placeholder_1uilkf
IARZamieszczone na stronach internetowych portalu WP.PL materiały sygnowane skrótem "PAP" stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazami danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie, chronionych przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez WP.PL na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Protesty w Kijowie. Milicja zaatakowała demonstrantów, wśród pobitych są Polacy

- Bito nas bardzo agresywnie(...) Duża część rannych nie została odwieziona do szpitala, lecz do komisariatu. Ludzie mają połamane ręce, rozbite głowy - opowiada jeden z pobitych w Kijowie przez milicję Polaków, dziennikarz Tomasz Piechal. Nad ranem milicja agresywnie rozproszyła zebranych na Plac Niepodległości w Kijowie. Na tzw. Euromajdanie zebrani sprzeciwiali się niepodpisaniu przez władze Ukrainy umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Pobity Polak
Pobity Polak (AP, Fot: Sergei Chuzavkov)
placeholder_1uilkf

W wyniku akcji milicji co najmniej kilkadziesiąt osób zostało rannych. Służby użyły pałek i gazu łzawiącego, poinformował jeden z organizatorów protestu Sergiej Milniczenko. Wśród pobitych przez milicję jest co najmniej dwóch obywateli Polski.

Według Milniczenki, milicja przystąpiła do akcji i zaatakowała demonstrantów o godz. 4.30 (3.30 czasu polskiego). - Na Majdanie (placu Niepodległości w Kijowie) pobito studentów. Było ich tam około pięciuset. Nie było muzyki. Dzieciaki spały. Przyjechała milicja, zaczęła ich bić. Nogami, do krwi, kopali w plecy. Rozwozimy ich teraz po szpitalach - relacjonuje piosenkarka Rusłana, która od kilku dni zagrzewała ze sceny uczestników tej demonstracji.

Przebieg demonstracji

placeholder_1uilkf

Jeszcze minionego wieczoru, po pierwszych potyczkach z milicją sytuacja w centrum Kijowa uspokoiła się. Milicyjne oddziały specjalne Berkut, które starały się zapobiec zajęciu przez ludzi jezdni przecinającej Majdan Niepodległości, wycofały się. Ulicę zalali demonstranci.

Według różnych źródeł zebranych było ponad 10 tysięcy. Gazeta internetowa "Ukrainska Prawda" informowała aż o 30 tysiącach osób.

Z protestującymi był Witalij Kliczko, zawodowy bokser oraz lider opozycyjnej partii "Udar". - Dzisiaj ukradziono nam nasze marzenie. Marzenie o życiu w normalnym kraju. Nie podpisanie umowy z UE jest zdradą (...) Chcemy walczyć o przyszłość naszego kraju i być częścią europejskiej rodziny - powiedział zebranym.

- Wiktor Janukowycz 3 lata temu ogłosił dążenie do zbliżenia z Unią Europejską. Przez ten czas wzrósł poziom korupcji, sądy nie funkcjonują, gospodarka tonie, Ukraińcy nie mają żadnych perspektyw. I w taki momencie Janukowycz cofa swoje deklaracje. Prezydent musi ponieść za to konsekwencje - zwracał uwagę lider "Udar".

placeholder_1uilkf

Kliczko zapewnił również, że będzie walczył o zwycięstwo w najbliższych wyborach prezydenckich na Ukrainie.

O godzinie 19.00 czasu polskiego na Euromajdan powrócili z Wilna przywódcy ukraińskiej opozycji. To właśnie tam, na zakończonym szczycie Partnerstwa Wschodniego, miała być podpisana umowa o stowarzyszeniu. W ubiegłym tygodniu ekipa Janukowycza niespodziewanie ogłosiła, że wstrzymuje przygotowania do tego porozumienia.

Arsenij Jaceniuk, szef klubu parlamentarnego opozycyjnej partii Batkiwszczyna oświadczył podczas wystąpienia przed zgromadzonymi, że winę za niepodpisanie umowy ponosi prezydent kraju.

- Naszym celem jest podpisanie umowy stowarzyszeniowej, wdrożenie jej w życie i zrobienie z Ukrainy europejskiego państwa. Jedyną przeszkodą na tej drodze jest Wiktor Janukowycz! - wykrzykiwał.

placeholder_1uilkf

Jaceniuk wyjaśnił, że opozycja będzie zabiegać o usunięcie prezydenta sposobami parlamentarnymi, dążąc do przyjęcia ustawy o impeachmencie, jednak zapowiedział dalsze protesty na rzecz zbliżenia z UE.

- Pójdziemy po całej Ukrainie. Powinniśmy widzieć naszą siłę, jedność opozycji, społeczeństwa obywatelskiego i proeuropejsko nastawionych obywateli - oświadczył.

W godzinach popołudniowych po informacji, że Janukowycz nie podpisał umowy stowarzyszeniowej, w centrum Kijowa pojawiły się liczne oddziały milicji, w tym funkcjonariusze jednostek specjalnych Berkut.

Doszło wówczas do przepychanek. Konflikt wybuchł na skrzyżowaniu przy Majdanie Niepodległości, gdy milicja zablokowała dwa samochody wiozące nagłośnienie na protesty zwolenników integracji europejskiej. Ruch samochodowy w centrum Kijowa nadal jest częściowo zablokowany.

placeholder_1uilkf

Protestujący: przyłączcie się do nas!

Uczestnicy akcji na Majdanie apelowali przez sieci społecznościowe, by ludzie przyłączali się do protestów, aby bronić znajdujących się na placu studentów. Ze sceny płynęły ostrzeżenia o możliwych prowokacjach wobec uczestników demonstracji.

Ludzie ostrzegali także przed grupkami dresiarzy, których około tysiąca znajdowało się po południu w Parku Maryjskim. Demonstranci byli przekonani, że ci młodzi, wysportowani mężczyźni mieli wywoływać bójki wśród uczestników akcji na rzecz podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE.

Prounijne demonstracje w Kijowie i innych miastach Ukrainy trwają już ponad tydzień.

placeholder_1uilkf

Milicja pobiła Polaków

Jeden z pobitych to dziennikarz Tomasz Piechal z portalu Eastbook. Drugi, Jacek Zabrocki, jest dyrektorem jednego z polskich koncernów na Ukrainie.

- Kiedy zaczęła się pacyfikacja, siedziałem na Majdanie. Miałem na sobie szalik z napisem Polska. Kiedy to zobaczyli "Berkutowcy" usłyszałem okrzyk: "Internacjonał !" i dostałem pałą po głowie. Padłem na ulicę. Ludzie odstawili mnie do ambulansu - relacjonuje Zabrocki.

- Bito nas bardzo agresywnie, nie zwracając uwagi, że były tam osoby starsze i studenci, a właściwie dzieci. Bito pałkami, z całych sił. Mnie kilka razy uderzono w głowę a kiedy upadłem, byłem na leżąco kopany - opowiada Piechal.

- Duża część rannych nie została odwieziona do szpitala, lecz do komisariatu. Ludzie mają połamane ręce, rozbite głowy. Jedna osoba na moich oczach dostała zawału serca - przekazał Piechal.

Polub WP Wiadomości
placeholder_1uilkf
placeholder_1uilkf