Maziarz 23 marca 2000 r. zwolnił się wcześniej z pracy, bo chciał udać się do lekarza. Wstąpił do jednego ze sklepów - tam grał na automatach zręcznościowych i wspólnie z właścicielem sklepu pił alkohol.
Po północy wywiązała się bójka, w której skazany poderżnął sklepikarzowi gardło. Bojąc się, że zostanie rozpoznany na podstawie analizy krwi i włosów znajdujących się pod paznokciami zamordowanego, oskarżony uciął mu dłonie. Tego samego dnia został zatrzymany przez policjantów. Już podczas pierwszego przesłuchania przyznał się do zabójstwa. (mk)