Sezon na Grzegorza Brauna [OPINIA]

W politycznych annałach mijającego 2025 roku, obok nowego prezydenta i byłego marszałka Sejmu, zapisze się zapewne także Grzegorz Braun. Wiele jednak wskazuje na to, że ten wizerunkowy sukces politycznego ekscentryka ma póki co, na szczęście, charakter sezonowy - pisze dla Wirtualnej Polski prof. Sławomir Sowiński.

Grzegorz BraunGrzegorz Braun
Źródło zdjęć: © East News | Lukasz Gdak
Sławomir Sowiński

Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.

Nie podobna rzecz jasna skandalizujących, często strasznych, a chwilami śmiesznych, politycznych kreacji i aklamacji lidera Konfederacji Korony lekceważyć. Nie sposób też ignorować negatywne ich polityczne oraz społeczne konsekwencje. Zamiast jednak tylko rozdzierać nad nimi szaty, warto także głębiej zastanowić się nad fenomenem ich popularności, która zdaje się być signum temporis (znak czasu - łac.) kolejnego, po roku 1989, przesilenia polskiej demokracji. Przejściowych, miejmy nadzieje, turbulencji, które w swoim czasie windowały na szczyty popularności postaci tak różne, jak Stan Tymiński czy Andrzej Lepper.

Zmęczenie czasami wojny i pandemii

Krytykując maski ekscentrycznego skandalisty, jakie przywdziewa dziś Grzegorz Braun, nie sposób odmówić mu scenicznego talentu, politycznej wyobraźni czy dobrego społecznego słuchu. Rzecz jednak w tym, że swą obecną rozpoznawalność zawdzięcza on nie tyle zdolnościom osobistym, co właśnie dobremu rozpoznaniu ducha, a właściwie niepokojów, polskiej demokracji anno Domini 2025.

Niepokój, a właściwie seria polskich niepokojów, na które toksyczną polityczną miksturę proponuje dziś Grzegorz Braun, to po pierwsze, odłożone w czasie, psychologiczno-społeczne skutki pandemii i lockdownów, a potem, agresji Rosji w Ukrainie.  

Oba te dramatyczne znaki naszych czasów były głębokim wstrząsem, nie tylko dla szybko rozwijającego się polskiego państwa, ale także dla milionów Polaków, którzy swą codzienną wolność, kreatywność, zasobność i radość życia, zamknąć musieli nagle, na dwa długie lata, w ciasnych ramach covidowego lęku i ograniczeń. A potem, przykryć, niepokojem, nerwowością i mobilizacją społecznej uwagi na rosyjskiej agresji.

Wielu z nas utratę tego relatywnego spokoju i rosnącego dobrobytu sprzed roku 2020 zaakceptowało. Część jednak przeżywa do dziś związane z tym poczucie niesprawiedliwej, nieuzasadnionej straty i zbyt wysokiej osobistej ceny, jaką przyszło i przychodzi płacić, za działania państwa w czasie dramatycznych próby. Niektórzy z nas szukają także jakichś głębszych przyczyn i ukrytych sprawców tej sytuacji. A Grzegorz Braun ma tu cały szereg bardzo konkretnych odpowiedzi.

Odnosząc się w tym szczególnym wymiarze do skutków agresji Rosji z roku 2022, możemy też zaryzykować hipotezę, że wielkie poruszenie polskiej solidarności wobec milionów uchodźców z Ukrainy stłumiło na kilkanaście miesięcy rozmaite postkresowe i te związane ze Zbrodnią Wołyńską antyukrańskie resentymenty. Poczucie krzywd i niechęci, które wraz ze zmęczeniem wojną w Ukrainie odżywa, niosąc polityków takich jak Braun.

W tym zatem psychologicznym sensie powiedzieć możemy, że Grzegorz Braun proponuje – atrakcyjną dla niektórych z nas – opowieść o alternatywnym świecie, w którym Covid i agresja Rosji w Ukrainie właściwie się nie wydarzyły, albo mówiąc precyzyjniej, wydarzyć się nie musiały. A na pewno o świecie, w którym ciężko zarabiający na codzienny chleb Polacy, nie musieli zapłacić za nie tak wysokiej ceny.  

