Trwa ładowanie...
d3g2z7n

Polacy w Berlinie byli niewidoczni. Ale to już przeszłość

W Berlinie może mieszkać nawet 100 tysięcy Polaków – wynika z danych statystycznych. Długo byli niewidoczni, ale teraz coraz trudniej ich przeoczyć. Chociaż ideologiczne podziały nie pozwalają im się zjednoczyć.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Polacy do tej pory ukrywali swoją tożsamość w Berlinie
Polacy do tej pory ukrywali swoją tożsamość w Berlinie (PAP, Fot: Gregor Fischer)
d3g2z7n

W okolicach Rosenthaler Platz w berlińskiej dzielnicy Mitte nie można narzekać na słabą ofertę gastronomiczną. W promieniu dwustu metrów znajduje się kilkadziesiąt lokali. Jest kuchnia azjatycka, włoska, arabska, francuska, niemiecka, rosyjska.

Są bary i przytulne kawiarnie, w których modnie ubrani dwudziestoparolatkowie popijają sojowe latte, stukając w klawiatury laptopów. Od niedawna w krajobraz tej niezwykle popularnej części miasta wpisują się także dwa nowe lokale - z barszczem, żurkiem, pierogami czy bigosem. Polska kuchnia zaczyna być w Berlinie widoczna. Tak jak i sami Polacy, których z roku na rok mieszka w niemieckiej stolicy coraz więcej.

Przygoda za Odrą

d3g2z7n

– Tak naprawdę to nie wiedzieliśmy, co będziemy robić w Berlinie, wiedzieliśmy tylko, że chcemy wyjechać z naszego miasteczka na zachodzie Polski i zamieszkać w dużym mieście, a Berlin był najbliżej – mówi Sebastian, po czterdziestce, od czterech lat w Niemczech. To właśnie w jego lokalu niedaleko Rosenthaler Platz można zjeść ręcznie robione pierogi.

Zobacz także: Jesteśmy bogatsi od Greków i niebawem przegonimy Portugalczyków

Przenosiny za Odrę Sebastian traktuje trochę jak przygodę. W Polsce miał swoją firmę, nie biedował, ale chciał spróbować czegoś innego. – Zrobiliśmy to także ze względu na dzieci, chcieliśmy, żeby wychowały się gdzieś indziej, nauczyły innego języka – dodaje. Pomysł na lokal z pierogami zrodził się dopiero na miejscu i wygląda na to, że był trafiony. Na facebookowym profilu restauracja zbiera dobre recenzje. „W końcu prawdziwa alternatywa dla azjatyckiej i włoskiej dominacji w dzielnicy" - pisze jeden z użytkowników.

d3g2z7n

Polacy, choć byli w Berlinie od zawsze, stają się w mieście coraz bardziej zauważalni. I nie chodzi tylko o gastronomię. Zwłaszcza napływ młodych, wykształconych ludzi, którzy świetnie radzą sobie na rynku pracy, zmienia nieco negatywny obraz wschodniego sąsiada.

– Polacy długo chcieli być w Niemczech i Berlinie niewidzialni, jakby wstydzili się swojego pochodzenia – mówi urodzona w Polsce berlińska dziennikarska Emilia Smechowski, autorka książki „Wir Strebermigranten” opowiadającej o polskich emigrantach do Niemiec w latach 80. i 90. – Inne nacje nie miały z tym takiego problemu – dodaje. Dopiero teraz młodzi Polacy coraz głośniej i bardziej nieskrępowanie przyznają się do swojej polskości, mówiąc po polsku, nie starają się zniżać głosu.

Idealni imigranci?

Fakt, że Polacy przez lata starali się nie zwracać na siebie uwagi i jak najbardziej wtopić w niemieckie społeczeństwo, wyrobił im opinię „imigrantów idealnych”, którzy doskonale odnajdują się w nowym środowisku, szybko stając się jego częścią. Zdaniem Witolda Kamińskiego z Polskiej Rady Społecznej w Berlinie, rzeczywistość nie wygląda jednak tak różowo. – Bycie niewidocznym nie oznacza wysokiego stopnia integracji, Polacy nie wypadają ani lepiej, ani gorzej od innych – mówi.

d3g2z7n

Podobnego zdania jest Katarina Niewiedzial – pełnomocniczka ds. integracji w berlińskiej dzielnicy Pankow. Jej zdaniem Polacy, tak jak inne narodowości, mają dużo różnych problemów. – Z powodu nieznajomości języka nie potrafią dotrzeć do potrzebnych informacji, nie znają i nie rozumieją niemieckich struktur administracyjnych, mają problemy z meldunkiem, ze szkołą, często podejmują pracę poniżej kwalifikacji, bo zaniedbują nostryfikację swoich dyplomów – ocenia.

*Niedokładne statystki *

Nie wiadomo, ilu dokładnie Polaków żyje w Berlinie. Z danych opublikowanych niedawno przez Federalny Urząd Statystyczny w Wiesbaden wynika, że ponad 100 tysięcy. Zameldowanych w mieście jest jednak tylko 57 tysięcy. Tak czy inaczej, Polacy stanowią drugą po Turkach największą grupą narodowościową w mieście. Ich liczba zaczęła szybko rosnąć po otwarciu niemieckiego rynku pracy w 2011 roku, ale jak mówi Witold Kamiński, wielu Polaków było w Berlinie już wcześniej, a po zmianie prawa po prostu zaczęli legalizować swój pobyt.

Polskie życie w Berlinie koncentruje się wokół kilku ośrodków, które nie mają ze sobą praktycznie nic do czynienia. Polacy, którzy w niedzielę tłumnie przychodzą na mszę do kościoła Polskiej Misji Katolickiej, raczej nie zaglądają do popularnego Klubu Polskich Nieudaczników.

d3g2z7n

Uczestnicy spotkań w polsko-niemieckiej księgarni Buchbund raczej nie pojawiają się na wykładach organizowanych przez berliński klub Gazety Polskiej. Ideologiczne podziały, znane z kraju, nie omijają Polaków w Berlinie. Być może właśnie to, a także geograficzna bliskość granicy z Polską, powodują, że Polska obecność w mieście uchodzi za słabo zorganizowaną. Polakom trudno jest przemówić jednym głosem.

Sebastian dobrze to rozumie. Jak mówi, sam nie szuka w Berlinie towarzystwa innych Polaków. – Spotykam się z jakimiś ludźmi dlatego, że mi pasują, a nie dlatego, że są takiej a nie innej narodowości – tłumaczy. Czy chce wracać do Polski? Zdecydowanie nie. – Jestem na Polskę trochę obrażony, a Berlin mi nie przeszkadza – mówi.

Wojciech Szymański dla Deutsche Welle

Przeczytaj też:
Skorygowane dane. Sto tysięcy Polaków w Berlinie\

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d3g2z7n

Podziel się opinią

Share
d3g2z7n
d3g2z7n
Więcej tematów