Rozczarowania 2009
None
Największe rozczarowania 2009 - zdjęcia
Na co mieliśmy nadzieję na początku roku, a się nie spełniło? Kto nie spełnił naszych oczekiwań? Prezentujemy subiektywną listę największych rozczarowań 2009!
Rozczarował Tusk i jego ekipa. Wpadką PO była niewątpliwie afera hazardowa. Bomba wybuchła pod koniec września. W aferze przewijają się jednoręcy bandyci, spore pieniądze, kontrowersyjny lobbing i nazwiska szefa klubu PO oraz kilku ministrów. Zdaniem niektórych komentatorów to największa afera od czasu, kiedy Rywin przyszedł do Michnika. Czy politycy PO poczuli się zbyt pewnie w "swoim państwie"? Czy zostali ofiarami „syndromu poczucia władzy bez ograniczeń" przy tak dużym poparciu społecznym? Odpowiedzi na te pytania być może przyniesie komisja śledcza.
O tej i wielu innych POrażkach minionego roku można przeczytać w artykule Joanny Stanisławskiej "10 największych wpadek Tuska i jego ekipy"
Wciąż ta sama twarz
Ile to już razy PiS zapowiadał swoje "nowe oblicze" i medialną ofensywę? Wyraźnie widać, że partia ma pewien problem. Zanim cokolwiek zrobi, wcześniej wiadomo o tym w mediach. Jeszcze nie widzimy efektów nowej taktyki, a już jakiś informator z partii podaje jej szczegóły. Co by jednak PiS nie robił, nowe oblicze wciąż jest stare. Jarosław Kaczyński jakoś nie może przekonać wyborców, że tylko on przygotowany jest do przejęcia władzy.
Porażka polskich piłkarzy
Eliminacje mistrzostw świata zakończyliśmy na przedostatnim miejscu, wyprzedzając jedynie złożoną ze studentów, urzędników i budowlańców reprezentację 30-tysięcznego San Marino. Rozgrywki w tej, jak się wydawało, łatwej grupie, zaczynaliśmy z dużymi nadziejami i Starszym Panem mówiącym coś o jasnej stronie Księżyca. Jak kończymy? Źle – relacjonuje Karol Borawski z serwisu sport.wp.pl.
Mesjasz, który miał uratować Amerykę
Wybór Baracka Obamy na 44. prezydenta USA był przełomowym momentem w historii USA. Przełomem był już sam fakt, iż Obama, pierwszy Afroamerykanin w historii USA, wygrał prawybory i otrzymał nominację Partii Demokratycznej do walki o Biały Dom. Amerykanie upatrywali w nim niemal mesjasza, przybywającego by wyciągnąć amerykańskie społeczeństwo z opresji. Euforia, jaka ich ogarnęła po wyborze Obamy - człowieka o wielkiej sile inspirowania innych - była ogromna. Prezydent otrzymał pokojową Nagrodę Nobla „na zachętę”, miał zamknąć etap agresywnej polityki zagranicznej, która zantagonizowała świat. Tymczasem prowadzi dwie wojny, walkę z terroryzmem, a w przemówieniu podczas odbierania nagrody podkreślał, że „wojna jest czasem konieczna”, „pokój wymaga ofiar”.
Marcinkiewicz i Isabel - love story na łamach brukowców
"On, były premier i gwiazda mediów, ona – młoda blond piękność z City, czyli finansowego centrum Londynu. Właśnie w stolicy Wielkiej Brytanii, dokąd po dymisji z funkcji premiera Kazimierz Marcinkiewicz pojechał pracować, poznali się i zakochali w sobie" – relacjonował w styczniu „Fakt”. Romans najpopularniejszego polskiego polityka, dotychczas tak ceniącego sobie wartości rodzinne i jego głośny rozwód wstrząsnął Polakami. Zamiast być znów gwiazdą w polityce, były premier zabłysnął jako bohater plotkarskich gazet. Było epatowanie nas poetyckim nikiforyzmem Isabel i metką na jej nowiutkich kozaczkach, a konserwatywny polityk bawił się nawet w gejowskim klubie. We wrześniu ta „parodia romantyczna” znalazła finał na ślubnym kobiercu. Marcinkiewicz po kryjomu poślubił Izę w polskim konsulacie w Hiszpanii.
