Paweł Kapusta: Szef KOWR do natychmiastowej dymisji [OPINIA]
Henryk Smolarz powinien natychmiast podać się do dymisji. Nie dlatego, że popełnił błąd, ale dlatego, że jego tłumaczenia całkowicie kompromitują urząd, którym kieruje - pisze redaktor naczelny Wirtualnej Polski Paweł Kapusta.
To, co w poniedziałkowym tekście Szymona Jadczaka wygaduje szef Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa, trudno nazwać inaczej niż kompletną kompromitacją. Człowiek, który kieruje instytucją zarządzającą miliardowym majątkiem Skarbu Państwa, z rozbrajającą szczerością przyznaje: nie czytam dokumentów, które podpisuję. Dla dobra tej instytucji ktoś powinien dziś podsunąć mu do podpisu dokument o własnej dymisji.
W ubiegłym tygodniu Wirtualna Polska ujawniła, jak politycy PiS spotykali się z biznesmenami powiązanymi z firmą Dawtona, a decyzje o sprzedaży strategicznej dla budowy CPK działki zapadały, mówiąc oględnie, w podejrzanie dogodnych momentach: po korzystnych zmianach środowiskowych, w zawrotnym tempie, w czasie trwania dwutygodniowego rządu PiS. I, co najważniejsze, ze stratą dla Skarbu Państwa. Szczegóły sprawy odnajdziecie TUTAJ, wystarczy kliknąć. Afera rozpętała się na cały kraj. Nic w tym dziwnego, bo człowieka krew zalewa, gdy dowiaduje się o takich przypadkach i zbiegach okoliczności za grube miliony.
Będzie dymisja po aferze CPK? Minister nie wyklucza
W minionym tygodniu Szymon Jadczak w brutalny dla obecnego obozu rządzącego sposób pokazał także, jak nowa władza starała się wyjaśnić okoliczności sprzedaży działki i sprawić, by ta znów stała się własnością państwa. Ten tekst budził nie mniejszą irytację, bo ukazywał urzędniczą nieporadność, niejasne działania, a na koniec również narracyjne manipulacje i półprawdy (nie wyłączając z tego grona premiera Tuska). I jeśli ktoś myślał, że "najlepsze" w tej kwestii już za nami, to dziś może się solidnie zdziwić.
Ujawniliśmy, że Henryk Smolarz, aktualny szef KOWR, spotkał się z Andrzejem Wielgomasem już po tym, jak sprawa działki trafiła do prokuratury, urzędnicy CPK kolejnymi pismami do KOWR próbowali wpłynąć na odzyskanie ziemi (nieskutecznie, bo nowy właściciel ani myślał o odsprzedaży), a pytania do urzędów trafiły od naszego dziennikarza śledczego. Smolarz tłumaczy nam, że "rozmawiali o kukurydzy". Patrząc na cały obraz, nawet jeśli ktoś nie chciałby użyć na to określenia "perfidia", to spokojnie może mówić o braku elementarnej świadomości funkcji publicznej.
KOWR nie jest urzędem drugorzędnym. To instytucja, od której decyzji zależy los tysięcy polskich rolników, którzy latami czekają, często bez skutku, na możliwość kupna ziemi lub dzierżawy kilku hektarów. Jak opisywał w swoim tekście Tomasz Molga, rozgoryczenie ujawnioną przez nas aferą wśród rolników jest ogromne. Mówią wprost: zwykły człowiek nigdy nie miałby szans na taką transakcję jak ta z działką pod CPK, bo nie ma koneksji ani politycznych pleców.
KOWR odpowiada za setki decyzji dotyczących państwowej ziemi. Jeśli jego dyrektor generalny nie czyta dokumentów, które wysyła do CPK i innych instytucji, jeśli nie czuje wagi problemu "działki pod CPK", to nie jest już kwestia błędu, lecz systemowej patologii. W państwie, które ma być nowoczesne i uczciwe, taka postawa jest niedopuszczalna i skandaliczna.
Po takich słowach nie da się odbudować zaufania do KOWR ani do państwa, które ma dbać o wspólne dobro. Henryk Smolarz powinien natychmiast podać się do dymisji. Nie dlatego, że popełnił błąd, ale dlatego, że jego tłumaczenia całkowicie kompromitują urząd, którym kieruje.
Paweł Kapusta, redaktor naczelny Wirtualnej Polski