WP
Zamieszczone na stronach internetowych portalu WP.PL materiały sygnowane skrótem "PAP" stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazami danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie, chronionych przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez WP.PL na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.
proces
21-04-2004 (12:50)

Proces pilota śmigłowca Mi-24 ws. katastrofy w Drawsku

Proces pilota, kapitana Zbigniewa B., oskarżonego o nieumyślne spowodowanie katastrofy śmigłowca Mi-24 podczas ćwiczeń na poligonie drawskim w 2003 r., rozpoczął się w środę przed Wojskowym Sądem Okręgowym w Poznaniu.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
WP

Oskarżony przyznał się do winy. "Leciałem zbyt nisko i zapewne zbyt brawurowo" - powiedział, składając wyjaśnienia przed sądem.

Katastrofa śmigłowca Mi-24 D wydarzyła się 4 kwietnia 2003 r. w centrum poligonu drawskiego, podczas manewrów "Donośna Surma 2003" - największych od pięciu lat ćwiczeń polskich wojsk lądowych.

Dwaj z ośmiu lecących śmigłowcem żołnierzy zginęli na miejscu. Trzeci, w chwili wypadku znajdujący się w samochodzie, o który zahaczył śmigłowiec, zmarł po przewiezieniu do szpitala. Sześć innych osób zostało rannych.

WP

Według prokuratury, pilot najpierw samowolnie zabrał na pokład śmigłowca kilka osób, potem - wbrew regulaminowi lotów -wykonywał ewolucje na zbyt niskiej wysokości. Maszyna śmigłami zahaczyła o stojący na poligonie samochód tarpan honker i spadła na ziemię. Samochód i śmigłowiec spłonęły.

Badająca przebieg katastrofy Komisja Badania Wypadków Lotniczych MON ustaliła, że śmigłowiec był sprawny, a pilot, lecąc na małej wysokości z dużymi przechyleniami, popełnił błąd w ocenie odległości maszyny do stojącego pojazdu wojskowego.

Pilot był członkiem specjalnej grupy pokazowej, która podczas wizyt ważnych gości na poligonach prezentowała skomplikowane manewry czterema śmigłowcami w bezpośredniej bliskości trybuny honorowej. Do zdarzenia doszło podczas jednego z treningów przed takim pokazem.

"W takich sytuacjach mobilizujemy się i czasami latamy zbyt brawurowo, ale, wiadomo, podczas wizyt ważnych gości każdy chce się pokazać" - powiedział przed sądem oskarżony.

WP

Po złożeniu wyjaśnień Zbigniew B. wnioskował o wydanie wyroku skazującego oraz orzeczenie uzgodnionej kary.

"Oskarżony zaproponował dla siebie wyrok dwóch lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na cztery lata, grzywnę 800 złotych i zakaz prowadzenia statków powietrznych na osiem lat" - poinformował sędzia prowadzący sprawę ppłk Krzysztof Mastalerz

Za spowodowanie katastrofy lotniczej, w której zginęli ludzie, grozi od sześciu miesięcy do ośmiu lat więzienia.

Polub WP Wiadomości
WP
WP