Poseł Gowin i zarodki
Rząd Donalda Tuska był wielką nadzieją na odmianę sytuacji kobiet, niestety na oczekiwaniach się skończyło. Wciąż brak jest wyraźnego stanowiska w kwestii in vitro. Konkurencyjne projekty ustaw regulujących te zagadnienia przygotowali Małgorzata Kidawa-Błońska i Jarosław Gowin. Ten ostatni wywołał oburzenie, ogłaszając, że zapłodnienie metodą in vitro powinno być dostępne tylko dla małżeństw. Poseł wyznał, że "nieomal słyszy krzyk rozpaczy dziesiątków tysięcy zamrożonych embrionów i czuje ich rozpacz". Zasłynął też stwierdzeniem, że "większość patologii, w tym pedofilia, zdarza się w związkach nieformalnych". Na szczęście wycofał się ze swojego projektu zakazu korzystania z metody in vitro przez kobiety po czterdziestce.
Na bakier z matematyką
Rozczarowali nas maturzyści. Jak pokazały wyniki tegorocznej próbnej matury, co czwarty uczeń nie umie rozwiązywać zadań z matematyki na poziomie podstawowym. 24% oblało egzamin, nie przekroczywszy progu wymaganego minimum punktów, czyli 30%.
Piotr Cywiński, zawodowy korepetytor, mówił w rozmowie z Wirtualną Polską, że wyniki prawdziwej matury mogą być jeszcze gorsze. Przewiduje, że może ją oblać nawet co drugi uczeń. O tym, czy tak będzie, dowiemy się w maju.
Wyszliśmy z Iraku, zostajemy w Afganistanie
Kiedy pod koniec października 2008 r. ostatnia grupa polskich żołnierzy wróciła z Iraku, społeczeństwo odetchnęło z ulgą. Tymczasem okazało się, że zakończenie jednej misji, łączy się ze zwiększeniem zaangażowania w innej - wielkość polskiego kontyngentu w Afganistanie wzrosła. W ramach obecnej szóstej zmiany polskiego kontyngentu w misji ISAF służy ok. 2 tys. polskich żołnierzy; kolejnych 200 przebywa w kraju w ramach strategicznego odwodu. Niewykluczone, że od początku siódmej zmiany - w połowie kwietnia przyszłego roku - Polska będzie miała w Afganistanie 2600 żołnierzy w rejonie operacji i dodatkowych 400 w kraju. Dla żołnierzy stacjonujących w Afganistanie tegoroczna Wigilia była najsmutniejsza od początku ich misji w 2007 roku. Tuż przed Świętami, podczas strzelaniny z talibami zginął 22-letni starszy szeregowy Michał Kołek. Jego śmierć pokazała, jak trudna jest sytuacja Polaków w Ghazni. Żołnierze wciąż narzekają, że jest ich zbyt mało oraz że brakuje im śmigłowców. Czy Polska zaangażowała się w
Afganistanie ponad swoje możliwości? Kiedy poznamy datę wyjścia z Afganistanu?
Zabrakło polityków
Tegoroczny Kongres Kultury Polskiej świetnie pokazał, że polityków, póki co, kultura mało interesuje. Świadczyła o tym przede wszystkim bardzo słaba obecność polityków na kongresie, jak i znikome zainteresowanie ze strony premiera i prezydenta. Zawiodła też sama forma kongresu. - Dobrze przygotowane sesje, ale tematy paneli przypadkowe, letnia atmosfera dyskusji, brak możliwości uchwalenia konkretnych rozwiązań – wyliczali sami uczestnicy spotkania.
Nici z tarczy
O tarczę toczyły się ostre polityczne spory. Ciężko wypracowane ponadpartyjne porozumienie szczęśliwie zakończyło się podpisaniem umowy z administracją George'a W. Busha. Były nadzieje na całkowite bezpieczeństwo przed zagrożeniem z zewnątrz, zacieśnienie więzów z USA oraz upragniony ruch bezwizowy między naszymi krajami. W imię wiecznej przyjaźni z USA, nie straszne nam były nawet groźby Rosji. Tymczasem we wrześniu administracja prezydenta Baracka Obamy wycofała się z zaplanowanego projektu budowy w Europie systemu obrony przeciwrakietowej: stacjonarnego radaru w Czechach i bazy wyrzutni pocisków antyrakietowych w Polsce. Swoją decyzję nowa administracja waszyngtońska przedstawiła jako zmianę strategii obronnej. Jak podkreślono, ta zmiana to jedynie „przesuniecie akcentu” z systemów obrony przed rakietami dalekiego zasięgu, przed jakimi miała bronić tarcza stacjonarna, na obronę przed rakietami krótkiego i średniego zasięgu.
