprezy. Ich świadectwa mocno się różnią od policyjnych informacji. Według nich policja miała wewnątrz lokalu użyć gazu. Funkcjonariusze mieli też użyć pałek wobec ludzi na zewnątrz. "Mundurowi stworzyli kordon i nie wpuszczali nikogo do środka. Doszło do starć z tłumem. Przed pierwszą w nocy w stronę funkcjonariuszy poleciały butelki. Policja rozgoniła zbiegowisko. Użyto rac hukowych” – podał portal rybnik.dlawas.info.

Po drugiej w nocy – jak informuje portal – pierwszej wypowiedzi udzieliła właścicielka klubu w relacji na stronie Face 2 Face, która stwierdziła, że policja wdarła się do lokalu bez podania podstawy prawnej, bez nakazu i zaczęła straszyć ludzi. Według właścicielki, użyto gazu wewnątrz lokalu, a na zewnątrzgranatów hukowych.

Jak poinformował portal Rybnik.com.pl, "w nocy pod otwartym mimo obostrzeń klubem Face 2 Face doszło do starć policji z przeciwnikami zamknięcia lokalu. Policjanci uzbrojeni w pałki, gaz pieprzowy, broń hukową i gładkolufową ruszyli na protestujących. W stronę mundurowych leciały za to szklane butelki, śnieżki i inwektywy. O mały włos, a tej nocy doszłoby do regularnych starć z policjantami”.

d3e0ik8

Z relacji cytowanych przez portal świadków wynika, że – jak napisano – „policja weszła do klubu i miała zakończyć zabawę. "Wpadli jak bandyci. Powiedzieli koniec imprezy. Zrobiło się zamieszanie, ludzie zaczęli się tratować. Pani z megafonem dostała gazem pieprzowym i została sprowadzona do parteru – powiedział świadek, cytowany przez rybnicki portal.

Aleksandra Dulkiewicz z ochroną: gdyby to nie było potrzebne, to byśmy tego nie robili

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d3e0ik8

Podziel się opinią

Share
d3e0ik8
d3e0ik8
Więcej tematów