Zawisza powiedział, że należałoby wrócić do kwestii zerwania przez rząd Leszka Millera kontraktu na dostawy gazu z Norwegii, który miał zapewnić Polsce dywersyfikację dostaw.
Przewodniczący komisji gospodarki przypomniał, że w ubiegłej kadencji Prawo i Sprawiedliwość "bardzo uważnie studiowało raport NIK dotyczący gazu".
Doszło wtedy do ewenementu. Połączone sejmowe komisje Gospodarki, Skarbu Państwa odrzuciły raport NIK, choć sejmowe komisje nie mają do tego prawa - powiedział Zawisza.
W zdominowanym przez SLD Sejmie IV kadencji posłowie odrzucili raport NIK z 2004 r., w którym Izba napisała, że renegocjacja kontraktu gazowego z Rosją z 2003 roku niesie potencjalne zagrożenie bezpieczeństwa energetycznego państwa.
Najpoważniejsze zarzuty NIK w raporcie, przedstawionym latem 2004 r., to brak wiarygodnych prognoz dotyczących zapotrzebowania Polski na gaz ziemny, brak działań w sprawie dywersyfikacji zaopatrzenia, pogłębianie się uzależnienia od jednego dostawcy.
Izba wskazała osoby odpowiedzialne, jej zdaniem, za tę sytuację: byłego premiera Leszka Millera, b. wicepremiera Marka Pola i b. ministra gospodarki Jacka Piechotę.
Raport powstał po kontroli, którą Izba przeprowadziła od sierpnia 2002 roku do stycznia 2004 roku w resortach: gospodarki, Skarbu Państwa, infrastruktury oraz w kancelarii premiera, Urzędzie Regulacji Energetyki (URE), w spółkach Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG)
i EuRoPol GAZ.
NIK uznała, że zawarcie kontraktu z Norwegami na dostawę gazu było uzasadnione. NIK stwierdziła, że działania rządu Jerzego Buzka zmierzające do dywersyfikacji źródeł importu gazu były celowe i zgodne z założeniami Polityki Energetycznej Polski do 2020 r.
Zdaniem Zawiszy, do sprawy braku dywersyfikacji dostaw gazu "trzeba będzie wrócić".
Na przykład przed komisją Prawdy i Sprawiedliwości(PiS postuluje powstanie takiej komisji w Sejmie - PAP) taka rzecz powinna być wyjaśniona. To zaś mogłoby skończyć się wnioskami do Trybunału Stanu - powiedział Artur Zawisza.