O tym, że takie pragnienie normalności i zmęczenie czasami mobilizacji jest doświadczeniem nie tylko polskim, wymownie świadczy choćby polityczny wybór Anglików, w pierwszych powojennych wyborach, z lipca roku 1945. Warto przypomnieć, że władzę powierzyli oni wówczas nie wojennemu bohaterowi, który ocalił ich kraj - Winstonowi Churchillowi, ale obiecującemu Anglikom spokojny rozwój i dobrobyt Clementowi Attlee.

Polskie "żółte kamizelki"?

Inny wielki polski niepokój, który niesie dziś Grzegorza Brauna i którym polityk ów świetnie się zaopiekował, wiąże się z depopulacją polskiej wsi.

Warto wszak odnotować, że z blisko 1,25 miliona głosów, jakie zdobył lider Konfederacji Korony Polskiej 18 maja 2025 roku w pierwszej turze prezydenckiej elekcji, ponad połowa oddana została w miejscowościach do 20 tys. mieszkańców, a ponad 2/3 w tych do 50 tys.

Z drugiej strony, nie tylko ostatni Narodowy Spis Powszechny pokazał, jak bardzo Polska z daleka od wielkich miast, zwłaszcza na "ścianie wschodniej", dotknięta jest kryzysem depopulacji. Demograficzną implozją oznaczającą często także załamanie się lokalnej przedsiębiorczości (która traci swych klientów) i regres lokalnych polityk publicznych. Utrzymanie na dobrym poziomie lokalnej szkoły, w której coraz bardziej brakuje uczniów, ośrodka zdrowia, gdy coraz mniej jest pacjentów, linii autobusowej, w której coraz mniej pasażerów, czy zagospodarowanie rosnącej liczby pustostanów, to dziś prawdziwa kwadratura koła dla wielu mniejszych samorządów na Podlasiu, Podkarpaciu, w Świętokrzyskim czy na Lubelszczyźnie.

Wspomnijmy jednocześnie, że podobny społeczny trend we Francji przyczynił się jesienią roku 2018 do otwartego buntu tzw. żółtych kamizelek, kiedy to – sprowokowana zapowiedzią podatku paliwowego – fala wielkich protestów Francuzów spoza wielkich miast objęła niemal całą V Republikę.

Premier Tusk, inaczej niż ówcześnie prezydent Macron, nie ma dziś zapędów, by polski budżet leczyć podatkami uderzającymi w lokalne społeczności. Dlatego być może, żyjący w nich Polacy, swój niepokój o brak perspektyw wyrażają nie w formie gwałtownych społecznych protestów, ale swego rodzaju głosem politycznego protestu, popierając skandalizującego, antysystemowego Grzegorza Brauna. Polityka, najostrzej dziś krytykującego obecność Polski w Unii Europejskiej, która przynosząc dobrobyt całej Polsce, nie uchroniła jednak od demograficznego regresu wielu wsi, gmin i miasteczek.

Okno Overtona przesunięte mocno w prawo

Zapyta ktoś jednak, czemu beneficjentem wskazanych wyżej niepokojów nie jest dziś PiS i przestaje być powoli sama Konfederacja Krzysztofa Bosaka i Sławomira Mentzena?

Odpowiedź wydaje się prosta. I dramatyczne okoliczności zewnętrzne i kampania prezydencka roku 2025 sprawiły, że centrum polskiego dyskursu politycznego (nazywane czasem "oknem Overtona") przesunęło się mocno w prawo. I gdy Donald Tusk mówi o polskim bezpieczeństwie, murze na granicy z Białorusią, asertywności wobec sąsiadów czy niemieckich reparacjach językiem niemal takim samym jak dotąd PiS, to prawicowa narracja, uznawana dotąd za skrajną, staje się właściwie synonimem centrowego, zdrowego rozsądku, a nawet propaństwowej politycznej poprawności. Wtedy też na swej prawicowej wyrazistości traci nie tylko PiS, ale także Konfederacja. A jej skądinąd rozsądni politycy, tacy jak na przykład wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak, kojarzeni są coraz bardziej z politycznym salonem i mainstreamem.

