Sędzia z Olsztyna ma przeczytać 320 tys. stron akt. Jeśli da radę, ustanowi światowy rekord
Pojawiły się wątpliwości, czy ogarnięcie tak dużej sprawy mieści się możliwościach ludzkiego umysłu, ale sąd w Olsztynie poinformował, iż rozpozna sprawę. Chodzi o grupę osób oskarżonych m.in. o urządzanie nielegalnych gier hazardowych. Akta liczą 320 tys. stron i sędzia właśnie zaczął je czytać. Kiedy skończy? Nikt nie ma odwagi odpowiedzieć.
Rzymski uczony i mnich Kasjodor po upadku Cesarstwa uratował dorobek antyku, organizując przepisywanie i porządkowanie tysięcy stron dzieł filozoficznych, prawniczych i historycznych. Zajęło mu to lata. Amerykański sędzia John Sirica zasłynął przebrnięciem przez góry dokumentów, stenogramów i nagrań, analizował wersje świadków, aż doprowadził do przełomu w aferze Watergate.
Teraz do historii może przejść sędzia z Olsztyna Olgierd Dąbrowski-Żegalski, który został wylosowany do osądzenia nowej afery hazardowej. Jak poinformował Sąd Okręgowy w Olsztynie, początek postępowania wiąże się z zapoznaniem z treścią akt liczących 320 tys. stron w 1600 tomach.
Czy jeden sędzia jest w stanie poprowadzić tak obszerną sprawę? - To jest możliwe, tylko trudne - odparł w rozmowie z WP sędzia Adam Barczak, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Olsztynie. - Sędzie został wylosowany. Widział te akta, wiem, że aby pokazać ogrom materiału nagrał krótkie wideo, które zamierzamy opublikować na Facebooku - dodał sędzia Barczak.
W naszym zawodzie bywa tak, że jesteśmy konfrontowani z materiałem, który stanowi wynik pracy bardzo wielu osób, które prowadziły te czynności przez bardzo długi czas. Następnie oczekuje się, że magicznym zrządzeniem losu w przyszłym miesiącu ruszy proces i jeden człowiek, który ma szczęście otrzymać taką sprawę, to ją umysłowo ogarnie, przygotuje się, przeczyta... Zrobi to wszystko razem z innymi obowiązkami - podsumował rzecznik sądu.
- W związku z tym sprawa, która trafiając do sądu ma - podkreślmy to - 1600 tomów akt, dotyczy 22 oskarżonych, którym prokuratura postawiła 60 tysięcy zarzutów - przede wszystkim stawia fundamentalne pytanie o zdolność polskiego wymiaru sprawiedliwości do spełnienia standardu rzetelnego procesu. Każdy ma prawo do rozpatrzenia jego sprawy w rozsądnym terminie. Polska przegrywała niejednokrotnie w Strasburgu z powodu przewlekłości postępowań sądowych - mówi WP Jolanta Turczynowicz Kieryłło.
Jednym ze sposobów jakie przewiduje polskie prawo na rozwiązanie tego problemu jest możliwość rozszerzenia składu sądu. - Skład trzyosobowy pozwala na podział pracy, merytoryczną dyskusję, zmniejszającą ryzyko błędu, oraz przyspiesza rozpoznanie poprzez współpracę zamiast sekwencyjnego oczekiwania - dodaje adwokat.
Potężna afera hazardowa. Jeden sędzia, 15 kancelarii i stosy akt
Akt oskarżenia sporządzony o przez Prokuraturę Regionalną w Gdańsku obejmuje, jak wspomnieliśmy, 22 osoby. Śledczy zarzucają im udział w zorganizowanej grupie przestępczej, pranie brudnych pieniędzy oraz przestępstwa skarbowe związane z urządzaniem i prowadzeniem - bez wymaganej koncesji - sieci nielegalnych automatów do gier hazardowych.
Według ustaleń prokuratury przestępstwa miały być popełniane w latach 2015-2017 w wielu miejscowościach na terenie całej Polski, w tym w województwie warmińsko-mazurskim, a także w państwach Unii Europejskiej. Zorganizowana grupa, jak wynika z aktu oskarżenia, miała osiągnąć z tej działalności korzyści majątkowe sięgające około 450 mln zł. W sumie oskarżonym przypisano ponad 60 tysięcy przestępstw. Oskarżonych reprezentuje około 15 kancelarii prawnych.
Doświadczona adwokat Jolanta Turczynowicz-Kieryłło z Warszawy powiedziała WP, że postępowanie o takiej skali może przekraczać realne możliwości percepcyjne jednego człowieka. W jej ocenie prowadzenie sprawy wymagającej analizy tysięcy stron akt powinno opierać się na pracy zespołowej - z udziałem kilku sędziów, wyspecjalizowanych referatów oraz wsparcia w postaci narzędzi analitycznych. Podkreśla jednocześnie, że przerzucenie pełnej odpowiedzialności za opanowanie tak ogromnego materiału na jednego sędziego rodzi poważne ryzyka organizacyjne, w tym pytanie o ciągłość postępowania w sytuacji choroby lub dłuższej niedyspozycji sędziego.
Jak długo potrwa czytanie. To może być światowy rekord
Wyznaczenie terminu pierwszej rozprawy jest uzależnione od czasu zapoznania się materiałem dowodowym przez sędziego. Sąd w Olszynie przekazał iż jest "zbyt wcześnie, aby w tej chwili określić, kiedy czynność zapoznania się z aktami zostanie ukończona". Z szacunków WP wynika, iż gdyby sędzia kartkował akta, poświęcając każdej stronie 30 sekund to zadanie potrwa: 2667 godzin, w przeliczeniu 333 dniówki, czyli 1,5 roku pracy. Przy trybie tylko pobieżnego przeglądania głównych tomów akt z robieniem ogólnych notatek, sędzia musiałby pracować około 4-6 miesięcy.
Praca zahacza rekordy czytelnicze z Księgi Guinnessa i jest zbliżona do wyniku maratonu czytelniczego z października 2025 roku. Pięcioro Nigeryjczyków ustanowiło wówczas najnowszy rekord, czytając non stop przez 431 godzin. Jednak oni na zmianę czytali tylko... 79 książek.
Sprawa z Olsztyna przywołuje skojarzenia z finałem procesu afery Amber Gold. W 2019 roku sędzia Lidia Jedynak rozpoczęła odczytywanie uzasadnienia wyroku, które liczyło blisko 9 tys. stron. Formalność zamieniła się w procesowy maraton trwający 5 miesięcy. Media pokazywały absurdalne ujęcia sędzi, która odczytuje tekst w pustej sali. W wyniku tej sprawy doszło do zmian w Kodeksie Postępowania Karnego, które już umożliwiają sądowi jedynie zwięźle przedstawić rozstrzygnięcie.
Wirtualna Polska zwróciła się do Ministerstwa Sprawiedliwości z pytaniem, czy w sprawach o takiej skali jak w Olsztynie rozważane jest wsparcie organizacyjne sędziów. Do momentu publikacji nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
Tomasz Molga, dziennikarz Wirtualnej Polski