Polskę zalewa nielegalna broń. Zatrważający raport CBŚP
Zatrważające dane CBŚP. W 2016 r. przechwycono rekordową liczbę nielegalnej broni palnej - 552 sztuki i ponad 44 tys. sztuk amunicji. Rok wcześniej w rękach funkcjonariuszy znalazło się o 210 sztuk broni mniej. I dwa razy mniej amunicji - donosi TVP Info.
18.01.2017 | aktual.: 18.01.2017 08:17
Wysoki przedstawiciel Prokuratury Krajowej podkreśla w rozmowie z TVP Info, że dużą część broni zabezpieczono nie u przestępców czy członków gangów, ale u tzw. zwykłych ludzi, kolekcjonerów lub miłośników broni. Wiele osób podczas akcji policji z zaskoczeniem dowiadywało się, że posiada nielegalną broń.
Z ustaleń TVP info wynika, że Prokuratura Krajowa nadzoruje kilka śledztw dotyczących handlu i produkcji nielegalnej broni w całej Polsce. Postępowania prowadzą m.in. prokuratury w Katowicach, we Wrocławiu czy Szczecinie. Zarzuty posiadania, handlu i przerabiania broni usłyszało już co najmniej 200 osób.
- W 2015 r. prowadziliśmy bardzo poważne postępowania dotyczące handlu bronią palną na znaczną skalę. A skoro tzw. zwykli ludzie nie mieli problemu z kupowaniem na czarnym rynku broni palnej, to tym bardziej, takich kłopotów nie mają przestępcy. Te śledztwa są bardzo rozwojowe i można się spodziewać kolejnych licznych zatrzymań - tłumaczy rozmówca TVP Info.
Istotnym problemem jest zalew przerabianej broni z Czech i Słowacji, nazywanej tam "bronią nieoperacyjną" lub "dezaktywowaną". To pistolety czy karabiny wyprodukowane w zakładach zbrojeniowych, ale teoretycznie pozbawione cech bojowych - tłumaczy TVP Info. Na Słowacji może ją kupić każdy, kto ukończył 18 lat i nie wymaga żadnego pozwolenia.
W lutym 2015 r. dziennikarze słowackiej gazety "Novy Čas" ujawnili, że broń, którą użyto podczas ataku terrorystycznego na redakcję "Charlie Hebdo" w Paryżu, została legalnie zakupiona na Słowacji właśnie jako "nieoperacyjna".