Trwa ładowanie...

Podróżnik przepłynął z Kalifornii na Hawaje. "Plastik mijałem każdego dnia"

76 dni trwała samotna podróż hiszpańskiego wioślarza z zachodniego wybrzeża USA na położony pośrodku Oceanu Spokojnego archipelag. Mężczyzna pokonał tę długą drogę siłą własnych rąk. Przedsięwzięcie miało zwrócić uwagę na problem zanieczyszczonych plastikiem oceanów.

Share
Podróżnik przepłynął z Kalifornii na Hawaje. "Plastik mijałem każdego dnia"
Źródło: Facebook - Antonio de la Rosa, Fot: Antonio de la Rosa
d1kc1kh

2951 mil morskich, czyli prawie 5,5 tysiąca kilometrów - taką odległość pokonał Antonio de la Rosa. Podróżnik wyruszył z San Francisco w czerwcu, a 25 sierpnia dotarł do wybrzeży hawajskiej wyspy Oahu. Na przepłynięcie dawał sobie 90 dni, udało mu się dotrzeć do celu w dwa tygodnie szybciej. Hiszpan poruszał się prototypową łodzią typu Stand Up Paddle (SUP), czyli napędzaną poprzez wiosłowanie w pozycji stojącej.

De la Rosa podróżował w pojedynkę, nie miał wsparcia drugiej łodzi. Ekwipunek na całą podróż zabrał ze sobą na pokład. Na mierzącej niewiele ponad 7 metrów łodzi musiał zmieścić żywność, system do odsalania wody morskiej i inne potrzebne rzeczy. Energię elektryczną, niezbędną do działania przyrządów nawigacyjnych i komunikacyjnych, czerpał z zamontowanych na łodzi paneli słonecznych.

d1kc1kh

Plastikowe towarzystwo

Chociaż wioślarz przez 2,5 miesiąca płynął samotnie, na brak kompanii nie narzekał. Każdego dnia towarzyszył mu plastik. - Mam nadzieję, że mój rejs zwróci uwagę na problem śmieci w oceanach - mówił podróżnik po dopłynięciu na Hawaje. Jak stwierdził, plastikowe sieci oraz inne odpadki mijał po drodze każdego dnia.

Zobacz także: Kaczyński „zniknął” w kampanii. Wicemarszałek Sejmu mówi o sprawdzonej taktyce

50-tka na oceanie

Hiszpan, jak pisze sam o sobie na swojej stronie internetowej, jest człowiekiem, którego definiuje jedno słowo - energia. - Moim silnikiem są ręce i nogi - stwierdza. Łódź, którą płynął, waży razem z załadunkiem prawie 700 kilo.

Tak długi rejs to wyzwanie także z żywieniowego punktu widzenia. Antonio de la Rosa dietę urozmaicał sobie od czasu do czasu złapaną rybą. To jednak nie wystarczyło, aby nie stracić na wadze - schudł 12 kilogramów. Podczas podróży Hiszpan obchodził 50-te urodziny. Jak wspomina, świętował z jednym małym ciastkiem.

antoniodelarosa.net
Źródło: antoniodelarosa.net, Fot: Antonio de la Rosa

"Już myślę o kolejnych wyprawach"

Podróż łodzią przez Pacyfik to nie pierwsze wyzwanie, którego podjął się Antonio de la Rosa. Wcześniej Hiszpan przepłynął kajakiem Atlantyk oraz na desce SUP dotarł rzeką Tag i jego dopływami z Madrytu do Lizbony. Oprócz sportów wodnych, podróżnik brał udział w ultramaratonach rowerowych i w triathlonach.

- Uwielbiam taki styl życia, pełen wyzwań i podróży - mówi dla CNN. 50-latek już myśli o kolejnej ekspedycji. Na razie nie zdradza jej celu. - Będzie to podróż lądowa, najpewniej gdzieś, gdzie jest zimno - dodaje. Żartobliwie odpowiada, że na razie pilna misja czeka go na Hawajach - wyjście na piwo i hamburgera.

Źródło: CNN

d1kc1kh

Podziel się opinią

Share
d1kc1kh
d1kc1kh
Więcej tematów