Pożar stadniny koni w Lulewiczkach. Złapano podpalacza

Mężczyzna zatrzymany w związku z podpaleniem stadniny koni w zachodniopomorskich Lulewiczkach przyznał się do winy. Nieoficjalną informację przekazał lokalny portal. Pracujący w nim fotoreporter pomógł policji w ujęciu podpalacza.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Do pożaru doszło w nocy z czwartku na piątek
Do pożaru doszło w nocy z czwartku na piątek (Facebook/ Ochotnicza Straż Pożarna w Rogowie)
WP

Mężczyzna podejrzewany o podpalenie stadniny koni w Lulewiczkach musi 3 razy w tygodniu stawiać się na komendzie powiatowej policji w Białogardzie. Z nieoficjalnych informacji portalu gk24.pl wynika, że przyznał się do winy. Został doprowadzony do prokuratury w niedzielę - gdy już wytrzeźwiał.

Do pożaru doszło w nocy z czwartku na piątek. Zapłonął budynek stadniny koni, w którym znajdowały się słoma i siano. Z pożarem walczyło 29 strażaków. Straty oszacowano na 80 tys. zł.

Pracujący dla lokalnego portalu fotoreporter Grzegorz Galant zauważył na miejscu podejrzanie zachowującego się człowieka, który z daleka obserwował sytuację. Mężczyznę zatrzymano. Okazało się, że jest pijany. Właściciel stadniny powiedział, że wcześniej pracował u niego, wykonując prace porządkowe.

WP

Podejrzewany o podpalenie budynku człowiek stwierdził, że początkowo próbował ugasić pożar, ale poparzył nogę i uciekł.

Zobacz także: Wykorzystujesz tylko 10% mózgu? Jeśli tak, to powinieneś być martwy

WP

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polub WP Wiadomości
WP
WP