Rozpędzona ciężarówka wjechała w ludzi na jarmarku w Nantes

Dziesięć osób zostało rannych, w tym dwie ciężko, gdy w tłum na jarmarku bożonarodzeniowym w Nantes w zachodniej Francji w poniedziałek wjechała furgonetka - poinformowały źródła policyjne. Według prokuratury w Nantes nie można mówić o akcie terrorystycznym.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Rozpędzona ciężarówka wjechała w ludzi na jarmarku w Nantes
(PAP/EPA, Fot: Marc Roger)
WP

Chodzi o "izolowane działanie", a nie o "akt terrorystyczny" - oświadczyła prokurator Brigitte Lamy. Dodała, że kierowca to 37-letni mężczyzna urodzony w mieście Saintes w zachodniej Francji.

Wcześniej źródło w policji poinformowało, że kierowca furgonetki po incydencie zadał sobie dziewięć ciosów nożem i jest ciężko ranny. "Obecnie żadne zeznania świadków nie wskazują, by miał on motywy religijne" - powiedziało agencji AFP to źródło.

Kierowca wjechał w stoisko, przy którym serwowane było grzane wino i przed którym było wielu ludzi - powiedział jeden ze świadków.

WP

To kolejny taki incydent we Francji. W niedzielę w Dijon we wschodniej części kraju mężczyzna z zaburzeniami psychicznymi, który od 2001 roku wielokrotnie był hospitalizowany, wjeżdżał samochodem w pieszych z okrzykiem "Allah Akbar" (Bóg jest wielki). Ranił 13 osób.

Premier Francji Manuel Valls oświadczył w poniedziałek wieczorem, że "wszyscy są zaniepokojeni tą serią tragedii". Wezwał obywateli, by zachowali spokój oraz czujność. Do Nantes udał się szef MSW Francji Bernard Cazeneuve.

W minioną sobotę inny mężczyzna, 20-latek pochodzący z Burundi, również krzycząc "Allah Akbar" zaatakował nożem policjantów na komisariacie w Joue-les-Tours w środkowo-zachodniej Francji. Zanim został zastrzelony, ranił trzech funkcjonariuszy. Policja sądzi, że atak ten był motywowany radykalnym islamem, a takie przekonania napastnik przejął kilka lat temu od brata.

Polub WP Wiadomości
WP
WP