ycipk-457ni6
ycipk-457ni6
Polska The TimesDziennik Łódzki

Puste portfele i paski bez zegarków na miejscu katastrofy

Zdjęcia, dokumenty, klisze filmowe, pomięte banknoty, a nawet fragment rękawa koszuli ze spinką znaleźli uczestnicy wycieczki z woj. łódzkiego, którzy wybrali się do Katynia i Smoleńska, by oddać hołd ofiarom katastrofy prezydenckiego tupolewa.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
ycipk-457ni6

- To był szok. Największe wrażenie zrobiło paszportowe zdjęcie jednej stewardesy - opowiada jeden z uczestników wycieczki.

Na wycieczkę do Katynia pojechało 50 osób, m.in. studenci, uczniowie kilku podstawówek i szkół średnich z Łowicza, Łodzi i pobliskiego Głowna. 2 maja wybrali się też zobaczyć miejsce katastrofy lotniczej. To, co zobaczyli, przeraziło ich.

- Teren katastrofy nie był zabezpieczony, każdy mógł tam wejść. Na ziemi leżało wiele przedmiotów należących do pasażerów prezydenckiego samolotu - opowiadają uczestnicy wyprawy. - Znajdowaliśmy puste portfele i paski, ale już bez zegarków. Widzieliśmy też ludzi, którzy z wyładowanymi torbami opuszczali rejon katastrofy. Staliśmy jak porażeni. Zrobiliśmy zdjęcia i w ciszy opuściliśmy miejsce katastrofy - mówią.

ycipk-457ni6

Po krótkiej naradzie wycieczkowicze zabrali część zabłoconych przedmiotów. Jak mówią, przywieźli je do Polski, aby oddać rodzinom ofiar. Wśród tych rzeczy jest m.in. fragment koszuli z charakterystyczną spinką oraz zdjęcie do paszportu 29-letniej stewardesy Barbary Maciejczyk.

Uczestnicy wycieczki zaalarmowali m.in. Ambasadę Polski w Moskwie. - O tym, co zastaliśmy pod Smoleńskiem, poinformowaliśmy Kancelarię Prezydenta RP, biuro rzecznika rządu i Ministerstwo Sprawiedliwości - mówi Iwona Waśkiewicz, komendant hufca ZHP w Głownie, uczestniczka wycieczki.

Co w tej sprawie zrobiły nasze służby dyplomatyczne? - Zwróciliśmy się do władz obwodu smoleńskiego, aby lepiej zabezpieczyły miejsce katastrofy - mówi Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych. - Pamiętajmy, że rejon katastrofy prezydenckiego tupolewa to kilkanaście hektarów i jego całkowite zabezpieczenie poprzez ogrodzenie jest niemożliwe. Przedmioty, należące do ofiar tragedii, pojawiły się zapewne dlatego, że ostatnio nad Smoleńskiem przeszły ulewy i woda wypłukała je z ziemi. Poprosiliśmy miejscowe władze, aby znalezione rzeczy, należące do ofiar, przekazały do naszych placówek dyplomatycznych.

Osobiste rzeczy odnalezione na miejscu katastrofy trzeba w umiejętny sposób przekazać rodzinom ofiar. Nie ma co do tego wątpliwości Anna Miżowska, łódzka psycholog. - Przedmioty te mogą wywołać w rodzinach ofiar takie same emocje, jakich doświadczyły, gdy dowiedziały się o wypadku - mówi. Zmarłych już pochowano, a teraz niespodziewanie dramatyczne wspomnienia do nich wrócą. To może wywołać wstrząs.

ycipk-457ni6

Miżowska dodaje, że osobami, które znalazły przedmioty, powinien zaopiekować się psycholog. - Takie wydarzenie może odbić się na psychice. Może wywołać niepokoje i lęki egzystencjonalne - przekonuje.

Minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski, który dowiedział się o znalezisku harcerzy, poprosił prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta i naczelnego prokuratora wojskowego płk. Krzysztofa Parulskiego, by podczas ich środowej wizyty w Moskwie poruszyli tę kwestię w rozmowie z Rosjanami. Poprosił, żeby zwrócili się o ponowne przeszukanie i zabezpieczenie miejsca katastrofy pod Smoleńskiem. Dodał, że trzeba podjąć natychmiastowe działania, bo "tego wymaga po prostu szacunek wobec naszych zmarłych".

- Sam byłem na miejscu zdarzenia, wiem, jaki to jest teren, to teren podmokły. (...) Wiemy także, że troszeczkę wcześniej udało się trochę ten teren osuszyć i pewno okazało się, że w tych miejscach, gdzie stała woda, pewne rzeczy pozostały - powiedział Kwiatkowski.

Jak podała TVN24, polski rząd chce wysłać na miejsce smoleńskiej katastrofy ekipę archeologów. Ambasada RP czeka na zgodę MSZ Rosji.

ycipk-457ni6

Bronisław Komorowski, pełniący obowiązki głowy państwa, uważa, że do informacji o szczątkach samolotu i rzeczach osobistych, znajdujących się wciąż na miejscu katastrofy, należy podchodzić "z umiarem". - To nie jest wielki problem, trzeba z szacunkiem sprawę zakończyć - powiedział. - Nie dostrzegłem przejawu braku szacunku ze strony rosyjskiej, jeśli chodzi o dochowanie staranności.

Przeczytaj więcej w wydaniu internetowym "Polski Dziennika Łódzkiego"

Polub WP Wiadomości
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Ważne
0
Smutne
0
Ciekawe
0
Irytujące
Trwa ładowanie
.
.
.

ycipk-457ni6

ycipk-457ni6
ycipk-457ni6