Marzenie o polskim szefie NATO
Polska dyplomacja zaciekle walczyła o naszego kandydata na szefa NATO, choć faworytem był premier Danii Anders Fogh Rasmussen. Ten drugi mógł liczyć m.in. na poparcie ze strony Niemiec, Francji oraz Wielkiej Brytanii, a więc krajów, które mają ogromny wpływ na kształt Sojuszu. O takim wsparciu mógł zapomnieć szef polskiego MSZ. Podobno zaszkodziły mu ostre wypowiedzi na temat Rosji, z którą NATO chce aktywnie współpracować. Na fotel szefa Sojuszu chrapkę miał także Aleksander Kwaśniewski, który wcześniej miał być Sekretarzem Generalnym ONZ i prezesem MKOl.
Zbrodnia na klimacie?
"Wyrok dla miliardów ludzi", "zbrodnia na klimacie", "katastrofa dla najbiedniejszych" – ocenili wyniki tegorocznej konferencji klimatycznej w Kopenhadze pozarządowe organizacje obrońców środowiska. Szef delegacji Sudanu Lumumba Stanislas Di-Aping przyrównał ustalony limit wzrostu temperatury do Holokaustu, ponieważ dla wielu osób oznacza on pewną śmierć. - Mamy poczucie straconej szansy" - skomentował belgijski minister środowiska Paul Magnette, cytowany przez dziennik "Le Soir".
Krytycy podkreślali, że porozumienie osiągnięte w Kopenhadze, a mające na celu utrzymania globalnego wzrostu temperatur w granicach dwóch stopni Celsjusza, nie precyzuje, w jaki sposób można to osiągnąć. Ich zdaniem redukcje emisji, do których zobowiązali się uczestnicy konferencji klimatycznej, nie wystarczą, by zrealizować ten cel.
Oburzony wynikiem konferencji był również Greenpeace. W oficjalnym oświadczeniu czytamy: „Negocjacje pod egidą ONZ zakończyły się porażką, bo nie zaowocowały porozumieniem, które choć na jotę zbliża się do tego, co niezbędne, by powstrzymać zmiany klimatyczne. Nie ma żadnego jasnego kalendarza ani mandatu dla traktatu, który ma być podpisany w przyszłym roku”
Nadzieja lewicy woli Platformę
Włodzimierz Cimoszewicz jako nadzieja lewicy, miał poprowadzić ją do Brukseli i być czarnym koniem wyborów prezydenckich. Tymczasem w ostatniej chwili wycofał swoje poparcie dla wspólnej listy lewicy, co zdaniem Józefa Oleksego, zdecydowało o jej niepowodzeniu. Podobno miał duże szanse by zostać sekretarzem generalnym Rady Europy, ale też na nadziejach się skończyło. Cimoszewicz poszedł w ślady Radosława Sikorskiego, który też nie został szefem NATO W międzyczasie okazało się, że były premier bardzo zbliżył się do PO. - Może dłuższy pobyt Cimoszewicza w Białowieży spowodował zmianę jego poglądów na liberalne – komentował dla WP poseł SLD Leszek Aleksandrzak. Wreszcie były premier nie został zaproszony na konwencję Sojuszu, a przewodniczący partii Grzegorz Napieralski nie widzi możliwości dalszej z nim współpracy. Czarę goryczy przelał wywiad, w którym Cimoszewicz ocenił, że sytuacja na lewicy "wygląda fatalnie", a decyzje liderów SLD to jedno wielkie pasmo błędów politycznych. Obecnie dawna nadzieja lewicy
bardziej jest politykiem Platformy Obywatelskiej niż SLD.
MON wstrzymuje rekrutację
Zawód żołnierz od zawsze atrakcyjny” – takim hasłem zamieszczanym na plakatach Wojsko Polskie próbowało przekonać młodych ludzi, że nie ma lepszego miejsca na robienie kariery niż armia. MON wstrzymał jednak nabór do wojska. W rozmowie z Wirtualną Polską st. chor. Zbigniew Płaszkiewicz nie krył zdziwienia: – Spoty reklamowe leciały cały ubiegły rok i praktycznie jeszcze na początku tego. O decyzji [wstrzymania rekrutacji] dowiedzieliśmy się 9 kwietnia. Do końca, czyli 31 marca lecieliśmy z naborem pełną parą. Przez cały czas braliśmy udział w Targach Edukacyjnych i Targach Pracy.
Pisaliśmy o sprawie 21-letniego Dominika, który, zachęcony reklamą, złożył papiery do Szkoły Podoficerskiej Wojsk Lądowych w Toruniu. Wydał 50 zł na wymagane zaświadczenie o niekaralności, przeszedł badania lekarskie, opłacił przejazd. Jednak 16 kwietnia otrzymał informacje, że w tym roku naboru do szkoły nie będzie.