Od kilku dni w Warszawie i innych miastach Polski listonosze nie dostarczają przesyłek, domagając się podwyżek i zmiany organizacji pracy. Teraz listonosze zarabiają około tysiąca złotych netto. Dyrektor generalny Poczty Polskiej Zbigniew Niezgoda zaproponował związkowcom podwyżkę płacy minimalnej do 1100 złotych. Związkowcy domagają się co najmniej 1500 złotych. Dyrektor Niezgoda mówi, że takie podwyżki są niemożliwe, bo spowodują dodatkowe nieplanowane koszty, a Poczty na to nie stać. Zaproponował omówienie wzrostu wszystkich wynagrodzeń dopiero w przyszłym roku.
Związkowcy uważają, że propozycje kierownictwa są niewystarczające. Przedstawiciele "Solidarności" zaapelowali do innych związków o poparcie protestu i stworzenia wspólnej reprezentacji, która rozmawiałaby z dyrekcją poczty.
Związkowcy z "Solidarności" zamierzają wystosować list otwarty do premiera, w którym chcą prosić, by to rząd zajął się sprawą wynagrodzeń pocztowców.