Aby więc zasłużyć we współczesnej Polsce na miano prawdziwego prawicowego antysystemowego radykała, trzeba ekscentryzmu, z domieszką skandalu, na miarę politycznej kreacji Grzegorza Brauna.

Sezon czy tendencja?

Obraz, który tu szkicujemy, ma oczywiście także szereg innych odcieni. A jednym z nich jest choćby to, że w sekularyzującym się polskim społeczeństwie, katolicyzm – który uczy społecznej solidarności - zastępowany jest coraz bardziej politycznym nacjonalizmem, głoszącym raczej egoizm niż solidarność.

Zostawiając jednak te kwestie na inne rozważania, na koniec zauważmy, że to, czy fenomen popularności Grzegorza Brauna zamknie się w ramach 1-2 rocznego sezonu, czy przybierze miarę dłuższej nieco tendencji, zależy w dużej mierze także od politycznego i publicznej na niego reakcji. Od tego, czy nie ulegniemy pokusie dyskredytowania Polek i Polaków, którzy z różnych powodów, patrzą dziś na prawicowego ekscentryka z nadzieją. Od tego, czy Polska lokalna odnajdzie dziś swą polityczną reprezentację w bardziej przewidywalnym politycznym centrum. Od tego również, czy polska lewica spotka się wreszcie z polską rzeczywistością, przesuwając polskie "okno Overtona" z powrotem, nieco bardziej, ku wczorajszemu centrum.

Sławomir Sowiński dla Wirtualnej Polski

Sławomir Sowiński jest politologiem z Instytutu Nauk o Polityce i Administracji UKSW, specjalizuje się w badaniach nad polityką i religią oraz współczesnymi procesami politycznymi. Autor książki "Boskie, cesarskie, publiczne. Debata o legitymizacji Kościoła katolickiego w Polsce w sferze publicznej w latach 1989-2010".

Najważniejsze teksty tygodnia. Śledztwa, które robią różnicę. Reportaże, które zostają w głowie. Wyraziste opinie. Najlepsze treści premium bez opłat w Twojej skrzynce.

Wybrane dla Ciebie
Atak dronów w Turcji. Jednostka należy do "floty cieni"
Atak dronów w Turcji. Jednostka należy do "floty cieni"
OZE odpowiedzią na kryzys? Hennig-Kloska: Są źródłami tańszymi
OZE odpowiedzią na kryzys? Hennig-Kloska: Są źródłami tańszymi
Akcja służb. "Wor w zakonie" zatrzymany w Warszawie
Akcja służb. "Wor w zakonie" zatrzymany w Warszawie
Trump "uspokaja" w sprawie cen paliw. "Myślałem, że wzrosną bardziej"
Trump "uspokaja" w sprawie cen paliw. "Myślałem, że wzrosną bardziej"
Poranek Wirtualnej Polski. Gościem programu Anna Maria Żukowska
Poranek Wirtualnej Polski. Gościem programu Anna Maria Żukowska
Prom do Gdyni wstrzymany. Około 200 pasażerów utknęło w Karlskronie
Prom do Gdyni wstrzymany. Około 200 pasażerów utknęło w Karlskronie
"Nasz kraj nigdy się nie poddaje". Oklaski dla Morawieckiego w USA
"Nasz kraj nigdy się nie poddaje". Oklaski dla Morawieckiego w USA
Michał Rachoń zatrzymany? Jest stanowisko policji
Michał Rachoń zatrzymany? Jest stanowisko policji
Trump blisko przełomu? Doradca mówi o końcu konfliktów
Trump blisko przełomu? Doradca mówi o końcu konfliktów
Liderzy Iranu błagają o pokój? Trump: "boją się o tym powiedzieć"
Liderzy Iranu błagają o pokój? Trump: "boją się o tym powiedzieć"
Seria izraelskich ataków. Niespokojna noc na Bliskim Wschodzie
Seria izraelskich ataków. Niespokojna noc na Bliskim Wschodzie
Działo się w nocy. USA usuwają dwa nazwiska z listy celów w Iranie
Działo się w nocy. USA usuwają dwa nazwiska z listy celów w Iranie