Niepokoje w Czerwonym Borze. Czy to migranci cofnięci z Niemiec? Urząd wyjaśnia
Po niepokojach w Czerwonym Borze (woj. podlaskie), gdzie mieszkańcy protestują przeciwko obecności migrantów z krajów afrykańskich, stanowisko w sprawie zajął Urząd do Spraw Cudzoziemców. Urzędnicy przekazali WP, że w ośrodku ulokowano 116 migrantów, a wśród nich mogą być azylanci cofnięci z Niemiec.
"W ośrodkach prowadzonych przez Szefa Urzędu zakwaterowani są wyłącznie cudzoziemcy, którzy nie stanowią zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa lub porządku publicznego. Wszystkie osoby zakwaterowane w ośrodkach mają zweryfikowaną tożsamość i wydane dokumenty zapewniające im legalny pobyt na terytorium RP na czas rozpatrywania wniosków o udzielnie ochrony międzynarodowej" - zapewniają urzędnicy w przesłanym WP oświadczeniu.
116 cudzoziemców w Czerwonym Borze
Obecnie w ośrodku dla cudzoziemców w Czerwonym Borze przebywa 116 cudzoziemców, w tym 26 dzieci. Wszyscy złożyli wnioski o udzielenie ochrony międzynarodowej na terytorium RP, co oznacza, że legalnie przebywają w Polsce i korzystają z zakwaterowania i wyżywienia w ramach pomocy udzielanej przez Szefa Urzędu do Spraw Cudzoziemców.
"Przedstawiciele Urzędu do Spraw Cudzoziemców, jeśli zajdzie taka potrzeba, wezmą udział w spotkaniu informacyjnym lub konsultacyjnym z mieszkańcami. Jednocześnie pragnę nadmienić, że ośrodek w Czerwonym Borze funkcjonuje od 2002 roku. W dwudziestotrzyletniej, nieprzerwanej historii funkcjonowania ośrodka nie odnotowano prawdziwych incydentów związanych z kontaktami z okolicznymi mieszkańcami" - piszą urzędnicy w odpowiedzi na pytanie o niepokój mieszkańców.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Moment ataku na fabrykę w Rosji. Ukraińcy uderzyli nocą
"Przy każdym z ośrodków Urząd do Spraw Cudzoziemców współdziała z lokalnymi podmiotami, w tym z policją w ramach lokalnych zespołów współdziałania. Policja nie dostała zgłoszeń o naruszeniach prawa przez mieszkańców ośrodka. Sytuacja monitorowana jest na bieżąco. W każdym ośrodku zatrudnieni są pracownicy ochrony" - podkreślają urzędnicy.
"Łapią za klamki samochodów na parkingach pod Biedronką w Wygodzie. Rozglądają się po podwórkach, a nawet na nie wchodzą. Jedna z mieszkanek skarży się, że ktoś ciągle zagląda jej w okno. Ktoś zrobił zdjęcie pięciu młodym cudzoziemcom idącym przez wieś. Przez las szło kilkunastu, kobiety się boją takich spotkań" - takie relacje dotarły do radnego powiatu zambrowskiego Sebastiana Mrówki. W ubiegłym tygodniu złożył interpelację do wojewody, domagając się wyjaśnienia statusu cudzoziemców.
Czy to migranci cofnięci z Niemiec? Urzędnicy wyjaśniają
W przestrzeni publicznej pojawiły się również informacje, jakoby część migrantów w Czerwonym Borze miała być "cofnięta z Niemiec". Urzędnicy tłumaczą, że rzeczywiście, część osób może trafiać do Polski w ramach tzw. rozporządzenia dublińskiego.
To unijna procedura, zgodnie z którą osoba ubiegająca się o ochronę międzynarodową powinna to robić w państwie, w którym po raz pierwszy zarejestrowano jej wniosek. Jeśli więc dana osoba najpierw zgłosiła się w Polsce, a następnie udała się do innego kraju np. Niemiec, może zostać przekazana z powrotem do Polski.
"W ośrodkach prowadzonych przez Szefa Urzędu mogą znajdować się osoby, które zostały przekazane z innego Państwa Członkowskiego Unii Europejskiej do Polski w ramach tzw. rozporządzenia dublińskiego (Rozporządzenie UE nr 604/2013). Zgodnie z ww. rozporządzeniem za rozpatrzenie wniosku o udzielnie ochrony międzynarodowej może być odpowiedzialne tylko jedno Państwo Członkowskie Unii Europejskiej. W toku postępowania o udzielenie ochrony międzynarodowej Państwo Członkowskie bada, czy nie zachodzą przesłanki do przekazania cudzoziemca do innego Państwa członkowskiego odpowiedzialnego za rozpatrzenie jego wniosku o udzielnie ochrony międzynarodowej" - zaznaczają urzędnicy.
Ponadto UdSC wyjaśnia, iż cudzoziemcy przebywający w ośrodku w Czerwonym Borze przeszli procedurę weryfikacji tożsamości, która obejmuje m.in. ustalenie danych osobowych, fotografię oraz pobranie odcisków palców. Procedura ta jest realizowana przez Straż Graniczną w momencie przyjmowania wniosku o ochronę międzynarodową.
Ośrodek w Czerwonym Borze
Sam ośrodek ma charakter otwarty - mieszkańcy mogą go swobodnie opuszczać, np. aby zrobić zakupy, udać się do szkoły lub na wizytę lekarską. Muszą jednak wracać do ośrodka przed godziną 23:00, zgodnie z regulaminem pobytu.
Urząd do Spraw Cudzoziemców podkreśla, że ośrodek w Czerwonym Borze działa od 2002 roku i nie odnotowano dotąd poważniejszych incydentów związanych z mieszkańcami. W razie potrzeby przedstawiciele urzędu są gotowi uczestniczyć w spotkaniach informacyjnych z lokalną społecznością, by rozwiać ewentualne wątpliwości. Sytuacja w ośrodku jest monitorowana na bieżąco, a współpraca z policją i lokalnymi podmiotami odbywa się w ramach zespołów współdziałania.
Tomasz Molga, dziennikarz Wirtualnej Polski